Kasa na sport w poczekalni

Pewnie do marca bydgoskie kluby poczekają na pieniądze z miejskiego budżetu. - Ja też czekam na opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej - mówi szef ratuszowego wydziału sportu Adam Soroko


Od decyzji RIO zależy teraz, kiedy te najlepsze i te niżej w sportowej hierarchii sklasyfikowane, kluby sportowe w naszym mieście otrzymają pieniądze na swoją działalność. RIO nadzorująca finanse samorządów musi stwierdzić, czy dotowanie sportu tzw. kwalifikowanego jest zgodne z prawem - Ustawy są nieprecyzyjne i stąd nasze wątpliwości - powiedział "Gazecie" prezes kujawsko-pomorskiej RIO Tadeusz Dobek. Takie są przyczyny opóźnienia w przekazaniu miejskich pieniędzy klubom w Bydgoszczy. Zwykle już w styczniu były one podzielone.

W tym roku na podział z tej puli czeka 800 tys. zł. Do tego dochodzi jeszcze kilkaset tysięcy złotych z tzw. budżetu promocji (miasto podpisuje umowę z najlepszymi klubami na promocję Bydgoszczy i za to płaci). W poniedziałek odbyło się spotkanie między Soroko a przedstawicielami RIO. - Sygnały były pozytywne. Umówiliśmy się, że ciągu kilku dni, do piątku, otrzymamy ostateczną odpowiedź - mówi dyrektor wydziału sportu.

Wczoraj nie było takiej odpowiedzi, więc co pan teraz zrobi? - pytamy.

- W poniedziałek sam dzwonię do RIO z pytaniem: jaka jest opinia w sprawie projektu uchwały rady miasta o dotacjach na sport kwalifikowany? Mam nadzieję, że pozytywna i wtedy ruszamy z całą procedurą - odpowiada Soroko.

Wtedy potrzeba będzie najpierw uchwały rady miasta, na podstawie której zostanie rozpisany konkurs wśród klubów starających się o część z 800 tys. zł przeznaczonych w budżecie miasta na sport kwalifikowany. Ostatnim etapem będzie rozstrzygnięcie konkursu przez ratuszową komisję. - Sądzę, że do marca uporamy się z podziałem - stwierdza szef wydziału sportu. Mniej więcej w tym samym czasie będą też rozdysponowane pieniądze z budżetu promocji, ale je otrzymają tylko najlepsze bydgoskie kluby. Przed rokiem dostały je Polonia (400 tys. zł), Delecta (250 tys.) i Pałac (150 tys.)