Radojević zawieszony na dwa mecze

Najskuteczniejszy zawodnik Wisły w ostatnim pojedynku rundy zasadniczej ekstraklasy szczypiornistów Zoran Radojević rzucił w Puławach Azotom dziewięć goli. Jednak tuż przed końcem spotkania wyleciał z parkietu z czerwoną kartką
- Już dokładnie nie pamiętam, jak to było - opowiada Artur Góral, asystent Bogdana Zajączkowskiego. - Przy remisie 29:29, na parę sekund przed końcem, próbował powstrzymać Remigiusza Lasonia. Owszem, zrobił faul, ale nie aż na czerwoną kartkę!

Jednak sędziowie Jacek Jarosz (Łódź) i Tomasz Wrona (Kraków) byli innego zdania. Serb musiał opuścić parkiet, ale na tym nie koniec. Zdarzenie zostało opisane w meczowym protokole, a później orzeczeniem kary zajęło się Kolegium Ligi. Nie miało trudnego zadania. Stosowny przepis mówi: "(...) Dyskwalifikacja udzielona w ostatniej minucie zawodów, w sytuacji, gdy drużyna w wybitnie niesportowy sposób próbuje zapobiec, by przeciwnik znalazł się w sytuacji pewnej do zdobycia bramki, podlega karze od dwóch do sześciu zawodów mistrzowskich (...)". - Decyzję podjąłem właściwie po przeczytaniu meczowego protokołu i po rozmowie z sędziami. Dla mnie sytuacja była ewidentna - mówi komisarz Ligi Ignacy Demiańczuk. - Mówiąc najprościej, Radojević popełnił klasyczny faul taktyczny i został zawieszony na dwa mecze.

Oznacza to, że płocki rozgrywający nie będzie mógł wystąpić nie tylko w niedzielnym finale Pucharu Polski w Mielcu, w którym Wisła zmierzy się z Vive Kielce, ale także w pierwszym pojedynku ćwierćfinału play-off z Miedzią Legnica. - Szkoda, bo Zoran ostatnio naprawdę grał dobrze. A w Lublinie to już w ogóle był jeden z jego najlepszych występów w barwach Wisły - smuci się Góral.