Odra po rewolucji kadrowej

Zima przebiegła w Odrze pod znakiem zmian. Do klubu przyszli nowy szkoleniowiec, nowi piłkarze, bez zmian pozostał jedynie cel stawiany przed zespołem - utrzymanie na zapleczu ekstraklasy
Po rundzie jesiennej opolanie mają na koncie 24 punkty i jeśli wiosną zdobędą mniej więcej drugie tyle, nie powinni mieć problemów z utrzymaniem w II lidze. Aby osiągnąć ten cel, przerwę zimową intensywnie przepracowali nie tylko sami futboliści, ale także działacze i sztab szkoleniowy, którzy poszukiwali wzmocnień dla zespołu. Zima w Odrze była bowiem bardzo gorąca, a podsumować można ją słowem "rewolucja". Z zespołem pożegnało się aż ośmiu piłkarzy (Piotr Bajera, Artur Błażejewski, Tomasz Feliksiak, Krzysztof Janicki, Łukasz Kubik, Wojciech Marcinkiewicz, Tomasz Nakielski i Krzysztof Zalewski), a w ich miejsce przyszli: Piotr Bajdziak, Marcin Józefowicz, Andrew Konopelsky, Filipe Andrade Felix, Marcin Pontus, Pape Samba Ba, Mariusz Stępień, Rafał Wodniok. Do tego trzeba doliczyć jeszcze nowego szkoleniowca Roba Delahaije, a także asystenta Sebastiana Żymłę oraz oficjalnego trenera Romana Firlusa.

O ile odejście rezerwowych i mało grających futbolistów Marcinkiewicza, Zalewskiego czy Bajery było do przewidzenia i nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, to rezygnacja z usług podstawowych obrońców: Nakielskiego, w przeszłości kapitana zespołu, czy Janickiego może już zaskakiwać. To właśnie o linię defensywną kibice Odry mogą mieć największe obawy. Nie chodzi w tym wypadku o potencjał piłkarzy, bo przecież w drużynie są doświadczeni i pewni obrońcy, jak choćby kapitan Łukasz Ganowicz, Marcel Surowiak czy pozyskany zimą Brazylijczyk Felipe, ale o ich ilość. W kadrze zespołu jest bowiem w zasadzie tylko sześciu nominalnych defensorów, w tym młodzi i niedoświadczeni Jakub Grodzki i Błażej Karasiak, więc w przypadku niespodziewanych kontuzji, spadku formy czy przymusowej pauzy za kartki trener Delahaije będzie zmuszony łatać skład Tomaszem Copikiem.

Odra Inter Opole

- Mamy w zespole prawdziwie międzynarodową mieszankę, można powiedzieć, że to Odra Inter Opole - śmieje się prezes niebiesko-czerwonych Guido Vreuls. Rzeczywiście, zimowe ruchy kadrowe spowodowały, że w zespole aż zaroiło się od obcokrajowców. Obok Nigeryjczyka Ugochukwu Enyinnayi wiosną zagrają w Odrze także Brazylijczyk Filipe, Senegalczyk Samba Ba oraz posiadający podwójne obywatelstwa - polsko-amerykańskie Konopelsky i polsko-niemieckie Wodniok. Jeśli doliczyć do tego jeszcze dwóch Holendrów - trenera i prezesa - w Odrze powstał prawdziwy tygiel narodów.

Na początek Jastrzębie

Pierwszym zespołem, który sprawdzi, jak spisuje się ta międzynarodowa mieszanka w walce o punkty, będzie GKS Jastrzębie, z którym opolanie zmierzą się już w sobotę. Jastrzębianie, choć są beniaminkiem II ligi, po pierwszej rundzie zajmują wysoką siódmą pozycję (mają na koncie pięć punktów więcej niż Odra), a wśród kibiców i działaczy po cichu mówi się o włączeniu do walki o awans. Podobnie jak w Odrze, także w GKS-ie zima przebiegała pod znakiem zmian. Co prawda nie były one tak wielkie jak w Opolu, bowiem zespół opuściło tylko trzech piłkarzy, m.in. znany z występów w Odrze Wojciech Sałek, ale do GKS-u dołączyło aż siedmiu nowych zawodników, m.in. doświadczony bramkarz Grzegorz Tomala, mający za sobą 70 występów w ekstraklasie w barwach Odry Wodzisław, oraz słowacki napastnik Pavol Huscava. W zimowych sparingach oba zespoły zmierzyły się z jednym wspólnym rywalem - Przebojem Wolbrom. Co ciekawe, oba spotkania zakończyły się wynikami remisowymi. GKS zremisował 3:3, zaś Odra 1:1. Faworytem spotkania wydają się być gospodarze, za którymi przemawia nie tylko fakt wyższej pozycji w tabeli, ale także atut własnego stadionu i kibiców. Odra jednak także może liczyć na głośny doping, bowiem do Jastrzębia wybiera się spora grupa fanów niebiesko-czerwonych. W pierwszym spotkaniu w Opolu padł remis 1:1, a gola dla gospodarzy strzelił wówczas występujący obecnie w Odrze Wodzisław Błażejewski.