Najciekawsze cytaty 2007 roku w pomorskim sporcie

Czy jedną z dyscyplin sportu jest wojna dupy z batem, ile prawdy jest w powiedzeniu "sport to zdrowie" i jakiemu piłkarzowi klub wybiera narzeczoną? Przez cały rok sportowcy, trenerzy i działacze odpowiadali nie tylko na takie pytania
Postanowiliśmy wybrać najciekawsze, najśmieszniejsze i najbardziej denerwujące fragmenty wypowiedzi ludzi pomorskiego sportu. Przez miniony rok nazbierało się tego dużo, dlatego dla ułatwienia podzieliliśmy cytaty na kategorie.

Kategoria I - prawda prosto w oczy

Zaczęło się już w styczniu i to od razu z wysokiego "C". Siatkarze Trefla Gdańsk po kolei ogrywali wszystkich rywali w II lidze, nie pozostawiając złudzeń, kto gra rolę jednego z często reklamowanych napojów, a kto jest "pragnieniem". Gdy pokonali MKS Warszawa 3:0, nie dając przeciwnikom szans, trener gości Wojciech Góra nawet nie próbował w okrągłych zdaniach tłumaczyć przyczyn porażki.

"Cytując mojego wielkiego mistrza z uczelni, to było jak wojna gołej dupy z batem" - 8 stycznia.

Aleksandar Kosaukas, trener przygotowania motorycznego w Prokomie Trefl Sopot też nie ukrywa, dlaczego 3,5-milionowa Litwa ma kilkanaście razy więcej dobrych koszykarzy niż ponaddziesięciokrotnie bardziej liczebna Polska.

"Na Litwie koszykówka to druga religia. Zdobywaliśmy mistrzostwo świata w jej ulicznej odmianie, wśród głuchoniemych, strażaków czy weteranów. Na mecze studentów przychodzi po 3-4 tys. ludzi. To tyle, co na mecze polskiej ekstraklasy. Gdy na Litwie wyjdziesz o godz. 23, gdy pada deszcz, to na boisku grają w kosza. W Polsce tego nie widzę"- 2 października.

Kategoria II - sport to zdrowie

Do aktywności ruchowej zachęcają nas wszyscy lekarze. Ale czy nie jest to przypadkiem przejaw majaków po 60-godzinnym dyżurze na izbie przyjęć? Sportowcy co rusz dostarczają dowodów, że stosowanie słów "sport" i "zdrowie" w jednym zdaniu ma taki sam sens, jak mówienie o Samoobronie i wstrzemięźliwości. Najlepiej wie o tym trener gdańskich żużlowców Romuald Łoś.

"Przez dwa lata walczyłem z rakiem. Potem przechodziłem jeszcze radioterapię, bo lekarze znów coś znaleźli. (...) Praca w Gdańsku będzie odskocznią od problemów zdrowotnych. Przynajmniej niektórych, bo dojdą stres i nerwobóle " - 9 stycznia.

Nie tylko trenerzy muszą się poświęcać. Przecież to zawodnicy wylewają wiadra potu na boiskach, halach czy lodowiskach. Gdańscy hokeiści mają najgorzej, bo większość ich rywali jest z południa Polski. Jednak długie podróże mają też dobre strony. Podczas drogi można np. obejrzeć dobry film. Ich koneserem jest trener Stoczniowca Henryk Zabrocki.

"To był horror. Do Oświęcimia jechaliśmy autokarem, w którym w jednym końcu było chyba z 50 stopni Celsjusza, a w drugim zawodnicy siedzieli w kurtkach i trzęśli się z zimna.(...) Część z nas wysiadła jakby ugotowana, część była przeziębiona" - 4 grudnia.

Wrogiem sportowców jest też stres. Gdy po ciężkim treningu czy przegranym meczu emocje biorą górę, warto się wyciszyć. Zapomnieć o wysiłku i choćby chwilę pogawędzić przez telefon. Tę metodę stosuje Adam Korol, jeden z najlepszych wioślarzy świata, który przed rokiem wygrał plebiscyt "Gazety" na "Trójmiejską Gwiazdę Sportu".

"Pamiętam, jak rok wcześniej zadzwonił do mnie dziennikarz "Gazety" i pytał, czy jestem zadowolony z siódmego miejsca... Cholera, oczywiście, że nie byłem! To był telefon tuż po bardzo ciężkim treningu, kiedy byłem wściekły na trenera, że tak przykręcił nam śrubę. Nie ukrywam, że po tej rozmowie wściekłem się na dobre" - 18 stycznia.

Kategoria III - mam swój świat i jest mi w nim dobrze

Gdy po długo oczekiwanych piłkarskich derbach pomiędzy Lechią Gdańsk i Arką Gdynia (0:0 - i tyle samo emocji) znudzeni kibice jeszcze drzemali na stadionie, dziennikarze wzięli się za zbieranie opinii o meczu. Prawie wszyscy obserwatorzy podkreślali swoje rozczarowanie, ale tu także "prawie" robi wielką różnicę. Wyłamał się trener młodzieżowych reprezentacji Polski Michał Globisz, który zapewniając, że oglądał to samo spotkanie, wypalił:

"A mnie się ten mecz podobał" - 11 października.

Globiszowi można wybaczyć, bo jako wieloletni współpracownik Polskiego Związku Piłki Nożnej może niczym Michał Listkiewicz, dostrzegać tylko jedną czarną owcę. Ale amerykański koszykarz Energi Czarnych Słupsk Omar Barlett chyba nie do końca zgrywa się nie tylko z kolegami z drużyny, ale również z rzeczywistością. Po kilku meczach, które zaczynał na ławce rezerwowych, na pytanie dziennikarza, jak się czuje, powracając do pierwszej piątki swojego zespołu, odpowiedział:

"Powracając? Ale ja z niej nigdy nie wyleciałem. Zaczynałem mecze na ławce rezerwowych, ale to były decyzje trenera Igora Griszczuka" - 28 marca

Kategoria IV - co autor ma na myśli?

Każdy, kto choć trochę interesuje się sportem, słyszał to tysiące razy. Niektórzy nawet powtarzają. Jedni bezwiednie, inni doszukując się ukrytej głębi. No to my też powtórzymy, choć nikt w redakcji nie ma bladego pojęcia, o co w tym zdaniu chodzi.

"Derby rządzą się swoimi prawami" - praca zbiorowa, data dowolna.

Stałą odpowiedź na większość pytań, dotyczących niepowodzeń mają też żużlowcy. Nigdy nie są słabsi od rywali na torze, nie popełniają błędów na wirażach, nie mają słabszych dni. Wszystkiemu jest winna technika, no i ewentualnie spisek mechaników reakcjonistów. Robert Sawina, menedżer żużlowców Lotosu, szybko poznał przyczyny porażki gdańszczan w meczu z Intarem Ostrów i podzielił się tą wiedzą z naszymi Czytelnikami.

"Mieliśmy zbyt wolne motocykle. Potrzebne będą zmiany w ustawieniach silników" - 21 sierpnia.

Poza konkursem - twardziel w pantoflach

Piłkarz Lechii Gdańsk Paweł Pęczak to na boisku prawdziwy twardziel. Zazwyczaj gra na granicy faulu, często ją nawet przekraczając. Regularnie dostaje żółte, czasami czerwone kartki. Potrafi nie tylko ostro zaatakować wślizgiem, ale nawet przyłożyć, jak bokser czy zastosować zapaśniczy chwyt. Wygląda jednak na to, że wszystkie złe emocje wyładowuje na boisku. Gdy przed początkiem sezonu ogłosił, że odchodzi do GKS Katowice, niektórzy kibice zaczęli wręcz rozpaczać. Ale przecież nie po to Bóg wymyślił kobietę, by mężczyzna dokonywał ostatecznych wyborów.

"Zarówno z GKS, jak i z Lechią jestem związany emocjonalnie. Ostatecznie razem z narzeczoną podjęliśmy decyzję, że zostajemy w Gdańsku" - 5 lipca.