Twierdza Mielec nadal niezdobyta

Trzeci mecz we własnej hali i trzecie zwycięstwo za trzy punkty. Taki bilans mieleckich siatkarek może napawać niepokojem każdego rywala, któremu przyjdzie zmierzyć się ze Stalą na jej parkiecie.


- Baliśmy się tego spotkania - mówili zgodnie mielecki trener Roman Murdza i rozgrywająca Dorota Wilk po zwycięstwie 3:0 nad drużyną z Białegostoku. Jak się jednak okazało, nie taki rywal straszny. Mielczanki w nieco odmienionym składzie - bez swojej kapitan Karoliny Olczyk, która od kilku dni narzeka na ból pleców - nie dały najmniejszych szans akademiczkom. - Zespół z Mielca upokorzył nas w każdym calu - mówił wyraźnie niezadowolony z występu swojej drużyny nowy trener białostoczanek Dariusz Luks.

- Wstyd nam, że tylko odstałyśmy mecz i nie podjęłyśmy walki w żadnym secie - mówiła równie rozgoryczona kapitan AZS-u Joanna Szeszko. W rzeczywistości białostoczanki oprócz początku spotkania, kiedy to starały się dotrzymywać kroku Stali, nie były w stanie nawiązać wyrównanej walki.

Stalówki głównie dzięki trudnej zagrywce skutecznie uniemożliwiły rozwinięcie skrzydeł rywalkom. - Cała nasza siła opierała się na tym, aby nie oddawać punktów za darmo i utrudnić zagrywkę. Cieszę się, że realizacja tych założeń się udała - komplementował swoje zawodniczki Murdza. Mielczanki - po dopisaniu do swojego konta kolejnych trzech oczek - z dorobkiem 10 punktów zajmują piątą lokatę.

Stal Mielec - AZS Pronar Białystok 3:0

Sety: 25:20, 25:18, 25:14

Stal: Łukaszewska, D. Wilk, Dązbłaż, A. Wilk, Skorupa, Niedźwiecka oraz Banecka (libero).

AZS: Kalinowska, Palcheuskaya, Gierak, Hendzel, Hardzeyewa, Szeszko oraz Wojtowicz (libero), Koczorowska, Szachmacińska, Wrzesińska.

Sędziowali: Bogdan Nowak, Andrzej Kuchna.

Widzów: ok. 1500.