Snajper wypada z Łodzi. Bliżej Torunia?

Transfer na miarę awansu do II ligi? Coraz większe są szanse na to, że po nieudanej próbie podbicia ekstraklasy do Toruńskiego Klubu Piłkarskiego wróci Adam Cieśliński, niedawno najlepszy napastnik drużyny.
Cieśliński, który zdobywał bramki dla TKP od 2004 do 2006 roku, odszedł z zespołu jako jego lider - tylko w jednej rundzie zdobył 10 bramek.

To zwróciło na niego uwagę działaczy Łódzkiego Klubu Sportowego - podpisali z nim 3,5-letni kontrakt. Nie zrobił w ekstraklasie takiej kariery, jak Dawid Nowak - inny były piłkarz zespołu z naszego miasta. Ten, w bełchatowskim GKS, okazał się jednym z najgroźniejszych napastników ekstraklasy. Cieśliński w ŁKS miał tylko drugoplanową rolę. Zagrał w nim 10 spotkań w ekstraklasie. Ostatnio miał jednak problemy z kontuzjami. Z tego powodu stracił miejsce w podstawowym składzie.

Cieśliński miał się już rozstać z ŁKS, ale ostatecznie pojechał jeszcze na obóz drużyny do Gutowa. - Do końca tygodnia rozstrzygnie się, czy zmienię klub - mówi piłkarz. Szanse na pozostanie Cieślińskiego w Łodzi są jednak niewielkie. W Łodzi planowane są wzmocnienia, co oznacza pożegnanie z kilkoma zawodnikami. Prawdopodobnie również z Cieślińskim, mimo, że zwolennikiem jego zatrzymania jest drugi trener ŁKS Juliusz Kruszankin.

Cieśliński bardzo chętnie byłby widziany w Toruniu, który od czasu jego odejścia ma duże problemy ze znalezieniem bramkostrzelnego napastnika. - To bardzo wartościowy piłkarz - ocenia go trener torunian Wiesław Borończyk. Takim nie okazał się Valentin Dah, piłkarz z Burkina Faso, który dołączył do zespołu w ub. roku przed rundą jesienną. Świetnie prezentował się na boiskach niższych lig, ale już w TKP zawodził. W efekcie - jeśli zgodzi się na to TKP - przeniesie się wiosną do bydgoskiego Zawiszy.

TKP w marcu rozpocznie drugą część sezonu. Ma szanse na awans do II ligi. Po 16. kolejkach zajmuje piąte miejsce. Do trzeciej w tabeli Kotwicy Kołobrzeg traci tylko jeden punkt.