Masakra w ligach siatkówki. Kiedy kadra ma trenować?

Od maja reprezentacja gra w każdy weekend. Najważniejszy od lat sezon ma zarazem najbardziej przeładowany kalendarz w historii. Czy trenerzy reprezentacji znajdą czas, a siatkarze i siatkarki - siły, by solidnie potrenować przed igrzyskami olimpijskimi?
Zacznijmy od mężczyzn. W maju, natychmiast po finale Polskiej Ligi Siatkówki, kadra zagra w dwóch eliminacyjnych turniejach do Euro 2009 i kwalifikacjach igrzysk w Pekinie, w czerwcu i lipcu w Lidze Światowej, a w sierpniu - jeśli się zakwalifikuje - w turnieju olimpijskim. Kiedy tu trenować?

Wcześniej, w kwietniu, może się zdarzyć nawet, że ligowcy - spośród których rekrutuje się niemal cała reprezentacja - będą grać co dwa dni. A już teraz rywalizacja toczy się w zwariowanym tempie. Po rozegraniu dwóch meczów play-off, osiem czołowych zespołów spędziło właśnie weekend w Poznaniu, gdzie rozgrywany był finał Pucharu Polski. 23 marca Asseco Resovia weźmie udział w turnieju Final Four europejskiego Challenge Cup, tydzień później w finale Ligi Mistrzów wystąpi PGE Skra Bełchatów.

Sztab szkoleniowy kadry, przede wszystkim lekarze, obawia się, że na zgrupowanie przyjadą wraki sportowców, a kryzys dotknie siatkarzy w kluczowym momencie. To dlatego przy okazji finału PP selekcjoner Raul Lozano spotkał się z szefami klubów, by wygospodarować jak najwięcej czasu dla reprezentacji.

Wskórał niewiele. Cezary Matusiak, komisarz PLS, przedstawił dwa projekty kalendarza rozgrywek. Pierwszy zakłada, że liga grać będzie, jak ustalono przed sezonem, drugi przygotowany jest na to, że w półfinale play-off zagra Asseco Resovia, a nie Mlekpol AZS Olsztyn (po dwóch spotkaniach jest remis 1-1).

- Gdyby awansowali rzeszowianie, którzy 23 marca są wyłączeni z ligi, bo mają Final Four, drugą i trzecią rundę play-off, a więc teoretycznie nawet dziesięć spotkań, trzeba by rozegrać w niespełna 20 dni - opowiada "Gazecie" Konrad Pakosz, prezes klubu z Częstochowy. - Żeby było ciekawiej, Resovia może trafić w półfinale na Skrę, której nie pasuje termin, kiedy ma Ligę Mistrzów. A więc kalendarz znów się skraca. Nie wiem, jak siatkarze wytrzymają to tempo.

Lozano z działaczami szukali wyjścia. Jednym z pomysłów było skrócenie fazy play-off do dwóch wygranych, tak jak zrobili to Włosi. Ale władze PLS są przeciwne. - Nie będziemy zmieniać reguł w trakcie sezonu - mówi Artur Popko, szef ligi. - Gdybyśmy lepiej wypadli w mistrzostwach Europy, nie musielibyśmy np. występować w eliminacjach Euro 2009 [będzie nimi w tym roku memoriał Wagnera 16-18 maja]. Porównujemy się do Włochów, ale oni mają 14 zespołów, a nie dziesięć jak my.

Podobne zdanie ma rozgrywający kadry Paweł Zagumny. - Nie możemy ograniczać liczby spotkań, bo co to by była za liga. Ten rok jest wariacki i mam nadzieję, że już więcej takiego nie będzie. Nawet nie wiem, czy można byłoby to jakoś sensowniej ułożyć, bo po prostu się nie da. Trudno, jakoś wytrzymamy.

Inną propozycją, nazwaną przez niektórych działaczy pomysłem z księżyca, było rozstawienie broniącej tytułu i uchodzącej za murowanego faworyta Skry w finale i dolosowanie do niej jednej z drużyn, która przejdzie pierwszą fazę play-off. - Pomińmy to milczeniem, to niepoważne - uciął jeden z szefów klubu PLS. - Może na początku sezonu trzeba było wziąć sierotkę, która wylosowałaby zespoły na podium.

Napięty terminarz to także problem siatkarek. Rozgrywającą kadry Milenę Sadurek podczas niedawnego meczu zaczęły łapać skurcze. Mistrz Polski z Kalisza, w którym grają Anna Barańska i Eleonora Dziękiewicz, przegrał ostatnio z jednym z najsłabszych zespołów ligi, bo aż cztery siatkarki, w tym obie reprezentantki, narzekały na urazy. - Sezon jest masakryczny - przyznała wprost Katarzyna Gajgał, środkowa kadry i lidera z Bielska-Białej. - My naprawdę nie jesteśmy robotami.

Oprócz ligi siatkarki mają do rozegrania na początku kwietnia finałowy turniej Pucharu Polski, a miesiąc później kadra spotyka się na zgrupowaniu przed olimpijskimi kwalifikacjami w Tokio. Dlatego władze LSK postanowiły skrócić pierwszą rundę play-off, gdzie gra toczyć się będzie do dwóch, a nie trzech wygranych.

Czy rozgrywki ligowe powinny zostać skrócone?