Juniorzy KSS-u i Vive rozpoczynają walkę o medale mistrzostw Polski

- Już sam awans do finału jest naszym sukcesem. No, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia - mówią zgodnie trenerzy kieleckich zespołów przed rozpoczynającymi się w środę finałami mistrzostw Polski juniorów.
Dziewczęta z KSS-u wybrały się we wtorek w daleką podróż (573 km) do nadmorskiego Rewala. W środę rano rozpoczną rywalizację w grupie E od pojedynku z Jutrzenką Płock. W czwartek czeka je mecz z Finepharmem Jelenia Góra, a w piątek z Beskidem Nowy Sącz. W grupie F grają: Sambor Tczew, AZS Gdańsk, Truso Elbląg i Handball Szczecin. - Jedziemy w praktycznie najsilniejszym składzie, nawet z narzekającymi na urazy Aliną Nowak i Katarzyną Łutaj. Kluczowy będzie mecz otwarcia. Jeśli wygramy z Jutrzenką, będziemy blisko półfinału. Poza zasięgiem wydaje się bowiem tylko obrońca trofeum, Finepharm - uważa Marcin Janiszewski, kierownik KSS-u.

Nieco krótszą drogę do Kościerzyny mieli juniorzy Vive Kielce. Podopieczni Tomasza Strząbały zagrają tam w środę z Powenem Zabrze, w czwartek z Ostrovią Ostrów Wielkopolski, a w piątek z Wolsztyniakiem. - Po raz pierwszy w historii z tym rocznikiem awansowaliśmy do finału. I to już duże osiągnięcie. Nie znamy siły rywali. Chcemy pokazać się jak najlepiej, a wiadomo, że w młodzieżowym sporcie jest sporo niespodzianek. Może ją sprawimy - stwierdził kielecki szkoleniowiec.