Ważne zwycięstwo Polpharmy w Kwidzynie

Po dramatycznym spotkaniu Polpharma Starogard Gdański pokonała na wyjeździe Bank BPS Basket Kwidzyn. Dla Polpharmy to niezwykle ważne zwycięstwo.
Przebieg ostatnich sekund był nieprawdopodobny. Kiedy zegar pokazywał 39. minutę meczu, po trzech celnych rzutach wolnych Donalda Copelanda Polpharma prowadziła 63:60. Za moment szalonym rzutem za trzy do remisu doprowadził słabiej grający w całym spotkaniu Erick Barkley.

36 s przed końcem dwa rzuty wolne wykorzystał skrzydłowy Polpharmy Brian Lubeck, 14 s później w podobny sposób odpowiedział Mike King. Trener gości Adam Prabucki wziął w tym momencie czas, aby rozrysować ostatnią akcję, ale i tak chyba wszyscy obecni w hali wiedzieli, jak zostanie ona rozegrana. Najprościej jak tylko można - piłkę weźmie w ręce lider Copeland, poczeka kilkanaście sekund i sam wykona decydującą akcją.

Tak też się stało. Gwiazda "Kociewskich Diabłów" na 3 s przed końcem wbiegła pod kosz Basketu i wpadła na Kinga. Jeden z sędziów pokazał faul w ataku, drugi przewinienie w obronie. Ku ogromnemu niezadowoleniu kwidzyńskich zawodników, trenerów i kibiców ostateczna decyzja brzmiała: faul w defensywie. Copeland wykorzystał tylko jeden z dwóch rzutów wolnych, ale gospodarzom nie starczyło już czasu, aby zdobyć zwycięskie punkty. Piłka po rzucie rozpaczy Piotra Dąbrowskiego odbiła się od obręczy, ale do kosza nie wpadła.

Zgodnie z oczekiwaniami mecz od pierwszych minut był niezwykle zacięty, a przez większość czasu wynik był w okolicach remisu. Trener Basketu Mariusz Karol już tradycyjnie zostawił na ławce rezerwowych swoich asów Barkleya i Sani Ibrahima. Jednak pierwsza połowa należała do zmienników Polpharmy - Chata Stachitasa i Duszana Bocevskiego. Amerykanin potrzebował zaledwie kilku minut pierwszej kwarty, aby zdobyć 7 pkt, z kolei Macedończyk zaliczył wejścia smoka w drugiej części gry.

W pięć minut zdobył 8 pkt m.in. dwukrotnie trafiając zza linii 6,25 m. Po drugim z nich Polpharma prowadziła już 32:25. Była to najwyższa przewaga, jaką wywalczyła sobie jakakolwiek z drużyn w całym spotkaniu! Od początku drugiej połowy na parkiecie rozgorzała bitwa. Częściej prowadzili goście, jednak Basket trzymał do rywali bezpieczny dystans i doprowadził do dramatycznej końcówki. Niestety dla siebie - przegranej.