Jak Ryan Sullivan sam pokonał Polonię

Trwa podsumowanie sportowego roku w regionie. Dziś lato: Unibax w żużlowych derbach promował młodzież, Karol Ząbik nie został mistrzem przez sędziego, a TKP zaangażował kucharza z Burkina Faso
Żużlowe derby z dodatkowymi emocjami. W Bydgoszczy w meczu z Polonią Unibax musiał wystawić aż czterech juniorów. Oprócz Karola Ząbika i Alana Marcinkowskiego w składzie byli też Damian Stachowiak i Damian Celmer. Powód? Robert Kościecha leczył kontuzję, a Ales Dryml i Matej Zagar mieli w tym czasie zaplanowane starty w innych zawodach. Na dodatek nie w pełnił sił po kontuzji ręki był Wiesław Jaguś. A już w 5. wyścigu po potrąceniu przez Mariusza Staszewskiego na tor ipadli Ząbik i Adrian Miedziński. Ten ostatni został odwieziony do szpitala. Ale i tak torunianie zapewnili sobie bonus w tej rywalizacji i pokonali Polonię w dwumeczu, bo perfekcyjny był Ryan Sullivan. Australijczyk zdobył w Bydgoszczy 21 punktów.

Kościecha w Bydgoszczy nie mógł wystartować, ale liczył na to, że szybko wróci na tor. Nic z tego. Do zdrowia wrócił na krótko, ale podczas mistrzostw Europy par rozgrywanych w węgierskim Debreczynie złamał nogę. Latem Kościecha był częstym gościem gabinetów lekarskich, a prezes Unibaksu Wojciech Stępniewski miał sporo powodód do zmartwień.

Podobnie z resztą jak Karol Ząbik. Junior Unibaksu stracił młodzieżowe mistrzostwo Polski przez pomyłkę sędziego, Andrzeja Grodzkiego. Ząbik miał ogromne szanse na zdobycie złotego medalu w finale indywidualnych mistrzostw Polski juniorów. W swoim pierwszym starcie został jednak wykluczony za dotknięcie taśmy. Jednak torunianin zrobił to jako drugi - winowajcą był Marcin Leś. Junior Marmy Rzeszów przyznał się później do tego, że powinien być wykluczony. Telewizyjne powtórki także nie pozostawiały wątpliwości. Ale sędzia Grodzi w ekran nie chciał spojrzeć i podjął decyzję wyłącznie na podstawie swojego wzroku. Ten go zawiódł.

Ciekawie i zaskakująco było nie tylko na żużlowych torach. Koszykarska Polska żyła zamieszaniem wokół drużyny Anwilu Włocławek. Mariusz Bacik, była gwiazda ligowych parkietów, w wywiadzie dla "Życia Warszawy" stwierdził, że w przeszłości podczas rywalizacji półfinałowej między klubem z Włocławka a jego Hoopem Pruszków Anwil zapłacił za zwycięstwo w kluczowym spotkaniu. Bacik zasugerował, że jego byli koledzy klubowi - Ainars Bagatskis i znany z gry w toruńskim AZS Walter Jeklin - wzięli pieniądze od działaczy z Włocławka, a później zagrali tak źle, jak tylko mogli. Później - już w trakcie medialnej burzy - Bacik wycofał się ze swoich oskarżeń. Najpierw wykupił ogłoszenie w gazecie i przeprosił włocławian, a później stwierdził, że wszystko było tylko jego żartem.

Takich problemów nie było w toruńskiej drużynie koszykarek. Ale nie brakowało konkretnych celów. Prezes drużyny Energi - Maciej Krystek - wyznaczył zespołowi zadanie: musi zająć w obecnym sezonie przynajmniej szóste miejsce. Jeśli tak się stanie, szef klubu rzuci palenie. Może być to dla niego wyjątkowo trudne - potrzebuje dziennie przynajmniej jedną paczkę papierosów.

Kuriozalna lista transferowa Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Znaleźli się na niej zawodnicy, którzy nijak nie powinni. Najdziwniej wyglądał spis teoretycznie wolnych reprezentantów TKH/ThyssenKrupp/Energostal. Na liście transferowej znalazł się m.in. Adam Fraszko - latem sparaliżowany po wylewie krwi do mózgu. Już wtedy było wiadomo, że nie może już grać w hokeja i musi skończyć karierę sportową. Na liście byli też Łukasz Kiedewicz i Aleksander Myszka, którzy od ponad roku przebywali na Wyspach Brytyjskich. Toruński klub nie miał z nimi żadnego kontaktu, więc ewentualny pracodawca najpierw musiałby się sporo napracować, by ich odnaleźć. Kolejna ciekawostka: od toruńskiej drużyny można było kupić Daniela Laszkiewicza, który już od roku występował w Cracovii.

Na liście nie było za to Tomasza Wawrzkiewicza - znakomity bramkarz TKH zdecydował się na zakończenie kariery. Po operacji barku nadal nie mógł grać, więc zrezygnował z kontraktu z toruńskim klubem. Najbardziej zasmuciło to kibiców TKH. Podczas ślubu Wawrzkiewicza w Sopocie prosili go, by nie opuszczał Torunia. I udało się: bramkarz, który nie ukrywa słabości do naszego miasta postanowił trenować młodych toruńskich golkiperów.

W ekipie III-ligowych piłkarzy trwała gorączka transferowa. Lekiem na słabą skuteczność miał zostać kucharz z Burkina Faso. Valentin Dah podpisał kontrakt z toruńskim klubem, jako gwiazda regionalnych boisk w barwach bydgoskiego Zawiszy. Wysoki napastnik uwielbia gotować - szczególnie dania z kurczaka. Z grą w barwach TKP wychodziło już mu gorzej. Dah bramek nie strzelał, więc trener Robert Kościelak stracił stanowisko szkoleniowca toruńskiego zespołu. Po porażce z Flotą Świnoujście podał się do dymisji. Jeszcze długo po tej decyzji nie chciał z nikim rozmawiać - przez kilkanaście dni nie odbierał telefonu.



filip.lazowy@torun.agora.pl



RAMKA

Cytaty lata

Jeden zdrowy zawodnik wywalczył bonus dla Unibaksu. Gdyby wszyscy torunianie byliby zdrowi to aż boję się pomyśleć jaki byłby końcowy wynik. Przegralibyśmy z kretesem

Trener Polonii Zdzisław Rutecki po żużlowych derbach



Mariuszowi chyba wódka wypaliła mózg. Musiał być pijany gdy to mówił. Taki stan to dla niego nic nadzwyczajnego

Ainars Bagatskis o oskarżeniach Mariusza Bacika