Nasi będą bili

Andrzej Gołota w wadze ciężkiej, Tomasz Adamek i Krzysztof Włodarczyk kategorię niżej - za kilka miesięcy trzej polscy pięściarze mogą mieć trzy mistrzowskie pasy największych federacji
Choć podczas minionego weekendu żaden z Polaków nie wyszedł na ring, między linami w meksykańskim Cancun i w Londynie działy się rzeczy nad wyraz ich interesujące. Samuel Peter wygrał z Olegiem Maskajewem i został mistrzem świata WBC wagi ciężkiej. Gołota jest na ósmym miejscu w rankingu tej federacji, ale wszystko wskazuje na to, że będzie kolejnym rywalem "nigeryjskiego koszmaru" w tzw. dobrowolnej obronie pasa. - Andrew? Dlaczego nie, on i Samuel stworzyliby świetny pojedynek, nie żadne tam szachy - mówi nam Dino Duva, współpromotor Petera. Duva zresztą świetnie zna Gołotę z czasów, gdy obaj współpracowali ze sobą w stajni Main Events. - Andrzej był gotów boksować z Petrem już w październiku, gdy był problem z rywalami dla Nigeryjczyka. Teraz tym bardziej byłby gotów - podkreśla Ziggy Rozalski, menedżer i przyjaciel najlepszego polskiego "ciężkiego".

Sygnały już były

Dobre chęci to nie wszystko, zauważamy w rozmowie z Ziggym. - Pierwsze sygnały, że taka walka może mieć miejsce, już były. Oczywiście na razie za wcześnie na daty, przecież Peter ma jeszcze gorący pas - zaznacza Rozalski. - Zawsze dogadywaliśmy się Duvą, zawsze dogadywaliśmy się z Donem Kingiem [drugi współpromotor Petera], to po prostu najlepsza opcja dla Gołoty - dodaje

Czy Polak byłby gotowy do pojedynku z bijącym z siłą młota pneumatycznego rywalem rodem z Afryki? - You never know, it's boxing man - śmieje się Ziggy. - Już pięć lat temu mówiłem Andrew, żeby sobie odpuścił, kasę już ma. Ale one chce na koniec zostać mistrzem. Właśnie wróciliśmy z nart z Kolorado i zapewniam, że on wciąż wygląda świetnie i czuje się świetnie. To taka ciężka wersja Bruce'a Lee.

Choć sam Peter wolałby walczyć z Władymirem Kliczką, na Ukraińca będzie musiał poczekać. Don King od tygodni staje na głowie, by Kliczko, mistrz federacji IBF i WBO, wyszedł najpierw na ring z Nikołajem Wałujewem. Shelly Finkel, menedżer Ukraińca, dotąd kategorycznie był przeciw. Ostatnio jednak przyznał, że "każdy ma swoją cenę". A historia boksu pokazuje, że King jak nikt inny potrafi zapłacić za show w ringu każdą cenę. Peter - Gołota i Wałujew - Kliczko. - Przecież to na już papierze wygląda świetnie - nie kryje Duva.

Polska juniorciężka

O ile w przypadku Gołoty wiele zależeć będzie od zakulisowych rozgrywek tria Rozalski, Duva, King, o tyle w przypadku Włodarczyka, a przede wszystkim Adamka - wszystko w ich pięściach oraz... w woli Davida Haye'a. Brytyjczyk ma obecnie trzy pasy wagi juniorciężkiej - WBC, WBA i WBO. Od dawna zapowiada jednak przejście do wyższej kategorii. - Wszystko uzależnia od obietnicy federacji WBC. Haye chce w kolejnym rankingu ciężkiej być w pierwszej trójce - zdradza Andrzej Wasilewski, menedżer Włodarczyka, który był na ostatnim zjeździe WBC w Manili. Jeśli Haye zmieni kategorię, organizacja ogłosi wakat w juniorciężkiej. Pierwszym kandydatem do walki o tytuł będzie Rudolf Karaj, który w weekend pokonał sklasyfikowanego z jedynką Matta Godfreya. Drugim kandydatem byłby właśnie Włodarczyk, obecnie numer trzy (z trójką klasyfikuje go też WBO, a z czwórką IBF) . - Krzysiek lada dzień przejdzie operację łokcia, po niej - według optymistycznych scenariuszy - po miesiącu mógłby zacząć przygotowania do walki o tytuł - tłumaczy Wasilewski.

A Adamek? 19 kwietnia musi wygrać w Katowicach z O'Neillem Bellem. - To oficjalny eliminator federacji IBF - przypomina Wasilewski, jeden z organizatorów gali w Spodku. Pokonanie niezwykle groźnego Jamajczyka otworzy "góralowi" drogę do pojedynku z czempionem IBF - Steve'em Cunninghamem. Możliwe więc, że na jesieni będziemy mieć dwóch mistrzów w wadze juniorciężkiej! - Piękne marzenia i choć do ich realizacji jeszcze daleko, ja w ten scenariusz wierzę - dodaje Wasilewski.