Kurek: dałem z siebie wszystko

SIATKÓWKA. - Zagram, gdzie trener Lozano każe - mówi 19-letni Bartosz Kurek, reprezentant Polski i siatkarz Zaksy Kędzierzyn-Koźle
Kurek był jednym z dwóch siatkarzy Zaksy, obok Łukasza Żygadły, który wystąpił w tureckim Izmirze. Niestety, reprezentacja Polski przegrała tam dwa z trzech spotkań i tym samym nie awansowała do igrzysk w Pekinie. Ostatnią szansą do wywalczenia kwalifikacji olimpijskiej będzie turniej interkontynentalny w maju lub czerwcu.

Arkadiusz Kuglarz: Czego, Pana zdaniem, zabrakło, by wygrać turniej i awansować do igrzysk?

Bartosz Kurek: W kadrze było sporo zmian, dlatego zabrakło nam czasu i treningów, by lepiej się zgrać, brakło też trochę szczęścia w końcówkach tie-breaków. Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale było lepiej, niż się spodziewałem. Zaprezentowaliśmy dobrą siatkówkę, niestety, tym razem nie przełożyło się to na końcowy wynik.

Wydaje się, że reprezentacja zrobiła mały krok do przodu po przegranych mistrzostwach Europy.

- Po mistrzostwach było fatalnie, źle graliśmy, była zła atmosfera w drużynie i wokół niej. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie było w czasie turnieju w drużynie żadnych dyskusji czy konfliktów. Cała ekipa była skupiona na celu, a było nim zwycięstwo. Przecież dla większości zespołu to ostatnia szansa pojechania na olimpiadę.

W końcówkach tie-breaków zabrakło wam skuteczności w ataku. Widoczny był brak Mariusza Wlazłego i Grzegorza Szymańskiego.

- Może z nimi drużyna zagrałaby lepiej, ale ich nie było. Tak Piotrek Gruszka, jak i ja daliśmy z siebie wszystko. Widać, było to jednak na ten moment trochę za mało. Na pewno przegrane nie były wynikiem słabej postawy atakującego.

Trener Lozano powiedział, że Szymański za jego kadencji w kadrze nie zagra. Czy to oznacza, że będziesz zmiennikiem Wlazłego?

- Przed turniejem trenowałem na pozycji przyjmującego i na niej miałem występować. Dopiero kontuzje Wlazłego i Szymańskiego spowodowały przesunięcie mnie na atak. Nie uważam siebie za trzeciego atakującego kadry.

Chcesz być atakującym czy przyjmującym?

- Dla mnie gra w kadrze to zaszczyt. Jeśli mogę wejść choć na jedną piłkę, to mobilizuję się na całego. Bardzo chcę być w kadrze, choć wiem, że nie pełnię w niej na razie wiodącej roli. Zagram, gdzie trener Lozano będzie kazał. Nie będę dyskutował.

Ale patrząc w przyszłość, na której pozycji się widzisz?

- Chciałbym być przyjmującym, bo ta pozycja daje mi większe możliwości rozwoju. Muszę się jeszcze sporo uczyć, ale z każdym rokiem jest lepiej. W kadrze mam za partnerów świetnych siatkarzy i wiem, ile mi do nich brakuje. Dawid Murek i Krzysztof Gierczyński pojęli w tydzień schematy zespołu, których ja uczyłem się miesiącami. Dawid to profesjonalista pełną gębą.

Po przegranej w Izmirze rozgorzała dyskusja nad odwołaniem trenera Lozano?

- Do olimpiady zostały miesiące i to nienajlepszy moment. Zmiana nie byłaby dobra. Zresztą trudno mi cokolwiek więcej powiedzieć, bo ja ani nie powołuję, ani nie zwalniam trenerów. Jestem najmłodszy w zespole, jestem od grania, a nie od komentowania. Chcę być w reprezentacji, by się uczyć i w przyszłości stanowić o jej sile. Takie mam marzenie.