ŁKS: mało strzelali, mało tracili

ŁKS to jeden z głównych kandydatów do spadku z ekstraklasy. Zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, na swym koncie ma ledwie 11 punktów, czyli o 12 mniej od Jagiellonii.

Mimo to łodzianie mają w swym składzie kilku ciekawych piłkarzy. Na pewno takim jest Łukasz Madej, pomocnik mający za sobą debiut w reprezentacji Polski, najlepszy strzelec drużyny w jesiennych meczach. Chociaż ten bilans nie powala na kolana, gdyż zdobył tylko trzy bramki. W ogóle łodzianie do tej pory strzelili niewiele, bo tylko osiem goli, co jest najgorszym wynikiem w lidze. Dlatego też zimą ściągnięto piłkarzy do wzmocnienia siły ofensywnej, m.in.: Węgra Gabora Vayera, Albańczyka Labinota Haliti oraz dwóch Brazylijczyków - Jovinho i Kleyra. Co ciekawe, żaden z nich wczoraj nie był jeszcze potwierdzony do gry w ŁKS-ie. Najbliżej był Węgier, szanse pozostałych na występ w pojedynku z Jagiellonią wynosiły 50 proc.

Jesienią łodzianie nie tylko zdobywali mało goli, ale też mało tracili. Uznany bramkarz Bogusław Wyparło tylko 15 razy wyjmował piłkę z siatki, mniej bramek straciły tylko dwa najlepsze zespoły - Wisła Kraków i Legia Warszawa. Mimo to w ŁKS-ie podczas przerwy zatrudnionego kolejnego doświadczonego obrońcę, 33-letniego Marcina Adamskiego. Wraz z innym byłym reprezentantem Tomaszem Kłosem ma stworzyć parę środkowych defensorów nie do przejścia.

Mimo tych transferów trener Mirosław Jabłoński przed meczem z Jagiellonią też ma spore kłopoty kadrowe. W 23-osobowej kadrze łodzian aż sześciu zawodników jest kontuzjowanych.