Michał Zieliński: chcę grać dla Probierza!

Napastnik Polonii Bytom opowiada o transferowym zawrocie głowy, o tym, kto chce zrobić na nim interes, i o możliwości występów w reprezentacji... Niemiec.
23-letni Zieliński jest jednym z głównych bohaterów zimowego okienka transferowego. Co kilka dni objawiają się nowe kluby, które byłyby zainteresowane jego pozyskaniem. Działacze z Bytomia nie ukrywają, że chętnie sprzedaliby piłkarza za dobrą cenę. Choć szum wokół zawodnika jest olbrzymi, to rośnie prawdopodobieństwo, że Zieliński przez najbliższe miesiące pozostanie jednak zawodnikiem Polonii.

Maciej Blaut: Polonia wznawia w piątek treningi, pojawi się Pan na zajęciach?

Michał Zieliński, napastnik Polonii: Jasne, że tak! Jestem przecież piłkarzem Polonii i mam ważny kontrakt do 2010 roku. Zobaczymy jednak, jak sytuacja się potoczy w najbliższych dniach. Chciałbym jak najszybciej rozstrzygnąć sprawę mojej przyszłości. Postanowiłem sobie, że do końca przyszłego tygodnia sprawa ewentualnego transferu musi zostać wyjaśniona. Zresztą zespoły rozpoczynają już przygotowania do rundy wiosennej i potem o zmianę klubu byłoby trudniej.

Ile ofert dostał Pan w ostatnich miesiącach?

- Zaczęło się jeszcze w trakcie rundy jesiennej od telefonu z GKS-u Bełchatów. Potem dostałem sygnał od wysłanników z Aten. Oficjalne zapytanie w sprawie mojego transferu złożyła Legia Warszawa, a po meczu z Jagiellonią Białystok rozmawiałem z menedżerem z Moskwy. Ja więcej rozmów już nie prowadziłem, ale wiem, że z moim menedżerem Piotrem Tyszkiewiczem kontaktowała się Wisła Kraków oraz holenderski Willem II Tilburg. Niedawno bardzo korzystną finansowo ofertę dla mnie i dla klubu złożyła Lechia Gdańsk, ale nie przyjąłem jej, bo nie chcę grać w II lidze. Poza tym słyszałem o zainteresowaniu mną jednego z klubów 2. Bundesligi.

Naliczyłem osiem klubów, chyba jest Pan blisko pobicia jakiegoś rekordu.

- Zainteresowanie moją osobą bardzo mnie cieszy. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że po pół roku grania w ekstraklasie może być aż tak duże. Ale przecież to wcale nie oznacza, że na pewno wyjadę z Bytomia. Rozmawiałem ostatnio o mojej przyszłości z menedżerem i doszliśmy do wniosku, że byłoby całkiem dobrze, gdybym przynajmniej jeszcze przez pół roku pograł w ekstraklasie. Chciałbym występować w drużynie Michała Probierza, nowego trenera Polonii.

Czy działacze Polonii zrobili coś, by Pana w Bytomiu zatrzymać?

- Po awansie do ekstraklasy większość piłkarzy dostała aneksy do kontraktów, na podstawie których zwiększyli swoje zarobki. Mój aneks obowiązuje dopiero od stycznia, ale jestem teraz z warunków umowy zadowolony. To na pewno czynnik, który przemawia za pozostaniem. Zresztą nawet gdybym podwyżki nie dostał, to przecież i tak mam ważny kontrakt z klubem.

Były trener Polonii Dariusz Fornalak, komentując zamieszanie transferowe wokół Pana, powiedział, że ktoś ma w tym interes i że kilka strzelonych goli nie sprawi, że stał się Pan piłkarzem ligowym.

- Ostatnio spotkałem się z trenerem Fornalakiem na klubowej Wigilii i rozmawialiśmy na ten temat. Tłumaczył mi, żeby do tego szumu podchodzić bardzo spokojnie i ostrożnie. Mówił, że zbyt szybki wyjazd zagranicę mógłby być dla mnie zły. A czy ktoś chce na mnie zarobić? Tak to już jest, że przy przeprowadzeniu transferu są osoby, które na tym zyskują finansowo. Więc w słowach trenera Fornalaka trochę prawdy jest.

Uważa Pan, że to całe zamieszanie transferowe jest uzasadnione? W rundzie jesiennej strzelił Pan trzy gole w lidze i jednego w Pucharze Ekstraklasy.

- W porównaniu do Pawła Brożka czy Marka Zieńczuka, którzy mają po 12 goli, mój dorobek jest rzeczywiście skromniutki. Myślę jednak, że jak na debiutanta w lidze, jest całkiem niezły. To mój mały sukces.

A jak Pan sam ocenia swoją gotowość do gry zagranicą, na przykład pod kątem znajomości języków obcych?

- No, akurat z tym za dobrze nie jest. Po angielsku mówię słabo. Trochę lepiej jest z niemieckim. Może ze względu na fakt, że - poza polskim - posiadam także obywatelstwo niemieckie. W teorii mógłbym grać nawet dla reprezentacji tego kraju, ale taki scenariusz w ogóle mnie nie interesuje.

Jeśli rzeczywiście pozostanie Pan w Polonii, to tylko na pół roku?

- Przede wszystkim będę musiał potwierdzić, że moje jesienne występy to nie był przypadek i jednorazowy wystrzał. Chciałbym coś w tej piłce zwojować. Mój przykład świadczy o tym, że Polonia jest idealnym klubem do tego, aby się wybić i iść dalej w świat. Wcale bym jednak nie przesądzał, że na pewno odejdę teraz albo za pół roku. Jeśli nie spadniemy z ekstraklasy, to myślę, że mógłbym pograć w Bytomiu jeszcze bardzo długo.