Porażka Zaksy Kędzierzyn-Koźle w Jastrzębiu

Zaksa poległa w Jastrzębiu 0:3 (18:25, 13:25, 22:25). W rywalizacja do trzech wygranych w play off jest 1:1.
W sobotę siatkarze Jastrzębskiego Węgla wrócili do wysokiej dyspozycji i rozgromili Zaksę Kędzierzyn-Koźle. Goście byli tylko tłem dla świetnie grających gospodarzy. - Zagraliśmy dziś tak, jak powinniśmy grać, i pokazaliśmy, na co nas stać. Był wysoki procent skuteczności. Cieszę się, że udało się nam zwyciężyć, bo druga porażka oddaliłaby nas od awansu - podkreślał Dawid Murek, kapitan JW, który został uznany za najlepszego zawodnika meczu.

Po piątkowej słabej grze i porażce nastroje w jastrzębskim klubie były bardzo bojowe. - Muszą wygrać, nie mają innego wyjścia - dyskutowały przed meczem panie, które wydawały dziennikarzom akredytację. Siatkarze JW jakby słyszeli te słowa, bo do meczu przystąpili niezwykle zdeterminowani i skoncentrowani. Widać było, że bardzo chcą dobrą grą i zwycięstwem wymazać z pamięci piątkową porażkę. - Przegrana bardzo podrażniła ich ambicję - zauważył Marcin Nowak, kapitan Zaksy. Od początku jastrzębianie świetnie grali w ataku i obronie. Jednak ich zabójczą bronią okazała się bardzo silna zagrywka Murka, Roberta Prygla i Australijczyka Igora Yudina, który wraca do wysokiej formy. - Serwy Jastrzębia siały spustoszenie w naszych szeregach - przyznał Nowak. Tylko początek meczu był wyrównany. Ale z każdą akcją gospodarze się rozkręcali i nabierali pewności siebie. Drugi set to popis podopiecznych Roberto Santillego, który wygrali do 13. W roli głównej wstąpił Wojciech Jurkiewicz. Gospodarze przegrywali 4:6, kiedy na zagrywkę wszedł środkowy jastrzębian. Gospodarze zdobyli kolejnych siedem punktów i objęli prowadzenie 11:6. To zupełnie załamało kędzierzynian. Andrzej Kubacki, trener Zaksy, próbował jeszcze ratować sytuację i wprowadził zawodników rezerwowych. Ale i oni mieli problemy z odbiorem zagrywki. W trzecim secie goście przegrywali już 21:17. Zdołali doprowadzić jeszcze do stanu 22:21. Ale to było wszystko, na co było ich stać w sobotę. - Jastrzębie zagrało dziś lepiej niż w piątek, a my słabiej i za spokojnie. Nie da się wygrać na stojąco. Myślę, że w Kędzierzynie to się zmieni i jeszcze powalczymy - zapowiedział zmęczony Bartosz Kurek. Gospodarzy komplementował Andrzej Kubacki. - Gratulacje dla Jastrzębia, które było niezwykle skoncentrowane i zagrało bardzo dobrze w każdym elemencie oraz miało w swoich szeregach Prygla i Murka. My natomiast byliśmy bardzo spięci - przyznał szkoleniowiec Zaksy. Zadowolony z gry swojej drużyny był trener Santilli: - Tak jest w play-off. Żeby wygrać, to najpierw trzeba przegrać. Wyciągnęliśmy wnioski z porażki i wróciliśmy do swojej gry - mówił zadowolony Włoch. Siatkarze gospodarzy ostrzegają, że w Kędzierzynie czeka ich ciężka przeprawa. Żeby nie wypaść z gry, muszą na wyjeździe wygrać przynajmniej jeden mecz. - Zaksa to silna drużyn i tak jak w zeszłym roku czeka nas ostra walka - przestrzega Paweł Rusek, libero JW.



JASTRZĘBSKI WĘGIEL 3 (25, 25, 25)

ZAKSA KĘDZIERZYN-KOŹLE 0 (18, 13, 22)



JW: N. Iwanow, Jurkiewicz, Yudin, Murek, E. Iwanow, Prygiel, Rusek (l).

Zaksa: Żygadło, Bakumovski, Novotny, Szczygieł, Kurek, Nowak, Mierzejewski (l) oraz Pilarz, Domonik, Jarosz, Patucha, Małecki.



Stan rywalizacji w play-off (do trzech zwycięstw): 1:1