My się bać nie musimy

Regionalna Izba Obrachunkowa zablokowała finansowanie sportu przez samorządy w Kujawsko-Pomorskiem. Czy podobnie będzie w Wielkopolsce? - Nie sądzę - mówi prezes RIO w Poznaniu
W Bydgoszczy, podobnie jak w Poznaniu, kluby sportowe otrzymują pieniądze z budżetu samorządu miejskiego. W podbydgoskim Sicienku, które już podzieliło pieniądze na sport kwalifikowany, była nawet kontrola RIO. Działacze klubu Gryf Sicienko, który bez gminnych pieniędzy upadnie, skarżą się: "Kontrolerzy zakwestionowali zasadność dotowania Gryfa z budżetu gminy, ponieważ prowadzimy działalność w zakresie tzw. sportu kwalifikowanego (posiadamy licencję zgodną z uchwałami Polskiego Związku Piłki Nożnej, bez której nie moglibyśmy brać udziału w rozgrywkach żadnej grupy wiekowej wiekowej)".

I podają to właśnie jako przykład kwadratury koła - żeby grać w ligach, także młodzieżowych, Gryf i tysiące innych klubów musi być zarejestrowany np. w PZPN jak klub zawodowy, a kiedy zostanie uznany przez RIO za zawodowy klub, nie może być finansowany z budżetu.

Podobny problem miał w 2007 r. samorząd w Gliwicach, gdy RIO w Katowicach wniosła zastrzeżenia do przeznaczania środków publicznych na sport kwalifikowany. Wojewódzki Sąd Administracyjny uchwałę samorządu unieważnił, a Naczelny Sąd Administracyjny był podobnego zdania. Tyle że w sierpniu ub. roku posłowie zmienili sporny artykuł w ustawie i teoretycznie nie powinno z tym być problemów. - Nie mamy zamiaru krzywdzić sportowców, ale nasze przepisy w ustawie o sporcie kwalifikowanym są nieprecyzyjne i niejasne, a cały kłopot zaczyna się w ustawie o samorządzie gminnym. W zadaniach własnych gminy nie jest wyszczególniony sport, tylko kultura fizyczna, a to dwie całkiem inne sprawy. Mamy nawet odrębne ustawy o sporcie i kulturze fizycznej - mówi Tadeusz Dobek, prezes RIO w Kujawsko-Pomorskiem.

Dyrektor Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki w Urzędzie Miasta Poznania Ewa Bąk nie obawia się, że RIO w Poznaniu zablokuje transfer pieniędzy dla klubów. - Przyznajemy pieniądze zgodnie z prawem, a więc i ustawami. Nie można rozróżniać sportu od kultury fizycznej, bo sport jest jej częścią, podobnie jak wychowanie fizyczne i rekreacja - mówi.

Wygląda na to, że Regionalne Izby Obrachunkowe w różnych województwach inaczej interpretują zapisy w ustawach. Prezes RIO w Poznaniu Mieczysław Klupczyński nie przewiduje, by podobne problemy jak w Kujawsko-Pomorskiem dotknęły sportowców w Wielkopolsce. - Każdorazowo oceniamy czy uchwały samorządów są zgodne z prawem, ale decyzję podejmuje 21-osobowe kolegium. Sam nie mogę wydać oceny w tej sprawie, ale przecież znowelizowana w sierpniu ubiegłego roku ustawa o sporcie kwalifikowanym dopuszcza możliwość wspierania finansowego sportu kwalifikowanego przez jednostki samorządowe - mówi.