Polpharma wygrała mecz arcyważny

Koszykarze Polpharmy Starogard pokonali w arcyważnym spotkaniu 22. kolejki DBE Energę Czarni Słupsk 88:70 i zachowali szanse na utrzymanie.
Dla zespołu z Kociewia był to mecz o życie, zwyciężyć koniecznie chcieli też Czarni, aby na spokojnie rozgrywać trzy ostatnie mecze sezonu zasadniczego. Plan wykonała Polpharma, choć jej sytuacja wciąż jest trudna.

Początek spotkania wskazywał na to, że nie ma prawa powtórzyć się scenariusz z pierwszego meczu tych drużyn w Słupsku, kiedy Polpharma rozjechała Czarnych 98:79. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, ale to goście mieli w niej inicjatywę. A dla "Kociewskich Diabłów" byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie fantastyczna postawa ich rozgrywającego Donalda Copelanda. Amerykanin zdobył w dwóch pierwszych kwartach połowę z 36 pkt swojego zespołu pudłując tylko jeden z ośmiu rzutów.

Za to w zespole gości zdobycz punktowa rozkładała się bardziej równomiernie, a prym wiedli Przemysław Frasunkiewicz (9 pkt, 3/3 zza linii 6,25 m) oraz Mantas Cesnauskis (również 9 pkt). Przez długi czas podstawową opcją w ataku były dla gości rzuty za trzy punkty, ale ponieważ tak meczu wygrać się nie da, w drugiej kwarcie coraz częściej grali pod kosz, gdzie w końcu odblokował się Omar Barlett. Za to wysocy Polpharmy praktycznie nie istnieli (tylko 2 pkt Hernola Halla). Nic dziwnego, że do przerwy to Czarni prowadzili 43:36.

Od początku trzeciej kwarty aktywniej w zespole gospodarzy zaczął grać Hall, dobrze spisywał się też Majewski, ale ponieważ "schował" się Copeland, Polpharma wciąż była z tyłu. W 23 min swoje pierwsze 3 pkt w polskiej lidze zdobył nowy potencjalny snajper Czarnych Lee Humphrey, za chwilę również za trzy trafił Tarmo Kikerpill, a po akcji 2+1 Omara Barletta goście prowadzili już 59:50.

Jednak wtedy swój koncert rozpoczął skrzydłowy gospodarzy Brian Lubeck. Trzy z rzędu celne rzuty zza linii 6,25 m, a do tego trafienie za dwa tak zainspirowały jego kolegów, że ci urządzili sobie w czwartej kwarcie prawdziwą strzelnicę. Pierwsze pięć minut ostatniej części gry Polpharma wygrała 16:0, a w sumie przełom trzeciej i czwartej kwarty aż 25:1! Wynik 75:60 35 min nie pozostawiał złudzeń, kto wygra to spotkanie. Ostatecznie gospodarze niemal powtórzyli swój wyczyn z pierwszego meczu i znów wygrali bardzo wysoko, bo 88:70.