Lech - Wisła 1:2. Kto będzie mistrzem, a kto tylko o tym mówi

Lech Poznań miał być na początku sezonu najtrudniejszą przeszkodą dla kroczącej po mistrzostwo Wisły Kraków. W Poznaniu krakowianie pokazali, jak wielka jest ich przewaga nie tylko nad Lechem, ale i nad resztą ligi.
Ścigający wiślaków drugi w tabeli zespół Groclinu Grodzisk ma już 13 punktów straty. Jeśli tak dalej pójdzie, wiślacy pobiją swój rekord z 1999 r., kiedy to wygrali mistrzostwo z przewagą 17 pkt nad drugim w tabeli Widzewem Łódź. Wówczas trenerem wiślaków był... Franciszek Smuda. Wtedy znakomity krakowski zespół nie zagrał w kwalifikacjach Ligi Mistrzów po dyskwalifikacji za rzucenie nożem w Dina Baggio. Teraz, gdy znów Wisła osiągnęła ogromną przewagę nad resztą ligi, w tych kwalifikacjach zapewne zagra (patrz tekst niżej o ewentualnych rywalach Wisły).



- Jeszcze nie jesteśmy mistrzami - mówi trener krakowian Maciej Skorża, ale raczej nikt już nie ma wątpliwości, że Wisła jest nie do zatrzymania. Nawet gdyby przegrała dwa najtrudniejsze mecze tej wiosny - w Warszawie i Grodzisku - trudno będzie ją dogonić.

W sobotę w Poznaniu wyraźnie było widać różnicę między nią a aspirującym do mistrzostwa Lechem Poznań. Nie tak dawno prezes poznańskiego klubu Jacek Rutkowski krytykował drogę, którą zmierza Wisła. To jednak krakowski zespół pokazał wyraźnie, kto w tym roku mistrzem będzie, a kto tylko mówił, że będzie.

- Wisła ma takich piłkarzy, że trudno się z nią gra. Każdy to indywidualność, każdy może wygrać mecz - oceniał szkoleniowiec Lecha Franciszek Smuda, którego zespół potrafił narzucić Wiśle swój styl gry tylko w pierwszej połowie. Czas pracował jednak dla gości. - Wisła co roku sprowadza po kilku reprezentantów kraju - dodał Smuda, z zazdrością spoglądając na jej kadrę. Całe wzmocnienia Lecha tej zimy to Tomasz Bandrowski z Energie Cottbus i Anderson Cueto, junior z Peru. Ale taki zespół, jaki stworzyła Wisła, sporo jednak kosztuje, a Lech jest bardzo oszczędny. Próbuje osiągnąć podobny efekt tanim kosztem - bezskutecznie.

- Podstawą naszej przewagi jest szeroka kadra. Dlatego domagam się inwestowania w drużynę - mówi trener Skorża, który jest wyznawcą zasady "Pokaż mi swą ławkę, a powiem ci, na co się stać". - Mogę nie tylko stosować rotację w zespole i wymieniać graczy, którzy mają spadek formy. Mam w zespole także rywalizację. Jeśli Wisła chce z sukcesami grać w pucharach, musi już teraz mieć szeroki skład.



Wisła dobiła w Poznaniu Lecha, gdy strzeliła mu gola w odpowiedzi na niewykorzystaną sytuację Marcina Kikuta. To było niesamowite, bo poznaniak z bliska strzelał do pustej bramki, a trafił w słupek. - Gdyby wtedy padł gol, nasze zadanie byłoby utrudnione - mówi Skorża.

A tak Wisła wygrała w Poznaniu dość łatwo, w drugiej połowie niemal zupełnie kontrolując mecz. To jej pierwsze zwycięstwo w Poznaniu od 2003 r. Bo też od tamtej pory nie miała takiej drużyny. - Nie jestem w stanie porównać obecnej Wisły z tą trenera Henryka Kasperczaka z 2003 r. To dwa zupełnie inne zespoły - ucina Skorża.

Natomiast Lech w sezonie 2007/08 znów jest dla swoich kibiców poważnym rozczarowaniem. Wygląda na to, że będzie mieć kłopot nie tylko z walką o mistrzostwo, ale nawet ze zrealizowaniem planu minimum, jakim był awans do europejskich pucharów. To jego pierwsza porażka na własnym boisku od roku, gdy wygrało w Poznaniu Zagłębie Lubin trenera Czesława Michniewicza. I Skorża, i Michniewicz to wychowankowie Amiki Wronki, w których inwestował Jacek Rutkowski.

liczby

1
tyle punktów przewagi miał Lech nad Wisłą na koniec zeszłego sezonu

19
tyle punktów traci do niej dziś

Dzisiejsza przewaga Wisły nad wiceliderem

13 pkt

Przewagi Wisły nad wiceliderem w mistrzowskich dla niej sezonach

199917 pktrekord ligi
20019 pkt
20036 pkt
200511 pkt