Olimpijski debel sióstr Radwańskich?

- Zrobimy wszystko, by w Pekinie wystąpił debel Agnieszka i Urszula Radwańskie - mówi ojciec i trener tenisistek. Czy byłaby kolejna szansa na medal olimpijski?
Robert Radwański wygląda na bardzo zdeterminowanego, gdy mówi o występie córek na igrzyskach. Jednak do 9 czerwca, kiedy kończy się czas na wywalczenie awansu olimpijskiego, obie Polki musiałyby znacznie awansować w deblowym rankingu WTA. Suma ich pozycji po Australian Open wynosi 202 (Agnieszka jest 66., Urszula 136.). Aby wystartować w Pekinie, musi to być 120.

Jak to zrobić? Brzmi prosto: Urszula i Agnieszka muszą jak najczęściej grać w debla, aby poprawiać ranking. I tu, niestety, jest problem - Urszula ma zbyt niski ranking, by dopuszczano ją do startu w dobrych turniejach. Musi liczyć na przyznanie jej dzikich kart.

Do gry wchodzi więc menedżer sióstr Radwańskich Wiktor Artuchowski. Zdobywanie dzikich kart to właśnie jego zadanie. Jesienią ubiegłego roku załatwił Uli występ w turniejach WTA w Bangkoku i Tokio.

Siostry Radwańskie w tym tygodniu grają z Węgrami w Pucharze Federacji. Potem jadą do Pattayi w Tajlandii, gdzie dzięki Artuchowskiemu Ula dostała kolejną dziką kartę - pierwszą w tym roku, co ważne, bo może mieć cztery w sezonie. Tam zagrają również w deblu. - Robimy to właśnie ze względu na Ulę. Gdyby nie ona, Agnieszka nie pojechałaby do Azji. Ale odrzucać dziką kartę byłoby grzechem - tłumaczy Radwański. - Do 9 czerwca, kiedy jest deadline na igrzyska, jest kilka turniejów, w których można załatwić Uli występ. Jest przecież oficjalnie numerem 1 WTA wśród juniorek - mówi Artuchowski.

W 2007 roku Agnieszka grała w parze głównie z Martą Domachowską i Gruzinką Anną Czakwetadze. Z Urszulą wystąpiła w trzech turniejach i - szczególnie w Stambule pod koniec roku - poszło im bardzo dobrze. Przegrały dopiero w finale.

Gdyby Polki awansowały do igrzysk, miałyby spore szanse na sukces. Po prostu bardzo trudno złożyć dobrze grający narodowy debel. Cztery lata temu złoty medal zdobyły niezbyt uznane tenisistki, Chinki Li Ting i Sun Tian Tian. Chinki i teraz będą zapewne mocne. Mocne deble mogą złożyć Australijki, Amerykanki, Rosjanki, Czeszki, Słowaczki, Ukrainki. No i siostry Williams, które jednak zagrały w 2007 roku tylko raz i przegrały w drugim meczu na Wimbledonie. - Myślę, że jak Robert Radwański zdecyduje się na walkę o awans, to Agnieszka i Ula go zdobędą - mówi Wojciech Andrzejewski, szef wyszkolenia PZT.

Mają na to ponad cztery miesiące.