Widzew ma "trochę" długów do spłacenia

Widzew zapoznał się z listą dłużników SPN Widzew SA, czyli spółki, którą kierowali Andrzej Grajewski i Andrzej Pawelec. - Trochę tego jest - mówi Bogusław Sosnowski, prezes klubu
Wizyta działaczy KS Widzew SA na posiedzeniu komisji odwoławczej do spraw licencji była konieczna, bo klub ma zawieszoną licencję na grę w I lidze. Zrobił to 11 grudnia Związkowy Trybunał Piłkarski. Według działaczy, klub powinien spłacić stare długi, mimo że nie jest następca prawnym spółki, która je zrobiła (właśnie SPN Widzew SA).

Do tej pory nie były znana liczba wierzycieli, nie wiadomo było też, jak duże są stare długi. Działacze Związkowego Trybunału Piłkarskiego nie przekazali takich informacji klubowi z al. Piłsudskiego nawet w uzasadnieniu zawieszenia licencji. - W środę poznaliśmy listę wierzycieli - powiedział "Gazecie" Sosnowski. - Musimy się teraz temu przyjrzeć, przeanalizować. Będziemy chcieli spotkać się z wierzycielami i zapoznać z dowodami, jakimi dysponują. Usiądziemy do stołu i ponegocjujemy.

Przypomnijmy, że Widzew szukał wierzycieli nawet poprzez ogłoszenie w gazecie. - Oczywiście zgłosili się tacy do nas, ale nie wszyscy są na liście PZPN - twierdzi prezes Widzewa. - To pokazuje, jaki bałagan był w związku. Po pierwsze, kiedy pan Sylwester Cacek przejmował klub, nie było mowy o jakichkolwiek długach. Teraz są. Po drugie, nie wyobrażam sobie, jak w profesjonalnej firmie ekipa zarządzająca może nie wiedzieć, ile i komu ktoś jest winny. Powiem szczerze, że jestem lekko zdziwiony jak to wszystko w polskiej piłce funkcjonuje.

Kolejne posiedzenie Komisji Odwoławczej z udziałem Widzewa zaplanowane jest na 7 lutego. - Mówiliśmy już, że uznamy zobowiązania starej spółki wobec członków PZPN, mimo że nie my zrobiliśmy te długi. Mam nadzieję, że do 7 lutego załatwimy tę sprawę, spłacimy wierzycieli i licencja zostanie odwieszona - zapowiada Sosnowski.