Trener Grabowski się tłumaczy: Mam niedoświadczony zespół

Porażka GCB Centrostalu z ekipą z Dąbrowy Górniczej to dowód, że bydgoską drużynę dotknął kryzys - największy od lat.
Najlepiej świadczą o tym liczby. Siatkarki, które przed rokiem były w lidze na czwartym miejscu - a wówczas, jak stwierdził prezes klubu Edwin Warczak, "nie został wykorzystany potencjał zawodniczy zespołu", co skończyło się zmianą trenera (Piotra Makowskiego zastąpił Jacek Grabowski) - są teraz na pozycji dziewiątej. To miejsce, które nie gwarantuje utrzymania w LSK i żeby taką sytuację sobie przypomnieć, należałoby mocno wysilić pamięć (najgorsza w dziejach klubu pozycja w ekstraklasie - 8. w sezonie 1999/2000).

- Zespół się zmienił w porównaniu np. z poprzednim sezonem. Brakuje Ewy Kowalkowskiej, niekwestionowanego lidera. Brakuje doświadczenia, które w tej wojnie nerwów z Dąbrową było decydujące - mówi Grabowski.

- Kuligowska, Leniarska, Leśniewicz grają w Bydgoszczy wiele lat. Kuczyńska i Ściurka to też zawodniczki ograne w lidze. Jakże można mówić w takiej sytuacji o braku doświadczenia? - pytamy szkoleniowca GCB Centrostalu.

- Asia Kuligowska w roli lidera zespołu debiutuje. Dorota Ściurka była zmienniczką, a gra środkowych zależy w dużej mierze od rozgrywających, a tu mamy problem: Justyna Łunkiewicz jest młoda, a Swieta Gałkina trenuje z nami od niedawna - tłumaczy Grabowski. - Dziewczyny muszą uwierzyć w siebie, żeby pokazać pełnię umiejętności. Nie pomogą w tym nieprzyjazne okrzyki kibiców i dziennikarskie komentarze o kompromitacji z Dąbrową - dodaje.

W sobotę GCB Centrostal znowu gra w Łuczniczce. Rywalem jest bardzo silna Muszynianka. - Wierzę, że i z tym zespołem możemy powalczyć o punkty - kończy Grabowski.