Poznań walczył, ale słabo atakował

W derbach Wielkopolski poznańskim akademiczkom nie można było odmówić ambicji. Ale z mistrzem Polski nie mogły wygrać choćby seta.


- Nie jestem zadowolony z wyniku, ale z postawy moich siatkarek już tak. Marzyłem o tym, żeby powtórzył się chociaż rezultat z Kalisza, gdzie zdobyliśmy jednego seta - mówił po spotkaniu trener AZS AWF Wojciech Lalek. Do realizacji marzenia zabrakło bardzo niewiele, pierwszego i ostatniego seta poznanianki przegrały bowiem zaledwie dwoma piłkami.

Ekipa gospodarzy grała ofiarnie w obronie, poprawnie w zagrywce i przyjęciu, nieźle w bloku - czyli prawie we wszystkich siatkarskich elementach. Prawie, bo dramat zaczynał się, kiedy trzeba było zaatakować. - Środkowe zespołu z Poznania dzisiaj grały bardzo słabo, a to sprawiło, że mogłyśmy łatwiej ustawiać blok na skrzydłach - nie ukrywała Eleonora Dziękiewicz, środkowa Winiar. Akademiczki nadziewały się tam na blok, a kiedy chciały go ominąć, trafiały w aut bądź ich ataki były podbijane przez broniące rywalki.

- Statystki pokazują, że jesteśmy w ataku w lidze na siódmym, ósmym miejscu i to było widać w tym meczu. Obie moje środkowe nie powinny grać, bo narzekają na urazy. Brakowało mi też zmian - tłumaczył trener Lalek.

Jego ekipa nie miała kogoś, kto kończyłby piłki. Kogoś takiego jak Anna Woźniakowska czy Anna Barańska - dwie siatkarki Winiar. Barańska, nieco na wyrost, ale jednak, została uznana za MVP meczu. - Wiadomo, że Ania nie przeszła w tym sezonie całego cyklu przygotowawczego i miała swoje kryzysy. Teraz jednak jej forma idzie w górę i to cieszy szczególnie w kontekście play-off - skomentował Igor Prielożny, trener mistrzyń Polski.

Tego samego nie można było powiedzieć o liderce AZS AWF Joannie Frąckowiak. W trakcie meczu poirytowany trener Lalek często zmieniał tę siatkarkę, która aspiruje do reprezentacji Polski. Gdy uczynił to w połowie trzeciego seta, Frąckowiak już na parkiet nie wróciła. Po meczu szkoleniowiec nie szczędził jej gorzkich słów. - Nie może w takim meczu grać ktoś, kto nie wierzy, że można wygrać i ma się za gorszego od rywalek. W piątek będziemy mierzyć się z liderem z Bielska-Białej i tam zagrają tylko dziewczyny, które będą chciały zwyciężyć - zapowiedział trener z Poznania. Z Kaliszem jego drużyna bardzo chciała wygrać, ale nie udało się to żadnej odsłonie mimo prowadzenia w trzecim secie 22:19. Potem na parkiecie dominowały już mistrzynie Polski.

AZS AWF Poznań - Winiary Bakaland Kalisz 0:3

Sety: 23:25; 17:25; 23:25

AZS AWF: Archangielska, Kruk, Frąckowiak, Szydełko, Magatowa, Gomułka oraz Styskal (libero), Wiśniewska, Zielińska, Ordak, Cieśla.

WINIARY: Godos, Barańska, Woźniakowska, Dziękiewicz, Spalova, Horka oraz Sawicka (libero), Żebrowska, Owczynnikowa, Fernanda.

Ponieważ lider, Aluprof Bielsko-Biała wygrał 3:0 w Bydgoszczy z Centrostalem, Winiary nie odrobiły do niego ani jednego punktu. Nadal tracą cztery.

Natomiast po tej porażce akademiczki spadły na siódme miejsce przy ośmiu ekipach kwalifikujących się do play-off. Przewaga AZS AWF nad dziewiątym w tabeli zespołem Centrostalu Bydgoszcz wynosi cztery punkty. Pytanie, czy przez trzy kolejki, które pozostały do końca rundy zasadniczej, poznański zespół zdoła te przewagę utrzymać. Ma bowiem bardzo trudny kalendarz. Rundę zakończy pojedynek... Centrostal - AZS AWF w Bydgoszczy!