Sport.pl

Leo Beenhakker dla Sport.pl: Może być jeszcze lepiej

- Nie mówię, że rezygnuję z Wichniarka, ale nie wiem, czy dostanie powołanie na mecz z USA. Mam pięciu czy sześciu zawodników, którzy mogą grać w ataku. Na Euro pojedzie trzech - mówi trener reprezentacji Polski
Gdyby Euro było dziś - dwie luki w jedenastce

Robert Błoński, Michał Szadkowski: Polska wygrywała 2:0 z Czechami, ale do końca meczu był pan bardzo zdenerwowany.

Leo Beenhakker: To nie były nerwy. Starałem się jeszcze bardziej zmobilizować drużynę. Nie wyobrażacie sobie chyba, że mogłem usiąść i zapalić cygaro.

Jak pan sprawił, że Polacy zagrali z takim zaangażowaniem?

- Powiedziałem im, że jeśli przyjechali na zgrupowanie, to nie po to, by grać na 50 procent. Po każdym meczu musisz mieć wrażenie, że jesteś lepszym piłkarzem, niż byłeś przed nim. To można osiągnąć tylko przy pełnym zaangażowaniu. Oni to zrozumieli.

Co można jeszcze poprawić?

- Muszę to przemyśleć. Widziałem na Cyprze ponad 40 piłkarzy. Teraz czeka mnie praca domowa.

Jest pan zmęczony zgrupowaniem?

- Nie, bo jestem z niego zadowolony. Zobaczyłem kilku nowych, młodych piłkarzy. Jedni prezentują się bardzo dobrze, inni dobrze. Zobaczymy, jak i czy w ogóle będą się rozwijać. Widziałem też zawodników, którzy wywalczyli awans do mistrzostw Europy. Spisali się bardzo dobrze. Za każdym razem, gdy trenujemy i rozmawiamy, oni podnoszą poziom.

Czy jest rywalizacja między zawodnikami z polskiej ligi, którzy w sobotę wygrali z Finlandią, a tymi, którzy pokonali Czechów?

- Bardzo zdrowa. Bardzo dobrze, że jest tylu zawodników, którzy mogą pojechać na mistrzostwa Europy. Różnica między młodymi zawodnikami z meczu z Finlandią a tymi, którzy pokonali Czechów, wciąż jednak jest. I to jest duża. Tamci to przyszłość, ci - teraźniejszość.

Z bramkarzami nie ma problemu?

- Tak, ale bogactwo nie kończy się na Arturze Borucu i Łukaszu Fabiańskim. Mam nadzieję, że Wojciech Kowalewski zacznie grać w Koronie, jest Jerzy Dudek i Tomasz Kuszczak. Bramkarze to największy skarb polskiej piłki. Ciągle pojawiają się nowi i są coraz lepsi. Nie wiem, skąd to się bierze, ale tak jest. Artur jest numerem jeden, ale Łukasz w razie potrzeby może go zastąpić w każdej chwili.

Co pan powie o Jacku Bąku?

- Był fantastyczny. Silny i świetnie przygotowany. Jeszcze raz pokazał, że wiek w futbolu nie ma żadnego znaczenia.

Po meczu powiedział, że z takim trenerem jak pan może grać i do czterdziestki.

- Mam nadzieję, że mu się uda. Byłoby to korzystne dla niego i dla mnie.

Lewy obrońca jest problemem?

- Nie widzę żadnego problemu. Ale też w środę pozwoliliśmy Czechom na stworzenie kilku sytuacji. Trzeba to poprawić.

Dariusz Dudka wrócił do kadry po ciężkiej kontuzji, Mariusz Lewandowski przyjechał na zgrupowanie w środku okresu przygotowawczego.

- I obaj zagrali świetnie, a mogą jeszcze lepiej. Tak jak cała drużyna. Dążymy do perfekcyjnej gry przez 90 minut. Nie przez 20, 30 czy 70.

Dwóch podstawowych piłkarzy z eliminacji - Maciej Żurawski i Jacek Krzynówek - w meczu z Czechami należało do najsłabszych w reprezentacji Polski.

- Nie martwcie się o nich. Maciej wie, że musi grać co tydzień, dlatego przeszedł do Larissy. I będzie grał. Podobnie jak Krzynówek. To silny facet. Jestem o niego spokojny.

Kiedy pierwszy raz powoływał pan Wojciecha Łobodzińskiego, niektórzy pukali się w czoło. W środę strzelił gola, był najlepszy na boisku.

- Gol nie był najważniejszy. Najważniejsze było to, w jaki sposób grał. W Polsce panuje przekonanie, że jak ktoś zdobędzie bramkę, od razu powinien zostać powołany do reprezentacji. Nie na tym to polega. Łobodziński ma wielki talent i już jest znakomitym piłkarzem. Dużo pracuje, ciągle robi postępy. Ale to niejedyny polski piłkarz obdarzony talentem. Takich jest wielu, trzeba im tylko pomóc. Zapamiętajcie sobie - problemem polskiej piłki nie są piłkarze. Trzeba tylko odpowiednimi metodami do nich trafić. Na tym polega bycie trenerem.

Artur Wichniarek został zmieniony już w przerwie. Oblał test?

- To bardzo ciężka sprawa. Muszę o tym pomyśleć. On potrafi grać w piłkę, ale wtedy, gdy stwarzasz dużo okazji w polu karnym przeciwnika. Wczoraj było mu ciężko, bo graliśmy zupełnie inaczej. Zdjąłem go, bo w drugiej połowie potrzebowałem napastnika innego typu. Nie mówię, że z niego rezygnuję, nie mówię, że oblał test. Ale nie wiem, czy dostanie powołanie na mecz z USA. To dopiero pod koniec marca. Zobaczymy. Mam pięciu czy sześciu zawodników, którzy mogą grać w ataku. Na Euro pojedzie trzech.

Cieszy się pan, że Radosław Matusiak zamienił Heerenveen na Wisłę?

- Oczywiście, bo będzie mógł regularnie grać. Jeśli tak będzie, dostanie powołanie na lutowy mecz z Estonią we Wronkach.

Kto spoza grupy powołanej na Cypr może jeszcze pojechać na mistrzostwa Europy? Radomski? Jeleń? Błaszczykowski?

- Wszyscy, których wymieniliście. Oczywiście mam w głowie też innych, ale nie powiem kogo.

Austria przegrała z Niemcami 0:3, a Holendrzy pokonali 3:0 innych naszych przeciwników na Euro Chorwatów.

- Teraz ważniejsze są inne rzeczy. Musimy wybrać najlepszych 23 piłkarzy, którzy pojadą do Austrii i Szwajcarii. Pracujemy nad naszą grą. Ale na meczu w Wiedniu byli moi asystenci, a o Chorwatach na pewno porozmawiam z trenerem Holendrów Marco van Bastenem.