Budowlani: nie będą kelnerami

PODNOSZENIE CIĘŻARÓW. Sztangiści Budowlanych Opole ciężej trenują w klubie niż na obozie kadry. Trzech z nich przygotowuje się do startu na igrzyskach w Pekinie.
Na treningu porannym trzeba wyrwać cztery razy 150 kg i podrzucić tyle samo razy 190 kg. Po południu jeszcze więcej - 170 i 210 kg. - Kto nie chce trenować może się pakować i iść do domu - mówi Ryszard Szewczyk, trener i dyrektor Budowlanych Opole. Kadrowicze karnie trenują pod jego okiem. Wiedzą, co mają robić, bo każdy ma powieszoną karteczkę z rozpisanym treningiem. Nie podlega on negocjacji.

- Ile razy Paweł [Najdek - przyp. red.] wyrwałeś? Trzy? To jeszcze raz - mówi Szewczyk. - Musiałbym mieć chwilę słabości, by pozwolić ci tylko na trzy razy - dodaje z uśmiechem.

Paweł Najdek, 140 kg wagi, rekordzista Polski w dwuboju z wynikiem 435 kg. Kolejna próba w podrzucie ze 190 kg na gryfie. Na sali zapada cisza. Słychać tylko chrzęst stawów i łomot rzucanego żelastwa. - Pekin to moja ostatnia wielka impreza, po niej zakończę starty w reprezentacji - mówi Najdek. Startował już w Sydney i Atenach.

Na treningu porusza się powoli i dostojnie, każdy ruch ma znaczenie. - Ciężary to nie żarty, moment dekoncentracji, kontuzja i całe marzenia o Pekinie prysną jak mydlana bańka - zaznacza Najdek, brązowy medalista mistrzostw Europy z ubiegłego roku.

Jest jednym z trzech opolan mających szansę startu na olimpiadzie. Oprócz niego są jeszcze Bartłomiej Bonk i Krzysztof Szramiak. Ten ostatni wchodzi dopiero w mocny trening po operacji kręgosłupa. - Nie wiem, ilu moich zawodników pojedzie na igrzyska, wszystko zależy od ich wyników i zdrowia. Mam nadzieję, że ta trójka - mówi Szewczyk, który analizuje każde podejścia na dużym ciężarze.

- U Szewczyka trenuje się bardzo ciężko, jak u nikogo innego, ale bez pracy nie ma wyniku. Wiem o tym, bo najlepsze wyniki osiągałem właśnie z Szewczykiem, zresztą podobnie jak duża część naszych sztangistów. Wolę trenować z Szewczykiem niż z innymi trenerami. Nie chcę pojechać na zawody i robić za przysłowiowego kelnera - dodaje Najdek. Na obozach kadry trenuje on pod okiem Zygmunta Smalcerza. Czym różni się trening Szewczyka od Smalcerza? - Jest inny - ucina Najdek, chcąc uniknąć porównania obu szkoleniowców.

Szewczyk mówi krótko: - Trening z mniejszymi obciążeniami niż 80 proc. tego, co ma dźwigać sztangista na zawodach, jest bezproduktywny.

Z uśmiechem maksymę tę przyjmuje Bartłomiej Bonk: - Najważniejsze to być zdrowym i dźwigać jak najwięcej, nie zaprzątam sobie myśli tym, czy pojadę, czy nie na igrzyska. Wszystko zależy od formy - mówi Bonk.

- A ja dźwigam z myślą o Pekinie, to igrzyska są motywacją do treningu, wiem co mówię, bo dźwigam od 22 lat - stwierdza Najdek.

W ostatni weekend marca w Opolu odbędzie się pierwsza runda drużynowych mistrzostw Polski.