Duszan Radolsky: harowaliśmy ciężko

Przed wiekami Juliusz Cezar wypowiedział na tureckiej ziemi słynne zdanie: "Veni, vidi, vici". Teraz w ślady rzymskiego wodza poszli chorzowianie, którzy "przybyli, zobaczyli i zwyciężyli". Bilans Ruchu to cztery mecze i cztery zwycięstwa.
Po bardzo dobrym meczu Ruch ograł w czwartek Czerno More Warna. Niestety, mecz zakończył się pechowo dla Remigiusza Jezierskiego, który po brutalnym ataku z tyłu bułgarskiego bramkarza zszedł z boiska z podejrzeniem zerwania wiązadeł kolanowych. - Aż mi chrupnęło. Jeszcze nigdy nie zerwałem wiązadeł - smucił się piłkarz. - Może to tylko naciągnięcie - zastanawiał się dyrektor Mirosław Mosór, który zaraz zaczął umawiać wizytę u lekarza na dzisiejsze popołudnie.

Wojciech Todur: Tureckie zgrupowanie Ruchu dobiegło końca. Spełniło swoje oczekiwania?

Duszan Radolsky, trener niebieskich: Zobaczymy, odpowiedź da liga. Nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, jakbym szukał dla siebie alibi, ale taka jest prawda. Harowaliśmy bardzo ciężko. W ostatnim tygodniu zespół miał jedenaście treningów, dwa mecze, do tego doszła męcząca podróż. To naprawdę duża dawka. Bazę treningową, hotel, jedzenie... wszystko mieliśmy na wysokim poziomie, dzięki temu mogliśmy się skupić tylko na piłce nożnej.

Wyniki były rewelacyjne - cztery mecze, cztery wygrane...

- Zwycięstwa budują pewność, zaufanie do własnych umiejętności. Każdy piłkarz jednak wie, że sparingi i liga to nie to samo. Dojdzie presja kibiców, stres, oczekiwania - to są czynniki, których w Turcji jednak nie było.

W zimowych sparingach bardzo skuteczny jest Łukasz Janoszka, który w pięciu meczach strzelił pięć bramek. W meczu z drużyną z Warny zmarnował jednak świetną okazję. Czy to oznacza, że jeszcze nie ustabilizował formy na wysokim poziomie?

- Z Warną zmarnował dwie okazje. Janoszka, ale i każdy inny piłkarz Ruchu, musi pamiętać, że jednym takim meczem, czasami nawet połową meczu, może zgubić to, na co tak ciężko pracował przez wiele tygodni. Na boisku, tak jak i w życiu, nie można się zatrzymać. Cel ma być ciągle przed nami.

Przed sparingiem z Koszycami trenerzy słowackiej drużyny złościli się, że wystawił Pan tak młody skład. Mówili nawet, że Ruch ich lekceważy... Chorzowska młodzież pokazała jednak ile jest warta!

- Bardzo mnie to cieszy. Po rundzie jesiennej ustaliliśmy z działaczami, że stawiamy na młodych. Pewnie - oni nam sami meczu nie wygrają, muszą mieć obok siebie starszych kolegów, od których będą się uczyć. Klub musi być jak szkoła. Gdy odchodzi jeden rocznik piłkarzy, już czekają najlepsi z młodszej klasy, żeby ich godnie zastąpić. Struski, Sobczak, Feruga - oni wszyscy pokazali się z dobrej strony. Struski odkąd jest w Chorzowie, nie puścił nawet gola... Zimą w Ruchu było dużo ruchu - jak ja to mówię, ale tak naprawdę doświadczonych ligowców pozyskaliśmy dwóch - Gabora Strakę i Marcina Nowackiego. Mam nadzieję, że nasza linia pomocy bardzo na tym zyska.

Co z obroną? Powtarza Pan, że to fundament. Mecz z Czerno More Warna był bardzo trudny, a jednak Ruch bramki nie stracił. Czy Pana piłkarze zagrali blisko ideału?

- To był najtrudniejszy mecz z tych rozegranych w Turcji. Bułgarscy napastnicy byli bardzo szybcy i były chwile, gdy mieliśmy z nimi problemy. W tych trudnych momentach błędy popełniali jednak nie tylko obrońcy, nie pomagali im też koledzy z innych formacji. Cieszy mnie natomiast, że z taką łatwością i szybkością wyprowadzaliśmy skuteczne kontry.

Po spotkaniu ze Slovanem Bratysława piłkarze słowackiej drużyny bardzo komplementowali Ruch. Podkreślali, że w ich lidze walczylibyście o mistrzostwo. To możliwe?

- Na Słowacji są cztery bardzo mocne zespoły, a w Polsce takich drużyn jest osiem. Myślę, że do tej czołówki wciąż nam jednak trochę brakuje. Idziemy w tym kierunku, a mecze z zagranicznymi rywalami tylko nas do tego celu zbliżają.

Ruch Chorzów3 (2)
Czerno More Warna0
Bramki: Adamski (7.), Pulkowski (38.), Grzyb (80. - k)

Ruch: Mioduszewski - Jakubowski, Adamski (63. Golem), Baran, Brzyski (84. Ninković) - Grzyb (81. Domżalski), Straka, Pulkowski (79. Feruga), Nowacki (63. Ćwielong) - Fabusz, Jezierski (46. Janoszka).