Jan Urban wraca na Stadion Ludowy

Do Sosnowca przyjeżdża Jan Urban - według wielu ostatni wielki piłkarz Zagłębia. Dziś to już nie znakomity napastnik, tylko trener Legii, która będzie chciała pozbawić punktów zespół ze Stadionu Ludowego.
Zanim Urban zagrał w mistrzostwach świata w Meksyku (biało-czerwoną koszulkę zakładał 57 razy), trzy razy cieszył się z mistrzostwa Polski w barwach Górnika Zabrze, był najlepszym polskim piłkarzem w historii hiszpańskiej Primera Division (49 goli w 177 meczach). Talent w młokosie z Jaworzna dojrzeli działacze i trenerzy Zagłębia, a działo się to w roku 1981.

Tak naprawdę oni też nie byli pierwsi... To miano należy się bowiem Jerzemu Pawlikowi, nauczycielowi i trenerowi piłki nożnej ze Szkoły Podstawowej nr 14 na jaworznickich Borach. To właśnie on zachęcał Urbana do udziału w pozalekcyjnych SKS-ach, a potem zaprowadził na pierwszy trening do Victorii.

Na początku lat 80. Victoria grała w trzeciej lidze, ale o młodym Urbanie i tak było głośno w całym regionie. - Był najlepszy w każdym meczu! Bramki strzelał co spotkanie, i to dwie, trzy! - wspomina starszy brat, Krzysztof Urban, dziś trener Tempa Płaza, klubu z okolic Chrzanowa. Urban szybko trafił do młodzieżowej reprezentacji Śląska.

- Pamiętam, jak pojechaliśmy oglądać Urbana podczas meczu na stadionie AKS-u Chorzów. Razem ze mną wybrali się Gienek Szmidt, wówczas kierownik drużyny, i Józek Gałeczka, wtedy trener koordynator - wspomina Krzysztof Smulski, który pracował w Zagłębiu od roku 1976.

Sekcją piłki nożnej Zagłębia kierował w tamtych czasach nieżyjący już Krzysztof Krajewski - dyrektor kopalni Czerwone Zagłębie. To on podjął decyzję, że chce mieć Urbana w Sosnowcu. Na rozmowy z rodzicami piłkarza pojechał do Jaworzna Kazimierz Szmidt - wtedy pierwszy trener Zagłębia.

- Wróciłem ze szkoły, a tu widzę mama cała w nerwach. Nie mieliśmy wtedy telefonu, jakiś posłaniec z Victorii przyniósł więc wiadomość, że po południu przyjedzie do nas delegacja z Sosnowca po zgodę na transfer Janka - wspomina brat.

- Rozmowy szły opornie. Działacze Victorii zdawali sobie sprawę, jaki talent im się trafił - tłumaczy Smulski.

- Działacze obiecali mamie, że będą pilnować, bym chodził do szkoły. Nic z tego nie wyszło... Zaraz zacząłem grać, i to nie tylko w klubie, ale i młodzieżowej reprezentacji Polski, to i szkołą nikt sobie głowy nie zawracał. Technikum skończyłem wieczorowo, dopiero gdy trafiłem do Górnika Zabrze - mówi obecny trener Legii.

Na szczęście dla Zagłębia rozmowy skończyły się sukcesem, a dla Urbana zaczęło się nowe życie. Najgorsze były podróże, czasami i z trzema przesiadkami. Najpierw z Jaworzna na Niwkę, potem do centrum i dalej - na Stary Sosnowiec i położony nieopodal stadion. - Był jeden autobus, który ratował mi życie - to 301 z Chrzanowa do Sosnowca. Po dwóch latach dostałem z klubu bordowego malucha i było już łatwiej. Ten samochód był na zachętę, bo już zaczął się mną interesować Ruch Chorzów - śmieje się Urban.

- Zawsze wracam do Zagłębia z wielkim sentymentem. To obok Victorii, Górnika Zabrze i Osasuny Pampeluna jeden z klubów, którym zawdzięczam najwięcej - kończy.

Urban w Zagłębiu

Sezon 1981/82 - 26 meczów/1 gol

Sezon 1982/83 - 29/7

Sezon 1983/84 - 29/4

Sezon 1984/85 - 29/11