Nowe twarze w Zniczu

Bramki Tomasza Feliksiaka i Roberta Lewandowskiego dały Zniczowi Pruszków zwycięstwo w sparingu z ŁKS Łódź. Znicz był wyraźnie lepszy.


Był to trzeci sparing Znicza (pierwszy po powrocie z obozu w Rewalu) przed rundą wiosenną - wcześniej beniaminek drugiej ligi przegrał 1:2 z czwartoligowym Startem Otwock i pokonał 2:0 trzecioligowy Dolcan Ząbki. Wczoraj był lepszy od przedostatniego zespołu ekstraklasy.

Łodzianie przyjechali do Pruszkowa na szybkie dwa mecze - tuż po południu na boisku ze sztuczną nawierzchnią MOS Pruszków grali ze Zniczem, a po 14 - z Dolcanem. W pierwszym meczu wystąpił mocniejszy skład ŁKS - zagrali m.in. Bogusław Wyparło, Marcin Adamski i Łukasz Madej. Ale na tle bardziej zgranych i zdeterminowanych gospodarzy wypadli bardzo słabo.

Pierwsza bramka padła już w 15. minucie - Łukasz Grzeszczyk znakomicie podał ze środka boiska na prawe skrzydło, z którego w pole karne po ziemi dośrodkował testowany Dawid Florian. Nad piłką przebiegł Adrian Paluchowski i niepilnowany Feliksiak z ośmiu metrów pewnie strzelił do siatki. Trzej ostatni to nowe twarze w Zniczu - kontrakt podpisał na razie tylko Feliksiak. 32-letni napastnik jest silny, zdeterminowany i gra twardo - to odmiana w porównaniu z walecznymi, ale słabszymi fizycznie zawodnikami ofensywnych formacji Znicza.

Grający obok niego Paluchowski z Legii grał bojaźliwie. Nieźle w środku pomocy i na prawym skrzydle radził sobie za to pomocnik Lecha Poznań Florian. - Nie chcę na gorąco oceniać graczy - zastrzegł po meczu trener Znicza Jacek Grembocki. - Ogólnie rzecz biorąc, jestem zadowolony. Ale żeby zostać w zespole, muszą być lepsi od chłopaków, którzy już w drużynie byli.

Źle należy ocenić 32 minuty Adama Czerkasa, który jest zupełnie nieprzygotowany do gry i dość smętnie wałęsał się po boisku. - On w ogóle nie jest w treningu - usprawiedliwiał byłego zawodnika Queens Park Rangers Grembocki.

Drugi gol dla Znicza padł po świetnym podaniu Bartosza Osolińskiego na wolne pole do Lewandowskiego. Podanie było ciut za mocne, piłkę przejął były obrońca reprezentacji Polski Marcin Adamski, ale pod naciskiem Lewandowskiego ją stracił. Piłkarz Znicza w sytuacji sam na sam spokojnie strzelił do siatki.

Piątym nowym graczem Znicza był bramkarz Adrian Bieniek, który zastąpił w kadrze zespołu Jarosława Paśnika. W drugiej połowie miał więcej pracy niż Paweł Pazdan przed przerwą, ale większych błędów nie popełnił.

W sobotę pruszkowianie zagrają na wyjeździe z innym zespołem z ekstraklasy - Jagiellonią Białystok. A 16 lutego sparingowy hit - Znicz zagra mecz z pierwszym zespołem Legii.

Znicz Pruszków - ŁKS Łódź 2:0 (1:0): Feliksiak (15.), Lewandowski (64.). Znicz - I połowa: Pazdan - Lewczuk, Piotrowski, Kowalski, Januszewski - Zawistowski, Florian, Grzeszczyk, Kaczmarek - Feliksiak, Paluchowski. II połowa: Bieniek - Maciej Rybaczuk, Lewczuk, Kokosiński, Zaborowski - Łoszakiewicz, Florian (58. Rackiewicz), Osoliński, Mikołaj Rybaczuk - Lewandowski, Kowalski (58. Czerkas). ŁKS: Wyparło - Łakomy, Udarević, Adamski - Leszczyński (46. Madej), Sikora (60. Świątek), Mysona, Soares, Bezerra - Szczot, Vieira.