To już koniec żużla w Lublinie?

Po 45 latach nieprzerwanych startów lubelski żużel w wydaniu ligowym zniknie ze sportowej mapy Polski. Zapadła decyzja, że lubelskie TŻ nie przystąpi do rozgrywek II ligi.


Można powiedzieć, że działacze zdecydowali się na to przed czasem, gdyż termin wyznaczony przez Główną Komisję Sportu Żużlowego na złożenie wszystkich dokumentów niezbędnych do wydania licencji upływa 15 marca. Warto przypomnieć, że na prośbę lubelskiego klubu został on przedłużony, gdyż zgodnie z procedurą "papiery" należało składać do 22 lutego. Klub do połowy marca otrzymał licencję warunkową i do tego czasu miał uregulować swoje zobowiązania finansowe wobec różnych instytucji - m.in. ZUS, Urzędu Skarbowego oraz zawodników - Tomasza Piszcza, Sebastiana Trumińskiego i Piotra Śwista. Niestety, nie ma na to żadnych szans. - W tym roku nie pojedziemy - mówi Jarosław Siwek, wieloletni prezes TŻ. - Wycofał się sponsor, a w zasadzie się nie pojawił, choć był siłą napędową naszych działań - oferował 70-80 tys. na sezon, ale jak przyszło co do czego, to zniknął. Szkoda, bo wiele poważnych firm zadeklarowało, że jak ruszymy, to nas wesprze. Liczyliśmy też na pewną kwotę ze strony miasta, ale tu na razie też cisza i nawet nie wiemy, jakiego rzędu byłyby to pieniądze. Nawet gdybyśmy dziś je załatwili, to nie zdołamy ich na czas wysłać do wierzycieli. Dlatego postanowiliśmy zrezygnować z ubiegania się o licencję.

Przed sezonem klub zakontraktował siedmiu nowych zawodników zagranicznych, m.in. Australijczyka Marka Lemona i Kai Laukkanena z Finlandii. Poza tym czterech żużlowców miało ważne kontrakty. Co z nimi będzie? - Wszyscy zostaną wypożyczeni do innych klubów - odpowiada Jarosław Siwek. - Być może w przyszłym sezonie znowu powstanie ligowy zespół. Myślę jednak, że TŻ już się nie podniesie. Natomiast może powstać zespół na bazie prężnie działającego Amatorskiego Klubu Żużlowego. To dobrze, że taka drużyna jest, bo urządzenia i sprzęt do różnych prac na torze nie zostaną zmarnowane i mam nadzieję, że nie stanie się tak jak w Krakowie czy Pile, gdzie po rezygnacji w występów ligowych żużel zniknął zupełnie.