Widzew znów z licencją

Łódzka drużyna może bez przeszkód występować w Orange Ekstraklasie. Związkowy Trybunał Piłkarski odwiesił Widzewowi licencję na grę w lidze
Pozwolenia na występy w ekstraklasie łódzki klub nie miał od 11 grudnia. Wtedy Związkowy Trybunał Arbitrażowy zawiesił licencję, bo działacze PZPN uznali, że łódzki klub musi spłacić stare długi. Pochodzą one jeszcze z poprzedniego wieku - dorobił się ich SPN Widzew SA, czyli spółka należąca do Andrzeja Pawelca i Andrzeja Grajewskiego. Władze obecnego Widzewa zdecydowały, że spłacą wierzytelności.

Wczoraj Związkowy Trybunał Piłkarski zawiesił na rok swoją decyzję z grudnia. Równocześnie zobowiązał Widzew do przedstawienia listy wierzycieli i wpłaty 170 tys. zł depozytu na konto PZPN. Drugi warunek łódzki klub już spełnił. Pierwszy jest za to o tyle dziwny, że to Widzew musi teraz szukać dłużników, bo działacze piłkarskiej centrali nie są w stanie wskazać kto nimi jest. Mimo to zawiesili jednak licencję Widzewa. - Też tego nie rozumiemy - przyznaje Marcin Animucki, wiceprezes Widzewa. - Ale generalnie pytań i wątpliwości jest jeszcze więcej, a to tylko jedno z nich.

W klubie z al. Piłsudskiego zapowiadają jednak, że spłacą długi SPN Widzew SA, ale...- Oczywiście, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, zamierzamy uregulować należności wobec członków PZPN - klubów, piłkarzy i zawodników - posiadających prawomocne orzeczenie Piłkarskiego Sądu Polubownego wobec naszej spółki - mówi Bogusław Sosnowski, prezes łódzkiego klubu. - Jednocześnie - na drodze prawnej - będziemy domagać się zwrotu tych pieniędzy od osób, które przyczyniły się do powstania długów i zgodnie z prawem powszechnym powinny odpowiadać za ich uregulowanie. Ponadto, będziemy kontynuować proces zażalenia na orzeczenie Związkowego Trybunału Piłkarskiego PZPN z 11 grudnia. Rozpoczęliśmy go w styczniu, a środowe posiedzenie i decyzja trybunału dostarczą nam dodatkowych argumentów w tym zakresie.