Wichniarek na ratunek reprezentacji?

Przez półtora roku strzelił 17 goli w Bundeslidze i ani razu nie zagrał w reprezentacji. Teraz Artur Wichniarek ma dostać szansę i być może pojedzie na Euro 2008
- Kręci się wokół kadry od dziesięciu lat i nigdy nie wskoczył do niej na dobre. Mam nadzieję, że teraz mu się uda - mówi asystent trenera Leo Beenhakkera Bogusław Kaczmarek. Wichniarek grał w reprezentacji Janusza Wójcika, Jerzego Engela, Zbigniewa Bońka i Pawła Janasa. Tylko u Bońka był pewniakiem. Grał m.in. w przegranym meczu z Łotwą w Warszawie w eliminacjach Euro 2004. Czy teraz pomoże kadrze? - Cały czas obserwujemy Artura, Adam Nawałka był na jego meczach i pojedzie na kolejne, jak tylko w Niemczech wznowią rozgrywki - mówi Kaczmarek.

W tym sezonie zawodnik Arminii Bielefeld strzelił siedem goli w Bundeslidze. Napastnicy, którzy grali w eliminacjach Euro 2008 - Maciej Żurawski, Radosław Matusiak, Grzegorz Rasiak i Marek Saganowski - w sumie zdobyli tylko o dwa więcej. W poprzednim sezonie Wichniarek trafił do siatki dziesięć razy. Mimo to ostatni raz grał w kadrze w sierpniu 2003 r. - Takie były decyzje trenerów. Ja nigdy nie obraziłem się na kadrę. Ciężko trenuję także dlatego, by w niej grać - mówi Wichniarek.

Beenhakker pytany przez dziennikarzy, dlaczego nie powołuje 31-letniego napastnika, długo odpowiadał, że nie może powoływać każdego zawodnika, którego podsuną mu media. - Ale ani razu nie powiedział, że Artur nie pasuje do jego koncepcji. Teraz wszystko w rękach Leo. Jak wróci z urlopu, zaczniemy rozmawiać o powołaniach na lutowe mecze - mówi Kaczmarek.

Pierwsze powołania w tym roku Beenhakker wyśle już za dwa tygodnie. 2 lutego rywalem Polaków (drużyna złożona z najlepszych ligowców, bo to nie termin UEFA) będzie Finlandia. Cztery dni później już w najsilniejszym składzie biało-czerwoni zagrają z innym finalistą Euro - Czechami. - Już z nimi grałem, za kadencji Janusza Wójcika. Był to mój drugi mecz w kadrze, zdobyłem bramkę i wygraliśmy 2:1. To dobry znak - mówi Wichniarek.

Czasu na przekonanie Beenhakkera Wichniarek będzie miał mało. Przed ogłoszeniem kadry na Euro 2008 Polska w najsilniejszym składzie zagra zaledwie trzy mecze. - Jest już późno, ale sytuacja wyjątkowa. Wiadomo, że czwórka naszych napastników nie gra w klubach. Jeśli tak będzie przez najbliższe pół roku, trudno oczekiwać, by byli w formie w Austrii i Szwajcarii. Z drugiej strony awans wywalczono bez Artura. Sztab reprezentacji musi rozważyć bilans zysków i strat - mówi były piłkarz, a dziś ekspert Canal+ Grzegorz Mielcarski.

Kłopot w tym, że poza Wichniarkiem praktycznie nie ma kandydatów do gry w ataku. Łukasz Piszczek w Hercie występuje od przypadku do przypadku, Paweł Brożek ciągle sprawdza się tylko na poziomie ligowym, Tomasz Zahorski nie ma międzynarodowego doświadczenia.