Sport.pl

Ebi strzelił, Racing przegrał

Marzył Smolarek o golu i wyniku 1:1 - ma tylko pierwsze. Racing przegrał w czwartek z Getafe 1:3 (1:1) i 19 marca u siebie musi wygrać 2:0, by zagrać w finale Pucharu Hiszpanii.
Byłby to pierwszy finał w 95-letniej historii Racingu, a nazwisko Smolarek tym czwartkowym golem przetrwałoby w jego kronikach. Dotąd kupiony latem za 4,8 mln euro Polak nie rozpieszczał fanów Racingu, zdobył w lidze zaledwie dwie bramki, a jego partner z ataku Tchite aż pięć. - Już bardzo tęsknię za golem - mówił w wywiadzie dla "Gazety" napastnik reprezentacji Polski przed pierwszym meczem z Getafe w półfinale Pucharu Króla. Udało się w 27. min. Smolarek został sfaulowany, a potem wykonujący rzut wolny Jorge Lopez zacentrował do niego i było 1:1. Gospodarze zdobyli prowadzenie trzy minuty wcześniej po rzucie rożnym i główce byłego gracza Realu Madryt d Rubena de la Reda.

Przed spotkaniem trener Getafe Michael Laudrup bardzo chwalił grę defensywną Racingu twierdząc, że tylko rozgrywając piłkę bardzo szybko można znaleźć drogę do bramki Tono. Duńczyk mówił, że wystarczy mu wygrana 1:0, z zastrzeżeniem, by ponad wszystko nie stracić gola. Smolarek typował 1:1.

W 14. minucie zdarzyła się pierwsza poważna szansa na bramkę w tym meczu. Ebi efektownie zagrał piłkę Duscherowi, który strzelił minimalnie niecelnie. W 24. marzenia Laudrupa się spełniły. Tyle, że w tej edycji Pucharu Króla Racing jeszcze nie przegrał meczu, a z Athletic przegrywał w Bilbao 0:2 i 1:3. Za sprawą Smolarka potrafił wyrównać i tym razem co było - jak podkreślali komentatorzy dzienników "Marca" i "As" - aktem sprawiedliwości. Drużyna Marcelino grała dobrze, kontrolowała mecz, a rozemocjonowany trener ani na moment nie usiadł na ławce. Cały czas chodził wzdłuż linii bocznej i wydawał instrukcje swoim graczom.

Tuż po golu na 1:1 Smolarek znów był faulowany, ale specjalista od wolnych i karnych argentyński stoper Garay (latem przechodzi do Barcelony) trafił piłką w mur gospodarzy.

W 54. min partner Smolarka Tchite był sam na sam z bramkarzem Usturim, ale przegrał pojedynek. Trzy minuty później Casquero udało się to czego nie umiał Tchite - zdobył drugą bramkę dla gospodarzy w sytuacji jeden na jednego z Tono.

W 67. min Tchite zastąpił Munitis, lider Racingu, który dwa miesiące leczył złamany nadgarstek. Jego Laudrup bał się najbardziej. Oznaczało to, że Polak będzie grał do końca. Racing zaatakował, a Getafe broniło wyniku. Kontrowało jednak i w 84. min Manu de Moral zdobył trzecią bramkę strzałem głową. Drużyna Ebiego znalazła się w ciężkiej sytuacji.

Hiszpańskie media podkreślały, że był to momentami świetny mecz, a dwa skromne kluby wykorzystały okazję, by na oczach całej Hiszpanii pokazać ambicję i klasę. Nie było faworyta, bo Racing jest wyżej w tabeli, ale Getafe ograło ostatnio Real na wyjeździe, a przed rokiem było w finale Pucharu Hiszpanii po triumfie nad Barceloną u siebie aż 4:0.

Kto z tej pary zagra w finale na Santiago Bernabeu okaże się 19 marca, po rewanżu w Santander. Faworytem jest teraz Getafe, ale 28 października w lidze Racing wygrał z nim w lidze właśnie 2:0. Jeśli powtórzy ten wynik będzie w finale.

Dzień później w drugim półfinale Valencia podejmuje Barcelonę (pierwszy mecz na Camp Nou 1:1 po dyskusyjnym golu Xaviego w 93. min, wcześniej Eto'o zagrał piłkę reką). Drużynie Ronalda Koemana i tak jednak starczy bezbramkowy remis. Tyle, że w lidze na Estadio Mestalla Barca łatwo wygrała 3:0.

Czy Racing awansuje do finału Pucharu Hiszpanii?