Udany sezon bojerowców

Bojerowcy z Warmii i Mazur w miniony weekend zakończyli sezon, w którym wywalczyli srebro i brąz w mistrzostwach świata i Europy
Jeszcze pod koniec listopada ubiegłego roku po raz pierwszy na lodzie pojawili się trzej olsztynianie (Jarosław Radzki, Adam Baranowski oraz Dariusz Kardaś), którzy postanowili startować w zawodach Wszystkich Świętych w Finlandii. Rywalizację na arenie krajowej rozpoczęto podczas styczniowego Pucharu Warszawy. Nie zabrakło w nim najbardziej utytułowanego bojerowca z Polski - Karola Jabłońskiego, przebywającego w tym czasie w kraju. Następnie stolicą tej dyscypliny sportu było Okartowo, gdzie rozegrano kilka znaczących imprez z udziałem czołowych żeglarzy ze Starego Kontynentu.

Niestety ocieplenie pogody sprawiło, że zawodnicy przenieśli się później do województwa podlaskiego. To właśnie tam na Zalewie Siemianówka zaplanowano międzynarodowe mistrzostwa Polski. Ze zwycięstwa cieszył się olsztynianin Michał Burczyński, który odebrał złoty medal swojemu starszemu bratu - Pawłowi.

Śledząc statystyki z poszczególnych zawodów w Polsce, można dojść do wniosku, że w ostatnim czasie znacznie się podniósł poziom sportowy. W większości przypadków żaden z zawodników nie wygrywał kilku biegów pod rząd, co w przeszłości było normą.

- Każdy z nas ma teraz większy dostęp do sprzętu, który nie jest już tak drogi - mówi Tomasz Zakrzewski z Polskiej Floty DN i zarazem reprezentant MKŻ Mikołajki.

Mistrzostwa Polski miały być ostatnim poważniejszym sprawdzianem przed zbliżającymi się mistrzostwami świata i Europy, które na akwenach Mazur miała organizować Flota Polska DN. Niestety miłośnikom bojerów nie dane było oglądać na żywo zmagań najlepszych zawodników, bowiem ze względu na brak odpowiednich warunków lodowych mistrzostwa przeniesiono do Czech. Nasi reprezentanci jechali na zawody podwójnie zmotywowani, ponieważ chcieli przede wszystkim zrewanżować się za nieudane starty w najważniejszej imprezie z ubiegłego roku. W mistrzostwach świata w Czechach drugi był Łukasz Zakrzewski z MKŻ Mikołajki.

- W żadnym wyścigu nie udało mi się wywalczyć miejsca na podium, a to świadczy o wysokim poziomie zawodów - mówi młodszy z braci Zakrzewskich. - Jeździłem przede wszystkim równo i chyba stąd taka wysoka pozycja.

Z kolei w mistrzostwach Starego Kontynentu brązowy medal wywalczył Michał Burczyński.

- Mistrzostwa świata to były moje najgorsze występy w przygodzie z bojerami - mówił zaraz po przyjeździe Burczyński. - Źle dobrałem sprzęt i popełniałem proste błędy, do tego doszły jeszcze nerwy. W mistrzostwach Europy było zdecydowanie lepiej, choć nie zapowiadało się, że stanę na podium. W pierwszym wyścigu miałem kolizję z zawodnikiem z Łotwy i doszczętnie zniszczyłem ślizg. W kolejnych biegach startowałem na zapasowym i okazało się, że nabrałem na nim szybkości.

Trzeba pamiętać, że walka o krążki nie była wcale łatwa, a bardzo groźni okazali się Amerykanie, którzy w tym sezonie mieli doskonałe warunki do treningów.

Ostatnią imprezą, w której startowali nasi bojerowcy, były mistrzostwa Szwecji. Tuż za podium uplasował się Adam Baranowski, wyprzedzając o jedną pozycję Tomasza Zakrzewskiego. W Skandynawii rozegrano aż 11 biegów, co rzadko zdarza się w bojerowych zawodach. W najbliższy weekend zaplanowane są jeszcze mistrzostwa Finlandii, zabraknie w nich jednak polskich zawodników, którzy na kolejne starty muszą poczekać do następnego sezonu.