Prokuratura wchodzi do gry

Niemal pewną wygraną za trzy punkty nad drużyną marzeń Muszynianki Muszyna straciły na koniec starego roku siatkarki Farmutilu Piła. Niewykluczone, że stracą też sponsora, którym zająć się wymiar sprawiedliwości
Sponsorem pilskiej drużyny jest Farmutil - firma Henryka S., który niedawno został aresztowany. Teraz firma chce zrezygnować z utrzymywania siatkówki w Pile, renegocjować umowę i najprawdopodobniej skrócić ją o rok, do końca sezonu. Nieoficjalnie wiadomo, że to efekt rozgoryczenia małżonki Henryka S. Sponsor nie ma bowiem na razie powodów, by narzekać na wyniki pilskich siatkarek. - Na razie nie znam szczegółów decyzji Farmutilu. Będziemy z nim o tym rozmawiać w nowym roku - mówi wiceprezes klubu Radosław Ciemięga. Wycofanie się Farmutilu może oznaczać dla pilskiej siatkówki krok w przepaść, nad którą znalazła się całkiem niedawno.

- I co ja mam powiedzieć? Mieliśmy sponsora i nagle możemy go nie mieć - mówi trener pilanek Jerzy Matlak, który na koniec roku dostał jeszcze w "prezencie" od swoich siatkarek porażkę w meczu na szczycie LSK. Meczu, który Piła mogła wygrać za trzy punkty, bo w czwartej partii (było 2:1 setach) prowadziła 20:15.

- Różnie na to można patrzeć. W trzecim secie to myśmy wysoko prowadziły i oddałyśmy partię - mówi Kamila Frątczak, jedna z dwóch siatkarek Muszynianki powołanych do kadry Marco Bonitty na kontynentalny turniej kwalifikacyjny do igrzysk, który 15 stycznia rusza w Halle w Westfalii. Drugą jest libero Mariola Zenik. W reprezentacji nie ma za to Sylwii Pyci czy Izabeli Bełcik, które grywały u Andrzeja Niemczyka. Obie wypadły w Pile słabo i większość meczu przestały na miejscu dla rezerwowych. Więcej grała Joanna Mirek, której Bonitta w kadrze nie widzi.

Widzi natomiast Agnieszkę Bednarek i Katarzynę Skorupę z Piły. Bednarek zagrała bardzo kiepsko, natomiast Skorupa po wspaniałym i bardzo obiecującym początku meczu pogubiła się. - Nie wiem, co się z nią nagle stało - mówi trener Matlak. - Może to magia nazwisk po drugiej stronie siatki i fakt, że zarabiają one niekiedy dziesięciokrotnie więcej, źle podziałały na te moje, młode dziewczyny.

- Jeśli Bonitta chce powoływać Agnieszkę Bednarek w takiej formie, to jego sprawa - mówi Matlak. - Ta dziewczyna, jak dotąd, na kadrze tylko straciła. Nabawiła się tam tak kolosalnych kompleksów, że nie wiem, jak ją z nich wyleczę.

Kamila Frątczak i inne kadrowiczki o kadrze prawie w ogóle wolą się na razie nie wypowiadać. - Jestem optymistką, jeśli chodzi o nasz awans, ale nie wiem, czego się spodziewać po trenerze Bonitcie. Nie miałam czasu, by poukładać myśli na jego temat. Zrobię to na zgrupowaniu, które zaczyna się już 3 stycznia - mówi.

Z powodu turnieju w Halle (15-20 stycznia) aż do końca stycznia potrwa przerwa w rozgrywkach Ligi Siatkówki Kobiet.