Hokeista z Tychów współczuje zawodnikom Cracovii

Zespół z Krakowa zbroi się na potęgę, ale z GKS-em jak przegrywał, tak przegrywa. - Wzmacniają się, bo... chyba bardzo się nas boją - uśmiechał się Sebastian Gonera, obrońca wicemistrzów Polski.
Zwycięstwo tyskiej drużyny oznacza, że GKS ma już nad Cracovią sześć punktów przewagi. - Do końca sezonu zasadniczego zostały trzy spotkania... Już ich nie dogonimy. Nie ma jednak co narzekać, rok temu byliśmy przed play-offem pierwsi, a nie weszliśmy nawet do finału - pocieszał się Leszek Laszkiewicz, napastnik Cracovii.

Po ostatnich zmianach w kadrze i pozyskaniu kilku obcokrajowców do Tychów przyjechała zupełnie nowa Cracovia. - Drużyna zmieniła się diametralnie! Pokazaliśmy jednak, że opierając skład na polskich zawodnikach, też można wygrywać - mówił trener Wojciech Matczak.

Sebastian Gonera żałował polskich zawodników zespołu z Krakowa. - Są niedoceniani. W ekstralidze Polacy grają za grosze! Wystarczy, że przyjedzie do nas przeciętny obcokrajowiec i dostaje kilka razy więcej od Polaka. To dla nas bardzo przykra sytuacja - kręcił głową. Skąd to rozgoryczenie? Z nieoficjalnych informacji wynika, że miesięczny kontrakt Vladimra Burzila, nowego obrońcy Cracovii, to 7 tysięcy euro! Większość Polaków zarabia siedem razy mniej...

Gonera był kluczowym zawodnikiem wczorajszej rywalizacji - to po jego dwóch mocnych strzałach dwa razy ze skuteczną dobitką pośpieszył Tomasz Wołkowicz. - To samo ćwiczymy na treningach. Stara hokejowa prawda znowu się sprawdziła - gdy dwóch zawodników stoi przed bramkarzem, to szanse na gola zawsze rosną. Pokonaliśmy naszą hokejową Chelsea - uśmiechał się. - Cracovia się wzmacnia, bo widać się nas boją. Na razie jednak na niewiele się to zdaje, bo tak łatwo jak dziś jeszcze w tym sezonie z nimi nie wygraliśmy - dodał.

Niestety dla Wołkowicza spotkanie zakończyło się bardzo pechowo. Po jednym z ostrych starć napastnik GKS-u ledwie zjechał z lodu, a zaraz potem trafił do szpitala. Lekarze podejrzewają pęknięcie (złamanie?) żeber.

W Tychach mówiło się nie tylko o rywalizacji o ligowe punkty, ale i o powołaniach do kadry. Trener Rudolf Rohaczek odpowiada bowiem nie tylko za wyniki Cracovii, ale i reprezentacji. Kibice GKS-u nie mogą wybaczyć Czechowi, że nie powołał Mariusza Czerkawskiego - najsłynniejszego wychowanka tyskiego klubu. Czarę goryczy przelały słowa Rohaczka, który w wypowiedzi dla "Przeglądu Sportowego" miał zarzucić Czerkawskiemu brak charakteru. - To nieprawda! Bzdura! Nic takiego nie powiedziałem - bronił się Czech, ale nie chciał jednoznacznie powiedzieć, czy powoła Czerkawskiego do składu na kwietniowe mistrzostwa świata w Innsbrucku. - To wymaga negocjacji. Najważniejsze jest dobro drużyny - zakończył.



GKS Tychy 7 (2, 4, 1)

Cracovia 2 (1, 1, 0)



Bramki: 0:1 Csorich - L.Laszkiewicz (6.), 1:1 Sarnik - Proszkiewicz (11.), 2:1 Wołkowicz - Gonera (12.), 3:1 Wołkowicz - Gonera (25.), 4:1 Bacul (32.), 5:1 Parzyszek - Wołkowicz (35.), 6:1 Krzak - Gawlina (36.), 6:2 Witowski - Buril (38.), 7:2 Bacul - Parzyszek (60.)

Kary: 10 - 47 (w tym kara meczu dla D. Laszkiewicza). Widzów: 1200.



Hokeiści Zagłębia Sosnowiec, wygrywając z Podhalem Nowy Targ, zapewnili sobie trzecie miejsce po rundzie zasadniczej. - Zależało nam na tym - przyznał zadowolony trener Jarosław Morawiecki.

W latach 80. mecze Zagłębia z Podhalem były hokejowymi szlagierami. Teraz w obu drużynach nie ma już wielkich gwiazd, więc wczoraj Stadion Zimowy był wypełniony tylko w jednej trzeciej. Na tafli emocji nie zabrakło. Prowadzenie objęli goście, ale po kolejnych 52 sekundach prowadziło już Zagłębie. Przespaliśmy te kilka chwil po objęciu prowadzenia i właśnie dlatego przegraliśmy - żałował Jarosław Różański, kapitan Podhala. Najlepszy w Zagłębiu Francuz Teddy Da Costa w końcu pierwszej tercji podwyższył na 3:1. Goście odpowiedzieli tylko jedną bramką Rafała Sikory. - Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale lepiej wygrać po słabej grze, niż przegrać po dobrej - uważał Tomasz Jaworski, bramkarz Zagłębia.

Zagłębie Sosnowiec3 (3, 0, 0)
Podhale Nowy Targ2 (1, 1, 0)
Bramki: 0:1 Zapała - Różański (13.), 1:1 Duszak - Horny (13.) 2:1 Bernat - T. Da Costa (14.), 3:1 T. Da Costa - Horny

Kary: 16 - 30

Widzów: 1000.



Swój mecz wygrał także Naprzód Janów, ale zwycięstwo w Gdańsku nie miało żadnego wpływu na pozycję drużyny w tabeli.

Stoczniowiec Gdańsk2 (1, 1, 0)
Naprzód Janów3 (2, 1, 0)
Bramki: 0:1 Kulik (5.), 1:1 Poziomkowski (12.), 1:2 Stachura (15.), 1:3 Jasicki (22.), 2:3 Wróbel (32.).

Kary: 6 - 8

Widzów: 1300.



1.GKS Tychy4396165-96
2.Cracovia4390170-101
3.Zagłębie4382155-120
4.Stoczniowiec 4373148-136
5.Podhale4366171-141
6.Naprzód Janów4360135-160
-------------------------------------

7. TKH Toruń3959134-124
8. KH Sanok3951129-137
9. Polonia Bytom3932102-146
10.Unia Oświęcim391281-229