Sport.pl

Futbolistka z miłości do piłki

Żeby zagrać w futbol, Natalia Sieradzka najpierw idzie pieszo 7 km. Potem czeka ją kolejne 20, już w autobusie. Następnie przesiadka i ostatnie 50 km PKS-em. W sumie 6 godzin w drodze. A potem powrót.


Natalia Sieradzka ma 20 lat. Gra w linii pomocy Kobiecego Klubu Piłkarskiego Bydgoszcz - to zespół występujący w I lidze (praktycznie drugiej). Mieszka w Gąskach - małej wiosce między Gniewkowem a Inowrocławiem.

Najbliższy klub piłkarski jest w Bydgoszczy. Z Gąsek to prawie 80 km. Natalia dojeżdża na treningi trzy razy w tygodniu. - Jak są mecze w weekend, to dochodzi jeszcze czwarty dojazd - mówi Natalia.

Zajęcia w klubie zaczynają się o 16.15. Żeby zdążyć, musi wyjść z domu w Gąskach już o 8 rano. - Połączenia nie za bardzo pasują, długo czekam na przesiadki i dlatego tak to wychodzi - mówi Natalia.

Do Gniewkowa jest z Gąsek 7 km. - Najczęściej idę na piechotę. Te 7 km to żaden problem. Traktuję je jako dodatkowy trening. Włączam MP3, słuchawki do uszu i godzina między Gąskami a Gniewkowem szybko mija. Czasem jadę rowerem, wtedy mogę wyjść po ósmej. Zostawiam go u cioci w Gniewkowie - opowiada zawodniczka KKP. - Potem czekam w Gniewkowie na PKS do Torunia. Z Torunia już dalej autobusem albo pociągiem do Bydgoszczy.

W Bydgoszczy jest o 14. Trening zaczyna się o 16.15 i trwa prawie dwie godziny. Potem powrót do domu.

- Krócej niż rano, bo autobusy pasują na styk i nie muszę czekać. Gorzej jest tylko dlatego, że jesienią i zimą szybko robi się ciemno - mówi piłkarka KKP.

- Nie boisz się? - pytamy 20-latkę.

- Przyzwyczaiłam się, że wracam po ciemku. MP3 na uszach, muzyka, nic się nie słyszy i idzie. To nie jest problem. Zresztą czasem brat po mnie wyjedzie samochodem - odpowiada.

- Futbol zawsze mi się podobał. Grałam w domu z bratem i kolegami. I pewnie dlatego zwykle miałam więcej kolegów niż koleżanek - wspomina Natalia. Zaczynała w szkole w Toruniu, w klasie sportowej XIII LO. - Nie było tam takiej dziewczyny, która mogłaby mi dorównać na boisku - mówi zawodniczka KKP.

Trenuje cztery lata, od trzech jeździ do Bydgoszczy, żeby grać w kobiecej lidze piłki nożnej. - Bliżej domu klubu niestety nie mam - żałuje.

Uczy się fizjoterapii w Studium Medycznym w Inowrocławiu. - Na dojazdy na treningi biorę podręczniki, żeby nie marnować czasu - tłumaczy Natalia, która marzy o grze w reprezentacji Polski. - Pewnie tych marzeń nie zrealizuję, bo teraz jest wiele bardzo utalentowanych i młodszych ode mnie dziewczyn grających w piłkę, ale moim sportowym wzorcem nie jest żadna kobieta piłkarka. Najbardziej lubię Ebiego Smolarka - mówi futbolistka z Gąsek.

Jak długo więc jeszcze wytrzymasz te 8 godzin w podróży tylko po, żeby grać? - pytamy Natalię.

- Dziewczyny dużo szybciej kończą grać w piłkę, bo mają więcej ograniczeń niż mężczyźni, ale ja zostanę na boisku tak długo, jak zdrowie pozwoli.