Szczypiorniści Wisły w półfinale Pucharu Polski

Nafciarze zwyciężyli z AZS AWFiS Gdańsk 40:27 (21:9). - Mogło być lepiej - przyznaje kołowy Wisły Zbigniew Kwiatkowski. - Ważne, że wygraliśmy. To dobre przetarcie przed czekającym nas we wtorek pojedynkiem ligowym w Piotrkowie.
W pierwszym poważnym pojedynku po zimowej przerwie trudno było oczekiwać po wicemistrzach Polski fajerwerków. Wysokie zwycięstwo właściwie z góry można było założyć, bo akademicy, ani na papierze, ani na parkiecie, nie mieli żadnych argumentów, by choć trochę postraszyć obrońców Pucharu Polski. Właściwie gdy najlepszą serię Wisły w całym spotkaniu - 5 goli z rzędu - w 10. min skończył Alosza Szyczkow, było po meczu, a gospodarze prowadzili 8:2. Potem tylko powiększali przewagę, maksymalnie do 12 bramek.

Co mogło się podobać? Na początku szybka zdecydowana obrona. Pozbawiała ona gości praktycznie możliwości rzutu z drugiej linii. Nie było tez mowy o skutecznym dograniu na skrzydła. Najlepsze wrażenie robił kołowy Kamil Ringwelski, który po prostu nie unikał walki. Taka obrona to częste straty akademików i błyskawiczne kontry gospodarzy. Szybkie, niemal idealnie precyzyjne. Gorzej było z atakiem pozycyjnym, ale... - Może nie narzekajmy, co? Przecież prowadziliśmy wysoko i wynik nawet na chwilę nie był zagrożony - mówi Zbigniew Kwiatkowski. - Wiem, że to nie zabrzmi najlepiej i wcale nie oznacza braku szacunku dla przeciwnika, ale trudno było o maksymalną koncentrację. Dlatego wkradły się do naszej gry błędy, jednak bez znaczenia dla wyniku.

Z jednej strony trudno się z Kwiatkowskim nie zgodzić. Z drugiej nawet przy braku koncentracji zespół tej klasy nie powinien pozwolić sobie na taką grę w obronie jak w drugiej połowie. No i raczej niedopuszczalne jest, żeby słabiutki przeciwnik, grając ponad minutę czwórką w polu, wygrywał osłabienie 3:1. I przewaga, zamiast się powiększać, topniała. Dopiero końcówka spotkania ożywiła ponownie kibiców. Brawa dostawał Iwan Pronin za bramkę zdobytą z własnej połowy, brawa dostawał też Kwiatkowski, który wykańczał akcje po podaniach Pronina. - Coraz lepiej z Iwanem się rozumiemy. Dużo widzi i dobrze podaje. To świetny przykład rosyjskiej szkoły, środkowy, który umie współpracować z kołem. Czasem to trudno wytłumaczyć, ale po prostu wiem, kiedy dostanę od niego piłkę i jak się wtedy ustawić. Te brawa to jego zasługa - skromnie przyznaje Kwiatkowski, który po dwójkowych akcjach z Proninem zdobył 39. i 40. bramkę dla Wisły.

Z kim Wisła zmierzy się w półfinale PP, okaże się jutro w południe. Bo właśnie o tej porze w siedzibie ZPRP zostanie przeprowadzone losowanie.

Wisła Płock - AZS AWFiS Gdańsk 40:27 (21:9)

Wisła: Wichary, Witkowski - Kwiatkowski 3, Niedzielski 4 (1), Jędrzejewski 2, Nat 2, Pronin 3 (1), Szyczkow 5, Wuszter 8, Świerad 4 (1), Zołoteńko 1, Radojević 2, Malesa 6;

AZS: Zimakowski, Sokołowski - Chrapkowski 4, Ćwikliński 3 (3), Olęcki 1, Woynowski 4, Marciniak 2, Masiak 4, Chrapusta, Kostrzewa 5, Niećko 1, Ringlewski 3.

Kary: Wisła - 8 min; AZS - 10 min.

Sędziowali Jacek Jarosz (Łódź) i Tomasz Wrona (Kraków).

Widzów ok. 500.