Stal przegrywa w Zabierzowie

Piłkarze Stali Stalowa Wola nadal bez zwycięstwa w rundzie wiosennej II ligi. Po remisie przed tygodniem przed własną publicznością z Pelikanem Łowicz tym razem Stal przegrała 0:2 z Kmitą w Zabierzowie.


W pojedynku przedostatniej w tabeli drużyny z 13. od pierwszych minut inicjatywa należała do gospodarzy. Podopieczni trenera Roberta Moskala rzucili się do ataku, choć groźniejsze okazje do zdobycia gola mieli przyjezdni. Już w czwartej minucie Stal wyprowadziła składną kontrę, ale Przemysław Pałkus uderzył niecelnie, mimo że po prawej stronie miał wolnego Janusza Iwanickiego. Chwilę potem napastnik gości zepsuł kolejną akcję, a drugą połowę spędził już w dresie. - Nie byłem w stanie grać dalej z powodu kontuzji pachwiny - tłumaczył napastnik Stali. - Szkoda, że nie udało mi się wykorzystać dogodnej sytuacji w pierwszej połowie spotkania - ubolewał.

W odpowiedzi ładny strzał oddał były piłkarz Stali Piotr Powroźnik, jednak niepewny bramkarz Stali Stanisław Wierzgacz piąstkował. Pomocnik drużyny z Zabierzowa znów potwierdził, że ma dar... przewidywania. Tydzień temu przed meczem ze Śląskiem mówił, że Kmita wygra 3:0 i pomylił się o jedną bramkę (wygrał 3:1). Teraz przewidywał 2:0 i prowadzenie do przerwy jedną bramką. Zwycięstwo znów się ziściło, choć po pierwszej połowie był bezbramkowy remis.

Po kwadransie szybkiej gry piłkarze wyraźnie opadli z sił. W Kmicie bardzo dobrze grała defensywa z wyróżniającymi się bocznymi obrońcami Jakubem Szałkiem i Marcinem Makuchem. Tuż pod koniec pierwszej połowy obaj próbowali zaskoczyć Stanisława Wierzgacza, ale ich uderzenia były zbyt lekkie.

Bardzo dobrze rozumieli się dwaj czarnoskórzy gracze Stali Longinus Uwakwe i Abel Salami. Prawy pomocnik potrafił odebrać piłkę pod swoim polem karnym, by po chwili pięknie dograć na główkę Salamiego. Nigeryjski napastnik miał jednak wyraźnie rozregulowany celownik.

Po zmianie stron publiczność obudziła się dopiero w 57. minucie. Z prawej strony dogrywał Dariusz Gawęcki, a uśpieni obrońcy Stali nie upilnowali Sebastiana Kurowskiego, który bez problemów wepchnął piłkę głową z czterech metrów. To była jego trzecia bramka w rundzie wiosennej. - Gol cieszy, bo dał pewność naszemu zespołowi - przyznał Kurowski. - Łapały mnie kurcze. We Wrocławiu wszyscy daliśmy z siebie bardzo wiele, więc w naszych szeregach było widać zmęczenie - dodawał strzelec gola, który opuścił boisko w 71. minucie.

Po stracie gola ze Stali zeszło powietrze. W 65. minucie Szałek wybił piłkę poza boisko, a niefrasobliwość sędziego technicznego tak zdenerwowała przedstawicieli gości, którzy nakrzyczeli na arbitra i sami podali drugą piłkę piłkarzom. Po chwili Tomasz Laskowski, ku uciesze gospodarzy, wykopał ją za stadion.

Piłkarze Kmity bynajmniej nie grali na czas. Im bliżej końca, tym stwarzali groźniejsze sytuacje. Tymczasem Stal grała chaotycznie i bez pomysłu. Dośrodkowania na Salamiego nie przynosiły większego skutku, bo wolnemu Nigeryjczykowi zdarzało się nie trafiać w piłkę.

W 88. minucie gości pogrążył Dariusz Gawęcki, który rundę jesienną spędził w pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec. Po strzelonym golu podbiegł pod trybunę przyjezdnych kibiców i za triumfalne gesty dostał żółtą kartkę. - Troszkę za bardzo się cieszyłem, ale to dlatego, że mi ubliżali. Po punktach zdobytych we Wrocławiu oczekiwania wobec nas wzrosły. Jakbyśmy nie wygrali, tobyście po nas pojechali - mówił do miejscowych dziennikarzy 25-letni pomocnik.



Zdaniem trenerów

Władysław Łach, Stal:

Przed meczem, patrząc na tabelę, mogło się wydawać, że jesteśmy faworytem. I w pierwszej połowie mogliśmy to potwierdzić, bo mieliśmy sytuację do strzelenia gola. Pałkusa nie usprawiedliwiał fakt, że doznał kontuzji, bo mógł i powinien trafić do siatki. A jak na wyjeździe nie wykorzystuje się takich okazji, to potem może przytrafić się gafa i tak też się stało.

Robert Moskal, Kmita:

Zdobyliśmy kolejne ważne trzy punkty. W pierwszej połowie rywal sprawił nam sporo kłopotów, jednak druga była w naszym wykonaniu znacznie lepsza. Zdobyliśmy dwa gole, a mogliśmy trzeciego, ale Piotrek Bagnicki niecelnie główkował.



KMITA ZABIERZÓW2 (0)
STAL STALOWA WOLA0
Bramki: Sebastian Kurowski (57.), Dariusz Gawęcki (87.)

Kmita: Laskowski - Makuch Ż, Cios, Jędrszczyk, Szałek - Powroźnik (79. Ankowski), Romuzga Ż, Gawęcki Ż, Bębenek (86. Niane) - Bagnicki, Kurowski (71. Cebula).

Stal: Wierzgacz - Ławecki Ż (82. Piszczek), Maciorowski, Wieprzęć, Lebioda Ż - Iwanicki, Lipecki (69. Stręciwilk), Krawiec, Uwakwe - Pałkus (46. Gęśla), Salami Ż.

Sędziował Erwin Paterek (Lublin)

Widzów 400

Pozostałe wyniki 21. kolejki II ligi oraz tabela w "Gazecie Sport"