Nasze wróżby, czyli rok 2008 z przymrużeniem oka

Postanowiliśmy zaryzykować. Nigdy wcześniej nie sięgaliśmy do magii, ale 2008 rok zapowiada się na tyle atrakcyjnie i ciekawie, że aby się dobrze przygotować, udaliśmy się do wróżki. Nie powiemy do której, ale należy ona do jednych z najlepszych nie tylko we Wrocławiu, ale także w całej Polsce. I oto co od niej usłyszeliśmy.
Rok dla dolnośląskiego sportu, a właściwie piłki nożnej, zacznie się od mocnego uderzenia. Zagłębie Lubin - aktualny mistrz Polski, zdobywca Superpucharu - spotka wreszcie kara za udział w aferze korupcyjnej. Działacze z Lubina dobrowolnie się jej poddadzą i zaproponują za dziewięć ustawionych meczów, dziewięć punktów ujemnych. I to w tym sezonie. Piłkarska centrala przystanie na dziewięć ujemnych punktów, ale w przyszłym sezonie i... w drugiej lidze. Bo właśnie w tej klasie rozgrywek zagrają lubinianie jesienią 2008 roku.

Wynik marzeń Urlepa

Sensacyjna wiadomość nadejdzie z Polkowic w lutym. Trenerem koszykarek CCC Polkowice zostanie nie kto inny, jak sam Andrej Urlep. Człowiek, który jeszcze nie tak dawano dowodził reprezentacją Polski i równocześnie był szkoleniowcem koszykarzy Śląska Wrocław. W pierwszym meczu pod wodzą Słoweńca CCC wygra na wyjeździe z PKM Duda PWSZ Leszno 10:8, w kwartach odpowiednio - 2:2, 2:2, 2:2, 4:2. Ten niemal wymarzony wynik dla Urlepa sprawi, że trener zupełnie się zmieni. Będzie skory i otwarty do rozmów z mediami oraz kibicami. Czasem nawet się uśmiechnie.

Jeszcze na tydzień przed inauguracją rundy wiosennej (8 marca) w drugiej lidze boiska będą pokryte grubą warstwą śniegu. Ale we Wrocławiu trenerzy będą spali spokojnie, bo na Oporowskiej jest przecież podgrzewana murawa. Dwa dni przed spotkaniem z Kmitą Zabierzów boisko pokryje się jednak lodem, bo ktoś zapomni włączyć instalację grzewczą. Dochodzenie w klubie nie wykaże kto. Na szczęście nagła poprawa pogoda sprawi, że nie tylko we Wrocławiu, ale drugoligowi piłkarze wybiegną jednak na boiska.

Pod koniec marca będzie już znany mistrz Polski. Wisła zanotuje sześć zwycięstw z rzędu i będzie mogła przygotowywać się do gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Za to na początku kwietnia piłkarze Zagłębia pogrzebią ostatnią szansę na uratowanie sezonu i przegrają w ćwierćfinale Pucharu Polski z Polonią Warszawa. Decydującego gola dla zespołu z Warszawy strzeli Krzysztof Kazimierczak, wychowanek Zagłębia. Po spotkaniu piłkarz długo będzie siedział w szatni i płakał. Nie wiadomo jednak, czy z radości, czy z rozpaczy, że pogrążył swój ukochany klub.

Maj to finały play-off koszykarzy. Śląsk po tragicznym początku sezonu w półfinale zmierzy się z Turowem Zgorzelec. Wrocławianie po dramatycznych spotkaniach okażą się minimalnie lepsi i awansują do finału, gdzie już będzie czekał na nich Prokom Sopot. Prezes Waldemar Siemiński wniebowzięty sukcesem na mecze decydujące o złocie podniesie ceny akredytacji dla dziennikarzy do tysiąca złotych, a na trybuny będą mogli wejść tylko kibice w krawatach i blondynki. Niewiele to zmieni w grze drużyny, a mistrzostwo pozostanie nad morzem.

Cukier w baku Duńczyków

W czerwcu rządzić będzie piłka nożna. Wszyscy żyć będą finałami mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. Ósmego czerwca ulice miast wyludnią się. Tłoczno zrobi się za to w pubach, barach i wszędzie tam, gdzie będzie można obejrzeć mecz Polska - Niemcy i przy okazji wypić piwo.

Co będzie dalej? Jak nasza reprezentacja wypadnie na mistrzostwach Europy? Niestety, wróżka miała pewne zakłócenie i nie potrafiła tego przepowiedzieć. Wyznała tylko, że na pewno Leo Beenhakker poprowadzi naszą drużynę przeciwko swoim rodakom Holendrom, a gola strzeli im Wojciech Łobodziński. Jest to możliwe tylko pod jednym warunkiem - oba zespoły muszą dotrzeć do finału mistrzostw...

W lipcu oczy świata zostaną zwrócone na Pekin, gdzie odbędzie się letnia olimpiada. Do Chin jak zwykle z szansami na medal pojedzie Renata Różańska-Mauer. Tym razem jednak nic nie ustrzeli. Pokaże się za to sztafeta 4x400 prowadzona przez Józefa Lisowskiego. Polacy dotrą do finału z ósmym czasem. W samym finale najpierw pałeczkę zgubią Amerykanie, a później Jamajka i Wyspy Bahama. Kiedy będzie się wydawało, że medal jest już pewny, na ostatniej zmianie nasi zawodnicy wpadną na siebie, też zgubią pałeczkę i wszystko zaprzepaszczą. Ale właśnie ten moment olimpiady będzie do znudzenia pokazywany przez telewizje całego świata.

Dramatycznie będzie również na ringu bokserskim. Rafał Kaczor niczym Marian Kasprzyk ze złamanym palcem będzie walczył w finale olimpiady. Zada setki ciosów, ale przegra z niezidentyfikowanym Uzbekiem, którego faworyzować będzie koalicja sędziowska z Bułgarii i Rumunii. Potem będzie płacz młodego chłopaka i propozycja kontraktu zawodowego. Czyli "nihil novi" w przypadku polskich fighterów.

Do ciekawego wydarzenia dojdzie pod koniec lipca. Do Lubina na inaugurację rozgrywek drugiej ligi przyjdzie beniaminek - Przebój Wolbrom. A właściwie do Polkowic, bo Zagłębie ze względu na budowę nowego stadionu przeniesie się na obiekt Górnika. I oto na stadionie zdegradowanego karnie Górnika dojdzie do pojedynku karnie zdegradowanego Zagłębia z Przebojem. To będzie przebój pierwszej kolejki. Na trybunach około 330, no może 432 kibiców.

Równie interesująco będzie w tym samym czasie we Wrocławiu, gdzie po sześciu latach Śląsk ponownie zagra w ekstraklasie. Na inaugurację do Wrocławia przyjedzie Legia Warszawa. Bilety zostaną wyprzedane dwa tygodnie wcześniej i odżyje instytucja konika. Wejściówki będą do kupienia przed samym spotkaniem, ale z trzykrotnym przebiciem. Planując modernizację stadionu na Oporowskiej nikt nie przewidział, że mecze Śląska mogą wzbudzać takie zainteresowanie. Kolejki do bram będą się ciągnęły aż do Grabiszyńskiej, a ostatni kibic wejdzie na trybuny równo z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę.

Tymczasem podczas finału żużlowego Pucharu Świata w głównej roli wystąpi trener naszej reprezentacji Marek Cieślak. Podejrzliwy i wszechmocny dyrektor cyklu Grand Prix Ole Olsen oskarży go o... dosypanie cukru do baku jednego z Duńczyków, Hansa Andersena. Wybuchnie afera, ale Olsen niczego Cieślakowi nie udowodni. Sprawę jak zwykle rozdmuchają dziennikarze, ale gdy reporter "Gazety" zadzwoni do Cieślaka z prośbą o komentarz, ten ze stoickim spokojem i w swoim stylu odpowie: - Znowu pan przeszkadza i szuka dziury w całym.

Tajemniczy Rosjanin

W sierpniu działacze żużlowego WTS-u zrezygnują z imprez biletowanych na Stadionie Olimpijskim. Bo skoro nikt nie ogląda popisów Atlasu, więc po co jeszcze drukować bilety... Tym bardziej że drużyna wbrew optymistycznym zapowiedziom trafi do baraży i walczyć będzie z Unią Tarnów o zachowanie statusu ekstraligowca. Ale gdy na Olimpijskim zjawia się nagle 20 tysięcy kibiców podczas spotkania ze Stalą Gorzów, pragmatyczna prezes Krystyna Kloc, słuchając podpowiedzi pragmatycznego Andrzeja Ruski, powraca do wariantu z płatnymi wejściówkami.

Październik będzie stał pod znakiem inauguracji rozgrywek koszykarzy. Prezes Waldemar Siemiński nadal będzie wpuszczał na spotkania tylko kibiców pod krawatami. Ponieważ blondynki nie przyniosły szczęścia w finale, teraz na trybunach będą mogły zasiąść tylko brunetki. Poza tym każdy będzie musiał wypełnić ankietę, czy klub jest dobrze prowadzony. Będzie jedno pytanie: "Czy Śląsk jest dobrze prowadzony?". I trzy odpowiedzi - "tak", "zdecydowanie tak", "jest dobrze, będzie lepiej".

W tym miesiącu ruszy też budowa stadionu na Maślicach. W pierwszym dniu prac jedna z koparek odkopie jednak dziwnie wyglądający szkielet. Okaże się, że to są kości nieznanego jeszcze gatunku ssaka, który najprawdopodobniej żył na Dolnym Śląsku około 4500 lat temu. Na plac budowy wkroczą archeolodzy. Automatycznie budowa się wydłuży, ale za to będzie już wiadomo, że nowy stadion przyjmie nazwę - Jurajski Park.

W listopadzie siatkarze EnergiiPro Gwardii wciąż będą czekać na zaległe premie za awans do PLS. W końcu się zbuntują i odmówią gry. Działacze wpadną na pomysł, by na parkiet w trybie awaryjnym powrócił Maciej Jarosz. Ten zaprotestuje. - Mógłbym zagrać, ale przecież nie mam ważnych badań - wytłumaczy się na zarządzie. W przeszłości Jarosz już raczył dziennikarzy podobnym stwierdzeniem, komentując zagrania swoich atakujących: - Sam skończyłbym te ataki, ale przecież ja nie mam badań.

W efekcie, działacze zrezygnują z tej koncepcji, a siatkarzom obiecają wypłatę premii w ratach do 2012 roku.

W grudniu władze miasta w końcu znajdą chętnego do zainwestowania w piłkarski Śląsk. Będzie to tajemniczy rosyjski biznesmen, który na dzień dobry sprowadzi trzech Brazylijczyków i Maltańczyka. Zapowie szybki awans Śląska do Ligi Mistrzów i karierę na miarę londyńskiej Chelsea. Ale kiedy to nastąpi, tu znów wróżka miała zakłócenia wizji...