Sport.pl

Krzysztof Ignaczak wraca do Bełchatowa

W sporcie nie można lekceważyć żadnego rywala, ale tylko kataklizm mógłby odebrać PGE Skrze Bełchatów pozycję lidera na zakończenie rundy zasadniczej. Najsilniejszy z jej czterech ostatnich rywali - Resovia - zajmuje bowiem szóste miejsce w tabeli
Właśnie spotkaniem z rzeszowskim zespołem lider Polskiej Ligi Siatkówki rozpocznie 14. kolejkę. Po raz pierwszy w tym sezonie bełchatowianie zagrają w piątek. Cieszą się z tego zawodnicy, bo mają obiecane dwa dni wolnego. Wygrana niemal zagwarantuje im przystąpienie do play-off z pierwszego miejsca. - To jest nasz najważniejszy cel - zgodnie mówią Daniel Pliński i Maciej Dobrowolski. Po Resovii Skra zagra jeszcze z Jadarem Radom i Delectą Bydgoszcz u siebie oraz z JWC AZS Politechniką w Warszawie. Tak więc w czterech spotkaniach muszą wygrać dwukrotnie za trzy punkty, wtedy ani Wkręt-met Częstochowa, ani Jastrzębski Węgiel ich nie dogonią.

W ostatnich latach Resovia była wdzięcznym rywalem dla Skry. Nawet gdy spisywała się rewelacyjnie, z zespołem z Bełchatowa co najwyżej wygrywała seta. - Trzeba pamiętać, że czołówka naszej ligi to już nie są cztery, ale sześć drużyn - przestrzega przed nadmiernym optymizmem Jacek Nawrocki, drugi trener Skry. W pierwszej jego zespół wygrał w Rzeszowie 3:0, ale w dwóch ostatnich partiach na przewagi.

- Siłą Resovii jest libero - i w tym są zgodni Pliński z Dobrowolskim. - Ale libero meczu nie wygrywa - dodają. Pliński podkreśla jeszcze dobrą zagrywkę rzeszowian. - Jeśli zagramy na swoim normalnym poziomie, nie powinniśmy mieć problemów - uważa środkowy Skry, który przez dwa ostatnie dni trenował indywidualnie. - Oszczędzam kontuzjowany bark. Jest coraz lepiej.

Wszystko wskazuje na to, że w porównaniu z poniedziałkowym spotkaniem w Częstochowie z kadrze Skry nie zajdą żadne zmiany. A więc Alex Damiao i Robert Milczarek obejrzą grę z trybun, a w 12 znajdą się Dan Lewis i Paweł Maciejewicz. Wśród rywali brakuje dwóch środkowych: Michała Kaczmarka i Łukasza Perłowskiego. Przyjadą za to dwaj byli zawodnicy Skry: Krzysztof Ignaczak i Dawid Gunia.

Początek spotkania o godz. 18, transmisja w Polsacie Sport.

Rozmowa z Krzysztofem Ignaczakiem*

Marcin Lew: Wraca pan do Bełchatowa po raz pierwszy od momentu gdy opuścił ten klub. Po czterech latach spędzonych w Skrze jest to chyba mocno sentymentalna podróż?

Krzysztof Ignaczak: Cztery lata to sporo czasu. Spędziłem w Bełchatowie kawał życia i swojej kariery. To będzie mój pierwszy mecz w hali w Bełchatowie, gdzie święciłem swoje największe klubowe sukcesy. Na pewno więc będzie to podróż sentymentalna.

Znowu zagra pan w Bełchatowie, ale po raz pierwszy po drugiej stronie barykady...

- Po raz pierwszy zagram po drugiej stronie siatki. Jestem jednak bardzo pozytywnie nastawiony do tego meczu i będę chciał się jak najlepiej zaprezentować mojej byłej publiczności.

Skra we własnej hali nie zwykła tracić punktów. Ciężko będzie wam więc o zwycięstwo, a każdy punkt powinien być sukcesem.

- Każdy punkt będzie nas cieszył. Tak jak pan powiedział, Bełchatów we własnej hali nie zwykł tracić punktów i na pewno będzie ciężko. My gramy o inne cele niż oni, jednak będziemy chcieli zagrać dobrze i będziemy zadowoleni z każdego punktu, który wywieziemy.

W pierwszej rundzie w Rzeszowie przeciwko Skrze zagraliście jedno z lepszych spotkań w sezonie. Mimo to nie udało się wygrać nawet seta. Czy przy podobnej grze jest szansa na coś więcej w Bełchatowie?

- Myślę, że jest szansa zagrać dobry mecz. Jeżeli wszyscy zagramy na dobrym poziomie, to możemy powalczyć. Ze Skrą się jednak gra ciężko, bo to zespół bardzo mobilny. Potrafi szybko wyciągać wnioski z własnych błędów i szybko je korygować. Jeśli zagramy na 110 proc. swoich możliwości, to stać nas na sprawienie niespodzianki.

U przeciwników trudno jednak znaleźć słaby punkt...

- Jest to zespół budowany po to, by obronić tytuł mistrzów Polski, zdobyć Puchar Polski i namieszać w europejskich pucharach. Mają nieporównywalnie mocniejszy skład od naszego. Tam nawet na trybunach siedzą bardzo dobrzy zawodnicy. Skra mogłaby wystawić dwa zespoły w PLS i oba byłyby w czołówce ligi.

Rozmawiał Marcin Lew

*Krzysztof Ignaczak - libero Resovii, którzy przed sezonem przeniósł się do Rzeszowa ze Skry. Z bełchatowskim zespołem trzykrotnie wywalczył dublet - mistrzostwo i Puchar Polski.