Zaskakująca porażka Wisły w Eurolidze

- To jest niewytłumaczalne, graliśmy bez pomysłu. Jestem zdegustowany - grzmiał po przegranej z Szybenikiem Tomasz Herkt, trener Wisły Can-Pack
W środę na koszykarskich parkietach wszystko było nie tak. Miały wygrać Kraków i Jekaterynburg, a stało się na odwrót. Koszykarki Wisły najpierw zdeprymowała sensacyjna wiadomość o wygranej francuskiego Bourges z UMMC i to na wyjeździe.

Od początku meczu wiślaczki dały sobie narzucić chaotyczny styl Chorwatek. Gra Jolly polegała głównie na wykonywaniu rzutów za trzy punkty. Chwilami przyjezdne nie patrzyły nawet na kosz. Po kilku minutach z ośmiu prób koszykarki z Szybenika trafiły cztery razy i przy kompletnie biernej postawie krakowianek na tablicach wygrywały 17:8.

Wisła fatalnie wykonywała rzuty osobiste, Dorota Gburczyk zmarnowała cztery takie okazje z rzędu. Gdy po kolejnej trójce Tihany Jurić Szybenik prowadził 25:18, z dobrej strony pokazały się Candice Dupree i Marta Fernandez. Dzięki ich akcjom do przerwy było 33:30 dla Wisły.

Po zmianie stron nic jeszcze nie zapowiadało klęski. Sygnałem ostrzegawczym był czwarty faul Dupree i zejście z parkietu Amerykanki. Anda Jelavić pokazała, że potrafi skutecznie rzucać z półdystansu. Przed ostatnią kwartą było 44:45.

Po chwili Stipe Bralić wziął czas, po którym Jurić dwa razy ośmieszyła Ewelinę Kobryn. Przerwa na żądanie trenera Herkta nie przyniosła efektu. Chaotyczne gospodynie mimo wsparcia ze strony kibiców popełniały błąd za błędem. W ostatniej kwarcie Wisła trafiła ledwie dwa z 14 rzutów z gry. Niemożliwe stało się faktem. Szybenik po raz drugi wygrał z Wisłą, która, by obronić drugie miejsce w Eurolidze, musi teraz wygrać we Francji.

- Kluczem do wygranej było zatrzymanie DeForge i Fernandez. Udało się, bo Amerykanka trafiała jeden z siedmiu rzutów z dystansu - cieszył się trener Szybenika.

- Graliśmy w dwa ognie, to jakiś streetball. Ten mecz chcę jak najszybciej wymazać z pamięci. W Pradze zdobyliśmy 90 pkt, w Gorzowie 88, a u siebie osiągnęliśmy ledwie 55 - pieklił się Herkt. - Nie powinnam w ogóle komentować tego spotkania, bo zagrałam źle. Ale takie chaotyczne mecze w ataku zdarzają się - skomentowała Agnieszka Pałka.

- Gdybyśmy wygrali, moglibyśmy sobie pozwolić nawet na czteropunktową porażkę we Francji - nie mógł odżałować trener Wisły.



Wisła Can-Pack Kraków 55

Jolly Szybenik 69

Kwarty: 13:19, 20:11, 11:15, 11:24.

Wisła: Fernandez 15, DeForge 14 (1), Dupree 12, Kobryn i Skerović (1) po 7 oraz Gburczyk, Pałka i Wielebnowska po 0.

Jolly: Jurić 26 (5), Jelavić 19 (3), Dickson 15 (1), Guneva 5, Terglav-Tratsiak 2 oraz Ivanković 2, Fabbri i Lokas po 0.

Sędziowali: Mehmet Keseratar z Turcji, Elena Chernova z Rosji i Peter Vigh z Wegier.

Widzów: 1000.

W pozostałych meczach: UMMC Jekaterynburg - Bourges Basket 62:64.