Senegal bez ćwierćfinału?

Prowadzona przez Henryka Kasperczaka reprezentacja Senegalu wygrywała do przerwy z Angolą 1:0, ale przegrała 1:3. Zespół Polaka jest w bardzo trudnej sytuacji - awans do ćwierćfinału nie zależy już tylko od Senegalu.
- Dla mnie to już piąte podejście w Pucharze Narodów Afryki i chciałbym go wreszcie wygrać. Z tą grupą piłkarzy przy łucie szczęścia jest to możliwe - mówił przed turniejem w Ghanie Kasperczak. Polak w 2000 roku nie wyszedł z grupy z Marokiem, w 2002 zajął czwarte miejsce z Mali, w 1994 zdobył brąz z Wybrzeżem Kości Słoniowej, a w 1996 roku grał nawet z Tunezją w finale (0:2) z RPA. Teraz zanosi się na to, że może powtórzyć się historia sprzed ośmiu lat.

W wieczornym meczu grupy D Tunezja pokonała RPA 3:1. Angola i Tunezja mają więc po cztery punkty i w ostatniej, czwartkowej kolejce, grają między sobą - remis oznacza awans tych drużyn. Senegal spotka się z RPA.

Kiedy zespół Kasperczaka awansuje?

Muszą zostać spełnione dwa warunki: Angola wygrywa z Tunezją, a Senegal z RPA. Wówczas i Tunezja, i Senegal będą miały po cztery punkty, a w związku z tym, że w spotkaniu tych zespołów było 2:2, będzie decydował bilans bramkowy. Tunezja ma w tej chwili 5-3, Senegal - 3-5. Jeśli więc Tunezja przegra np. 0:1, Senegal musi zwyciężyć 3:0 (wówczas będzie miał 6-5 przy 5-4 Tunezji).

Zwycięstwo Tunezji z Angolą nic Senegalowi nie daje - bezpośredni mecz z Angolą drużyna Kasperczaka przegrała przecież 1:3...

W spotkaniu z Angolą Senegal miał w pierwszej połowie przewagę udokumentowaną bramką Abdoulaye'a Faye'a w 20. minucie. W drugiej połowie podopieczni Kasperczaka zagrali bardzo niefrasobliwie w obronie i dwukrotnie nie upilnowali Manucho. Wynik meczu ustalił w 78. minucie Falvio.

Manucho, strzelec dwóch goli i kat Senegalu, jest jedną z gwiazd początku turnieju w Ghanie. Ma już trzy gole - podobnie jak Kameruńczyk Samuel Eto'o. Napastnik z Angoli nie jest już jednak zupełnie nową twarzą w światowym futbolu. - Jest wysoki, zwinny i szybki. W ciągu trzytygodniowych testów zachwycił nas na tyle, by zaproponować mu kontrakt - gdy Alex Ferguson tak uzasadniał podpisanie umowy z Manucho cała Anglia pukała się po głowie. 24-letni napastnik poza Angolą był kompletnie nieznany (w ojczyźnie dwa razy wywalczył mistrzostwo, był królem strzelców), wypatrzył go asystent Fergusona Carlos Queiroz. Dziś Manucho jest współliderem strzelców PNA, to dzięki niemu Angola może być niemal pewna awansu do ćwierćfinału.

A kibice Manchesteru nie mogą się doczekać, aż zobaczą nowego zawodnika w czerwonej koszulce MU. Tylko, że to może potrwać, bo Angolańczyk ma problemy z pozwoleniem na pracę w Wielkiej Brytanii. - Pan Ferguson powiedział, że zrobi wszystko, by mnie zatrzymać - powiedział Manucho. Gdyby nie dostał pozwolenia, zostanie wypożyczony do końca sezonu do Panathianikosu.

Czy Senegal awansuje do ćwierćfinału?