Sport.pl

Na stadionie Ruchu wycięli Omegę

Konstrukcja, na której odmierza czas szwajcarski zegar, zostanie teraz gruntowanie odnowiona.
Grzegorz Małyska, którego rodzina opiekuje się mechanizmem od prawie 70 lat, nie raz mówił nam, że za każdym razem, gdy wchodzi na przerdzewiałą konstrukcję, to ryzykuje życiem. "Gazeta" apelowała, by władze miasta odnowiły podstawę zegara i przy okazji przeniosły ją na historyczne miejsce (naprzeciw trybuny krytej).

Wczoraj przed południem pracownicy MORiS-u odcięli stalowe słupy podstawy, a potem dźwig poderwał starą konstrukcję do góry.

Po miesiącu ma już wrócić nowa i mocna. Jak bardzo się zmieni? - Na pewno pozostanie historyczny napis. Myślimy o wymianie tarczy, bo obecna jest już w kiepskim stanie. Jest też pomysł, by w miejsca, gdzie pan Małyska wstawia blachy z informacją o liczbie strzelonych goli, zamontować elektroniczne zegary. Wszystko podświetlałby mały reflektor, tak by zegar był dobrze widoczny nawet po zmierzchu. Na pewno - przed powtórnym montażem - wzmocnimy też fundamenty - mówi Wojciech Krzystanek, wicedyrektor chorzowskiego MORiS-u. Krzystanek podkreśla jednak, że po remoncie Omega nie zostanie przeniesiona na jej historyczne miejsce. Ponoć pozostaje to w sprzeczności z planami przebudowy obiektu.

Małyska najbardziej ucieszył się na wiadomość o ewentualnym montażu elektronicznych wyświetlaczy strzelonych bramek. - Wtedy mógłbym spokojnie przycupnąć i nie byłbym narażony na atak chuliganów, którzy czasami wykorzystują fakt, że przemieszczam się po konstrukcji i rzucają wtedy we mnie kamieniami - tłumaczy. - Cały czas myślimy o zabezpieczeniu zegara. Pleksi odpada, z czasem mętnieje i utrudniałaby obserwowanie wskazówek. Raczej postawimy na siatkę. Może być też tak, że zabezpieczymy tylko to miejsce, gdzie siedzi pan Małyska - kończy Krzystanek.