Od Unii do Polonii - sportowe klapy 2007

"Mierzymy nawet w mistrzostwo Polski" - kto to powiedział niemal rok temu? To Zdzisław Rutecki, trener żużlowców Polonii tak ocenił możliwości swej drużyny. I grubo przesadził, bo rok zakończył się największą klapą w dziejach klubu - spadkiem do I ligi.


To największa, ale na nieszczęście, nie jedyna wpadka naszych ludzi sportu w minionym roku, w którym kibice przeżywali korupcyjne afery, likwidację i spadki swych ukochanych klubów oraz klęski sportowych asów. Nasz subiektywny przegląd sportowych kitów zaczynamy od piłki nożnej, kończymy na żużlu.



30 styczeń - zatrzymanie Wojciecha W., trenera Unii Janikowo

W naszym regionie to był drugi akt futbolowej afery korupcyjnej, która ogarnęła cały kraj. We wrześniu 2006 roku wrocławska policja prowadząca razem z prokuraturą to śledztwo zatrzymała w Bydgoszczy szefa Zawiszy S.A. Wojciecha K. W styczniu afera dotarła do Janikowa, akurat kiedy zespół zaczął przygotowania do rewanżowej rundy II ligi, w której miał walczyć o utrzymanie. Policjanci z Wrocławia nie mieli daleko. Zatrzymali Wojciecha W., ówczesnego trenera-koordynatora piłkarzy Unii na obozie w Polanicy. W Janikowie W. pracował pół roku. Zatrudniono go, bo ówczesny szkoleniowiec II-ligowej Unii Maciej Bartoszek nie miał uprawnień do prowadzenia zespołu na tym poziomie. Zarzuty wobec W. dotyczyły okresu, kiedy pracował w Arce Gdynia. Unia Janikowo jest w tej sprawie czysta.



1 lutego - wycofanie Zawiszy S.A. z II ligi

To była ekspresowa likwidacja drużyny i marzeń bydgoskich kibiców o ekstraklasie piłki nożnej. W czwartkowe południe piłkarze Zawiszy S.A. zagrali sparing z Lechem Poznań, a o 15.30 tego samego dnia usłyszeli od prezesa klubu Bartłomieja Krasickiego, że mogą sobie szukać nowej pracy. Szef Zawiszy S.A. i jego właściciel Jerzy Wiśniewski motywował decyzję protestem przeciwko korupcji w polskim futbolu - Dość wydawania grubych milionów na funkcjonowanie zespołu i dowiadywanie się co drugi dzień o kolejnej aferze, o następnych aresztowaniach - tłumaczył Krasicki. - Ludzie plują nam w twarz i mówią, że jestem bandytą lub przestępcą - dodawał.

Zawisza S.A. , a przede wszystkim jego prawny poprzednik Kujawiak/Hydrobudowa Włocławek był wymieniany w gronie klubów uczestniczących w kupowaniu meczów. We wrześniu 2006 roku Wojciech K. były szef obu tych spółek został aresztowany w związku z aferą. Kilka tygodni temu dziennik "Polska" opublikował listę meczów, które miały być ustawione. Kujawiak jest na niej wymieniony kilkunastokrotnie, Zawisza S.A. - jeden raz.



22 marca - Rutecki marzy o mistrzostwie Polski

Podczas prezentacji drużyny żużlowców Polonii największym optymistą był trener Zdzisław Rutecki. - Mierzymy nawet w mistrzostwo Polski.

To zdanie, w obliczu tego, co stało się na koniec sezonu z Polonią i jej spadkiem do I ligi należy uznać za najbardziej eskapistyczny cytat roku. Nieco mniej oderwany od rzeczywistości był przed rozpoczęciem sezonu prezes Polonii Leszek Tillinger. - Chcemy znaleźć się w czołowej szóstce, żeby spokojnie dalej walczyć w play off - tak opisywał cel dla swojego zespołu. Z ekipy, która w sezonie 2006 wywalczyła brązowy medal, ubył Piotr Protasiewicz. Tillinger ściągnął do Polonii z ZKŻ: Mariusza Staszewskiego, Jonasa Davidssona i Rafała Okoniewskiego.



16 kwietnia - Tillinger ujawnia, że ma teczkę

Po zwycięstwie żużlowców Polonii nad Włókniarzem Częstochowa - to była druga kolejka ekstraligi - prezes Leszek Tillinger odtrąbił sukces i skrytykował źle piszących o nim dziennikarzy: "twierdziliście, że nie znam się na żużlu, a skład zespołu nie jest taki słaby, jak pisaliście przed sezonem; transfery były trafione w dziesiątkę". Zdradził też, że założył teczkę, w której zbiera wszystkie krytyczne wycinki z prasy, szczególnie analizujące jego boje na transferowym rynku. Po zakończeniu sezonu miał zamiar ujawnić "dziennikarskie głupoty pisane przez ludzi nie znających się na żużlu".

Mecz z Włókniarzem, drugi w minionym sezonie, był wtedy drugim zwycięstwem polonistów. Na trzecie trzeba było czekać dwa miesiące, a czwarte i ostatnie z Unią Tarnów odbyło się 22 lipca...

Tillinger nie miał więc niestety okazji ujawnić teczki z artykułami, w których ostrzegaliśmy przed słabością zespołu, bo Polonia, wbrew jego zapowiedziom, spadła z ekstraligi.



19 maja - likwidacja bydgoskiej Astorii

Przypadek Astorii pokazuje jeszcze raz tę samą historię - jak wydatki i ambicje powyżej możliwości mogą wykończyć klub. W 2003 roku przerobiliśmy to w przypadku BKS Polonia - powtórkę mieliśmy na początku minionego roku, kiedy upadła Astorii.

Symbolem jej upadku stał się stojący na parkingu klubowy autobus - zabrakło w kasie pieniędzy nawet na opłacenie OC za to auto. Zadłużenie, które rosło przez kolejne trzy lata występów koszykarzy w ekstraklasie, wyniosło w końcu 1,2 mln złotych. To długi wobec byłych zawodników, trenerów, właścicieli wynajmowanych dla nich mieszkań, Miejskich Wodociągów i Kanalizacji. Na początku minionego roku trzeba było dodać jeszcze ponad 400 tys. złotych nierozliczonej dotacji z miasta, które klub powinien oddać.

Choć upadł klub, sport w Astorii na szczęście nie umarł. Obiekty przy ul. Królowej Jadwigi przejął Zawisza, a sekcje się usamodzielniły. Koszykówka trafiła do UKS Gimnazjum 26 Astoria i po kupieniu "dzikiej karty" zespół KPSW/Astorii gra z powodzeniem w II lidze.



3 czerwca - zamknięcie parkingu przy Łuczniczce podczas meczu siatkarzy Polska - Argentyna

Na tym spotkaniu Ligi Światowej pojawiło się w Bydgoszczy 8 tysięcy widzów. Wielu z nich nie miało gdzie zaparkować samochodu, bo większa część parkingu wokół hali były zajęte przez wielkie namioty, w których wystawiały się firmy na targach Wod-Kan. I choć targi zakończyły się trzy dni przed meczem, okazało się niemożliwe przyspieszenie ich demontażu - zablokowały większą część parkingu przy Łuczniczce.

Miasto ratowało twarz organizując awaryjne miejsca parkingowe w różnych miejscach wokół hali. I tak jednak wyjazd z zapchanego ponad granice możliwości terenu wokół Łuczniczki trwał rekordowo długo, a goście pomstowali na czym świat stoi.



11 czerwca - zwolnienie Piotra Makowskiego, trenera siatkarek Centrostalu

Choć zespół Centrostalu, co się okazało na koniec roku, ale nie było trudne do przewidzenia, zajął najlepsze miejsce spośród wszystkich bydgoskich drużyn ekstraklasowych - jego szkoleniowiec został zwolniony.

Centrostal był czwarty w Lidze Siatkówki Kobiet. Nie zdobył medalu w roku swego 25-lecia i to okazało się nie do przełknięcia dla szefów klubu. Swoje pretensje do Makowskiego wprost wyrażał prezes Edwin Warczak: - Moim zdaniem drużyna nie wykorzystała swojego potencjału zawodniczego. W Pałacu mamy wysokie aspiracje, może dlatego ten brak medalu jest zawodem.

W końcu, było to w pierwszych dniach czerwca, zarząd klubu najpierw pozytywnie ocenił pracę Makowskiego (przez trzy lata srebro i dwa razy czwarte miejsce oraz Puchar Polski i Superpuchar), a tydzień później ... przedstawił jego następcę - Jacka Grabowskiego.



27 czerwiec - spadek Unii Janikowo z II ligi

Tylko jeden rok trwała przygoda Unii z II ligą, a walka o ten awans trwała w Janikowie kilka lat. Zakończyła się niespodziewaną porażką w barażu z Wartą Poznań. Decydującym momentem rewanżowego meczu w tym pojedynku było niewykorzystanie rzutu karnego przez Damiana Staniszewskiego. Podobno to nie on miał strzelać, a sam się za to wziął. - Nie mogłem już potem na tego pajaca patrzeć. Musiałem go zdjąć z boiska, bo okazał się człowiekiem nieodpowiedzialnym i zawiódł kolegów i kibiców - mówił o Staniszewskim trener piłkarzy Unii Andrzej Wiśniewski. Sam piłkarz tłumaczył się, że podszedł do piłki ustawionej na 11. metrze, bo nikt inny nie chciał tego zrobić. Mecz Unii z Wartą zakończył się remisem 2:2. Taki wynik oznaczał dla janikowian spadek z II ligi.



29 sierpnia - porażka Roberta Sycza

Najlepszy polski wioślarz w historii tego sportu przegrał w Monachium podczas mistrzostw świata z kontuzją, a nie z rywalami. Wśród listy naszych sportowych klęsk minionego roku trzeba więc traktować porażkę Roberta Sycza bardziej w kategorii pecha i nieszczęścia. Niewątpliwie jednak brak medalu a przede wszystkim kwalifikacji na igrzyska olimpijskie w Pekinie, to jednak była szalenie niemiła niespodzianka dla kibiców.

Na torze regatowym w Monachium przepłynął wraz ze swym partnerem z dwójki Tomaszem Kucharskim, jedynie 200 metrów. Potwornie silny ból kręgosłupa powoduje, że nie jest w stanie kontynuować wiosłowania. Ściskamy kciuki za dwukrotnego mistrza olimpijskiego, żeby w czerwcu, podczas regat ostatniej szansy w Poznaniu, znalazł się wśród trzech osad, które zdobędą kwalifikację na olimpiadę.



16 września - spadek żużlowców Polonii z ekstraligi

To najboleśniejsza klęska bydgoskich sportowców 2007 roku. Na torze w Zielonej Górze Polonia przegrała drugi mecz o utrzymanie z ZKŻ. Porażka była bezdyskusyjna - 35:55. To ona zdecydowała ostatecznie o tym, że nasz zespół, po raz pierwszy w dziejach klubu, opuścił ekstraligę. Klęska jest historyczna, bo w gronie najlepszych poloniści startowali nieprzerwanie od 1951 roku. Poza zespołem z Torunia, ale jego dzieje w ekstraklasie są ponad 20 lat krótsze, nie było w Polsce żużlowego klubu z taką kartą - do 16 września 2007 roku.









Co było największym kitem sportowym 2007 roku?