Sport.pl

Zbigniew Drzymała we Wrocławiu, nie Poznaniu?

Dlaczego Zbigniew Drzymała opuszcza Wielkopolskę i kogo za to obwinia?
Po wygranej piłkarzy Dyskobolii Grodzisk z Legią Warszawa prezes wielkopolskiego klubu cieszył się dość umiarkowanie.

Czy Dyskobolia będzie gonić Wisłę? - Będzie, ale nie sądzę, żeby ta pogoń się udała, bo potencjał Wisły jest bardzo duży. Pewnie Skorży uda się stworzyć zespół, który nie odda pozycji lidera - stwierdził. Nie cieszyła go też nadzwyczajna jak na Grodzisk frekwencja na meczu: - Legia rozkręciła i frekwencję, i atmosferę. Gdyby nie było tego tysiąca kibiców Legii, to pewnie byłoby jak zwykle.

Pytany o to, dlaczego wypożycza na Ukrainę Vlade Lazarevskiego, wyjaśnił: - W reprezentacji gra dużo lepiej niż w klubie. Chcemy dać mu szansę wypromowania się poza Grodziskiem, o którym mało kto pisze, bo jest tak mały, że prawie niezauważalny.

Drzymała już dawno przestał przeżywać każde kopnięcie piłki przez swoich zawodników. I tak jest wśród prezesów jednym z tych, którzy najbardziej żywiołowo reagują na to, co się dzieje na boisku. Po niepowodzeniach nie mówi już tylko: "Piłka jest przewrotna". Teraz analizuje już głębiej, co każe przypuszczać, że dzień, w którym zabierze piłkarską ekstraklasę z Grodziska jest bardzo bliski.

Pytany o to jest tajemniczy. - Jak będę miał jakiś komunikat, to państwa zaproszę - mówi. Pytany o miejsce przeprowadzki, radzi "nadstawić ucha tam, gdzie coś się dzieje".

Jego negocjacje z władzami Wrocławia w sprawie inwestycji w Śląsk nie są już tajemnicą i pewnie wkrótce stanie się ona faktem. Zastanawia mnie tylko to, dlaczego Drzymała stara się w mieszkańcach Grodziska i dziennikarzach wywołać poczucie winy za to, że miasteczko podzieli los Wronek. - Gdyby odnieść frekwencję do liczby mieszkańców Grodziska, to jesteśmy najlepsi w Polsce i nie ma o czym dyskutować - mówi prezes Groclinu. - Jeśli chodzi o moje oczekiwania co do liczby widzów na takim wydarzeniu, jakim jest mecz piłki nożnej, to mam duży niedosyt i niczego tu nie zmienimy.

Do dziennikarzy przemawia: - Teraz, gdy Lech jest na fali, o Grodzisku wszyscy zapomnieli.

Wiemy doskonale, że szef Groclinu jest człowiekiem szalenie ambitnym. Wiele razy podkreślał, że chce powalczyć o Ligę Mistrzów. To jego wielkie marzenie. W Grodzisku go nie zrealizuje, o czym musiał się przekonać chociażby rok temu, gdy Maciej Skorża odszedł z jego klubu do Wisły Kraków. Wcześniej podobnie postępowali piłkarze i po pierwszym lepszym sukcesiku Dyskobolii szukali lepszych klubów.

Drzymała nie powinien obwiniać kibiców, dziennikarzy i Bóg wie, kogo jeszcze o to, że rzuca piłkę w Grodzisku. Ma prawo wynieść się - zabrać coś, co dał tutejszemu klubowi i miastu.

W stolicy Dolnego Śląska został potraktowany serio: trwają poważne negocjacje z miastem, które oferuje świetny stadion już w niedalekiej przyszłości (zresztą przy ul. Drzymały, ale Michała) i nieporównywalne nijak z Grodziskiem perspektywy.

W Wielkopolsce warunki do realizacji swoich marzeń miałby nie gorsze, gdyby zdecydował się na przenosiny do Poznania. Tyle że jego oferta wykupienia Lecha została odrzucona. A pobudzający wyobraźnię scenariusz połączenia kapitałów i współpraca z Jackiem Rutkowskim nie wchodzi w grę. Obaj panowie mają zbyt silne charaktery i inaczej patrzą na piłkę...