Adam Małysz najlepszym sportowcem regionu w 2007 roku

Plebiscyt ?Gazety?. Nie mogło być inaczej! Skoczek z Wisły czwarty raz w karierze został mistrzem świata, czwarty raz w karierze zdobył Kryształową Kulę. Dzięki tym sukcesom stał się najbardziej utytułowanym skoczkiem w historii MŚ (cztery złote medale, jeden srebrny) i PŚ (oprócz niego tylko legendarny Matti Nykanen czterokrotnie wygrał klasyfikację generalną)
Król nart z Beskidów wygrał nasz plebiscyt już po raz czwarty, nikomu wcześniej się to nie udało (poprzednio Małysz we wszystkich możliwych plebiscytach był bezkonkurencyjny w latach 2001-2003). Wielu spisało go już na straty, w zeszłym roku w naszym plebiscycie zajął z jednym punktem dziesiąte miejsce (w 2006 roku wygrał jedne zawody PŚ).

Tym razem jego forma zachwyciła zdecydowaną większość jurorów z redakcji sportowych gazet, radia i telewizji z naszego regionu. Jedynie Piotr Girczys z Polskiej Agencji Prasowej wyżej ocenił mistrzostwo Europy dżudoki Roberta Krawczyka, a Andrzej Gowarzewski z wydawnictwa GiA mistrzostwo świata szybownika Sebastiana Kawy.

Rok nie był przesadnie obfity w sukcesy, więc sklasyfikowano jedynie dziesięcioro sportowców. W stawce znalazło się troje przedstawicieli sportów zespołowych (dwóch piłkarzy Górnika i siatkarka BKS-u), co traktujemy jako tęsknotę za sukcesami w tych dyscyplinach, choćby nawet w rywalizacji krajowej (w Zabrzu na tytuł czekają już prawie 20 lat).

Czytelnikom rozczarowanym brakiem Otylii Jędrzejczak, Marka Plawgo czy Leszka Blanika przypominamy, że zdobywają laury dla innych - pływaczka z Rudy Śląskiej reprezentuje AZS AWF Warszawa, lekkoatleta z Bytomia - Warszawiankę, a gimnastyk z Radlina - AZS AWF Gdańsk. Klasyfikujemy tylko sportowców reprezentujących kluby z naszego regionu.

1. Adam Małysz (KS Wisła Ustronianka - skoki narciarskie)

Choć w obecnym sezonie "orzeł z Wisły" jeszcze nie stanął na podium Pucharu Świata, zeszły miał ekscytujący. W marcu zadziwił wszystkich, a przede wszystkim tych, którzy przepowiadali mu, że - wzorem Martina Schmitta - popadnie w przeciętność. Tymczasem Małysz tylko w marcu aż sześć razy wygrał zawody PŚ! Lepszy w karierze miał tylko styczeń 2001 roku, kiedy wygrał aż osiem konkursów.

W marcu 2007 roku Małysz pokonał rywali w Lahti, Kuopio i Oslo i aż trzykrotnie w Planicy, w której nigdy wcześniej nie wygrywał! Jakby tego było mało, w tym samym miesiącu został także mistrzem świata na średniej skoczni w Sapporo. Rywali wręcz tam znokautował; drugi na podium Szwajcar Simon Ammann miał do niego 21,5 pkt. straty (nigdy wcześniej nie było aż takie różnicy punktowej między mistrzem i wicemistrzem). Wcześniej także prezentował wysoką formę - zwyciężył w PŚ w styczniu (Oberstdorf) i lutym (2x Titisee-Neustadt). Dzięki piorunującemu finiszowi odrobił straty z początku sezonu i czwarty raz dostał Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ogółem mistrz w Wisły zawody PŚ wygrał aż 34 razy, a 74 razy stawał na podium!

Forma dopisywała mu także latem - w Grand Prix na igelicie w klasyfikacji generalnej zajął drugie miejsce (zwyciężył Thomas Morgenstern), wygrywając konkurs w Zakopanem. W sezonie 2007/08 jeszcze sukcesów nie odniósł, tym bardziej poważnie traktuje rozpoczynający się w niedzielę Turniej Czterech Skoczni. Dlatego nie pojechał na mistrzostwa Polski, które w drugi dzień świąt odbyły się w Zakopanem. Cóż, wcześniej wygrał je 17-krotnie...

pacz

2. Robert Krawczyk (Czarni Bytom - dżudo)

Igrzyska w Atenach w 2004 roku. Robert Krawczyk prowadzi w walce o finał. Czarni Bytom doczekają się drugiego - po Waldemarze Legieniu - mistrza olimpijskiego? Jeszcze pięć sekund. Razem z kibicami odliczam na trybunach: "Cztery, trzy, dwie"... i tragedia! Niemal równo z syreną Ukrainiec rzuca Polaka na plecy. Załamany "Krawiec" brąz oddaje niemal bez walki...

Bytom 2007. Nad wejściem do hali Czarnych wisi olejny obraz Legienia w dresie reprezentacji Polski. Obok drzwi uroczysta dekoracja: "Witamy mistrza Europy Roberta Krawczyka!". 29-letni judoka tytuł wywalczył w kwietniu w Belgradzie jako pierwszy Polak od 1995 roku, kiedy triumfował Paweł Nastula. Wygrał w wadze plus 81 kg . Klasę potwierdził we wrześniu w Rio de Janeiro. Na mistrzostwach świata zajął piąte miejsce i wywalczył kwalifikację olimpijską na igrzyska w Pekinie.

- Po klęsce w Atenach miałem wątpliwości, czy nadaję się. Ale judo to moje życie. Kiedy mam dwa dni przerwy, nie wiem, co ze sobą zrobić - mówi mistrz z Bytomia. Jego koronną techniką jest lewy ippon soinage, czyli rzut przez bark. Wszyscy rywale od lat doskonale o tym wiedzą, a mimo to spadają, co oznacza, że opanował go do perfekcji.

lop

3. Justyna Kowalczyk (AZS AWF Katowice - biegi narciarskie)

W styczniu we włoskim Pragelato zdobyła trzy złote medale 23. Zimowej Uniwersjady - na 5 km i w sprincie 1200 m oraz 2x5 km stylem zmiennym. Do tego dodała jeszcze brąz w sztafetach. Ale cała sportowa Polska mówiła o niej przy innej okazji: 27 stycznia w estońskim Otepää jako pierwsza Polka w historii wygrała zawody PŚ (10 km klasycznym). Sukces osiągnęła cztery dni po 24. urodzinach. - Miałam znakomicie posmarowane narty. Chłopcy testowali je od piątej rano - opowiadała Polka.

Na mistrzostwach świata w Sapporo nie było już tak dobrze. Polka była dziewiąta w biegu łączonym (7,5 km stylem klasycznym + 7,5 km stylem dowolnym). Żal jednak przede wszystkim sprintu - kilkaset metrów przed metą biegu ćwierćfinałowego Kowalczyk prowadziła. Pruła pod górę jak śnieżny skuter. Na podbiegu wyprzedziła wszystkie rywalki, miała kilka, nawet kilkanaście metrów przewagi. Wszystko straciła na zjeździe...

Imponuje formą przez cały rok. Na początku grudnia zajęła trzecie miejsce w zawodach Pucharu Świata w biegu na 10 km techniką klasyczną. - Trenerze, jeszcze nie mogę przyjść na metę i paść z wycieńczenia na śnieg - wysapała na mecie zmęczona polska biegaczka. - Znaczy, Justysiu, że nie jesteś jeszcze w optymalnej formie. Ona przyjdzie. A jak będziesz padała za metą, to wyniki będą jeszcze lepsze - w swoim stylu odpowiedział jej trener Aleksander Wierietielny.

rb

4. Tomasz Sikora (Dynamit Chorzów - biatlon)

W lutym w bułgarskim Bansko zdobył dwa mistrzostwa Europy - w sprincie i w biegu na dochodzenie. Ale imprezą sezonu były mistrzostwa świata, które odbyły się w ulubionej przez zawodnika Anterselvie (w 1995 roku został tam mistrzem świata). Tym razem Włochy nie były szczęśliwe: w biegu na 10 km biegł po medal, ale zaciął mu się magazynek w karabinie. Sikora stracił do podium niecałe 14 sekund. Na strzelnicy spudłował tylko raz, ale jak się potem okazało, z równowagi wytrącił go magazynek w karabinie, który się zaciął. Nasz zawodnik musiał ręcznie doładować naboje, które wysypały mu się na śnieg. To zamieszanie kosztowało go 15-20 sekund. Gdyby nie to, w najgorszym razie miałby brąz. Ostatecznie był piąty.

Nazajutrz w biegu pościgowym na 12,5 km przegrał po nieuznanym przez sędziów strzale. Przed czwartym, ostatnim strzelaniem był trzeci z kilkunastosekundową przewagą nad grupą pościgową, mógł więc sobie nawet pozwolić na jedno pudło. Niestety, zaliczył dwa i został doścignięty. Na domiar złego Sikora twierdzi, że trafił w tarczę.

- To drugie pudło nie jest pewne - mówi "Gazecie" trener Roman Bondaruk. - Komputer uznał, że Tomek nie trafił, ale poprosiliśmy jury o dodatkową analizę. Okazało się, że w ogóle nie ma śladu tego naboju, nawet obok tarczy. Może nabój był trefny i nie doleciał? Tomek jest zły, bo uciekły mu dwa medale, ale z pechem nie wygrasz - stwierdził trener kadry Roman Bondaruk. Pech go nie opuszcza i w tym sezonie. Już trzy razy opuścił zawody PŚ ze względu na kłopoty zdrowotne. Najpierw rozbolały go plecy, potem przyplątał się jakiś wirus. Sikora nie ma jednak zamiaru odpuszczać. - Ten sezon będzie dla mnie istotny, choćby z tego względu, że poprzedni był bardziej luźny. Zwyczajnie chciałem odpocząć po czterech latach ciężkich przygotowań do Turynu. Teraz chcę wrócić do pierwszej dziesiątki ogólnej klasyfikacji PŚ - mówił "Gazecie". Priorytetem w sezonie 2007/08 są jednak lutowe MŚ w szwedzkim Ostersund.

qbi, feli

5. Sebastian Kawa (Aeroklub Bielsko-Bialski - szybownictwo)

Od trzech lat klasyfikowany przez FAI (Międzynarodową Federację Lotniczą) jako najlepszy pilot na świecie.W swym dorobku ma pięć tytułów szybowcowego mistrza świata i dwa Europy. W sierpniu w litewskiej miejscowości Pociunai zdobył tytuł szybowcowego mistrza Starego Kontynentu. Kilka dni temu sprawił sobie piękny prezent wigilijny. W Nowej Zelandii zdobył tytuł mistrza świata. To drugi tytuł Kawy zdobyty na polskim szybowcu Diana 2 konstrukcji inż. Bogumiła Beresia.

Polak - z zawodu ginekolog - wyprzedził w końcowej klasyfikacji Uli Schwenka z Niemiec i reprezentanta gospodarzy Bena Flewetta. Nowozelandzkie zawody odbyły się w dzikich, skalistych Alpach Południowych. Dzięki zastosowaniu eksperymentalnych metod rejestracji pozycji przestrzennej szybowców oraz przekazywaniu obrazów przez internet można po raz pierwszy śledzić bezpośrednio przebieg wyścigów lotniczych z dowolnego miejsca na ziemi.

pacz

6. Witold Bańka (Budomark Mysłowice - lekkoatletyka)

Tyski lekkoatleta na przełomie sierpnia i września zdobył medale na dwóch wielkich imprezach międzynarodowych. 23-letni student nauk politycznych na Uniwersytecie Śląskim najpierw zdobył złoto na Uniwersjadzie w Tajlandii, a potem sensacyjny brąz w sztafecie na mistrzostwach świata w Osace. Na MŚ Bańka pobiegł w eliminacjach, ale oczywiście również otrzymał medal.

- Sezon zaczął się nieciekawie, bo przez trzy miesiące borykałem się z kontuzją pachwiny. Mimo to udało mi się osiągnąć takie sukcesy! Najbardziej cieszy brąz w Osace, bo przecież tam pewniakami do medali byli Amerykanie, zawodnicy Wysp Bahama i Jamajki, a tymczasem to my wdarliśmy się na podium - opowiadał "Gazecie" zawodnik klubu Budomark Mysłowice. Jego medal jest jedynym, który wywalczył lekkoatleta reprezentujący śląski klub.

Witold kontynuuje sportowe rodzinne tradycje. Mama Jolanta Harasimowicz biegała na 1500 metrów, ojciec Ryszard trenował na 800 metrów, był nawet w juniorskiej reprezentacji Polski. Zaczynał od gry w piłkę w Rozwoju Katowice, ale siedem lat temu rodzice zaprowadzili go do trenera Jana Dery, którego wychowanką wcześniej była m.in. Lucyna Kałek, mistrzyni Europy i medalistka olimpijska w biegu płotkarskim.

- Na igrzyskach w Pekinie pobiegniemy w roli faworytów i oczekiwania będą duże. Ale stać nas na medal, mamy wyrównaną grupę biegaczy - twierdzi lekkoatleta, który swój rekord życiowy na 400 metrów doprowadził do wyniku 46,11 s.

pp

7. Tomasz Zahorski (Górnik Zabrze - piłka nożna)

Jeszcze właściwie nikt na Śląsku o nim nie słyszał. W czerwcu 23-letniego napastnika sprowadził Górnik Zabrze. Zabrzanie wygrali rywalizację o tego napastnika z Widzewem Łódź. Pochodzący z Barczewa koło Olsztyna piłkarz został wykupiony z Grodziska i podpisał w Zabrzu czteroletni kontrakt. Dotąd bilans nie był imponujący; w ekstraklasie wystąpił wcześniej 30 razy i strzelił sześć goli.

- Ale ja dobrze znałem jego umiejętności. Byłem nawet zaskoczony, że nie może zagrzać miejsca w Grodzisku i był wiosną rzucony na wypożyczenie do Górnika Łęczna. Teraz pewnie żałują, że się go pozbyli - mówił prezes Ryszard Szuster.

To właśnie Zahorski stał się odkryciem jesieni trenera Leo Beenhakkera. Gdy Holender wysłał mu powołanie na październikowe mecze, w mediach zawrzało. Zahorski był bez gola w lidze, jego partner z ataku Górnika Dawid Jarka miał ich aż dziesięć. Ale po powołaniu do kadry gra Zahorskiego zmieniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Po debiucie z Węgrami Zahorski w następnych czterech kolejkach zdobył cztery bramki. Dobrze zaprezentował się w ostatnim meczu eliminacji Euro z Serbią (2:2), a w sparingowym meczu z młodzieżówką Antayasporu zdobył cztery gole.

Prezes Górnika twierdzi, że Zahorski ma być jednym z filarów nowej drużyny, która dzięki potężnemu sponsorowi chce zdobyć w 2012 roku mistrzostwo Polski. - Tomek jest bardzo sympatyczny, ambitny i wie, do czego dąży. To jest mieszanka, która może w pozytywny sposób eksplodować. Jeszcze niedawno niektórzy zarzucali nam, że kupując go, wyrzuciliśmy pieniądze w błoto. Ciekawe, co teraz powiedzą? - zastanawia się Szuster.

ksb, pp

8. Milena Sadurek (BKS Aluprof Bielsko-Biała - siatkówka)

W ciągu kilku tygodni stała się nieoczekiwanie najlepszą siatkarką w naszym regionie i pierwszą rozgrywającą polskiej reprezentacji! Kiedy Marco Bonitta, nowy trener reprezentacji, w kwietniu rozdał pierwsze powołania, niespodzianką było wśród nich nazwisko Sadurek. Wydawało się jednak, że 23-letnia rozgrywająca BKS-u w kadrze za wiele nie pogra. Jednak Bonitta konsekwentnie powoływał bielszczankę: na turniej w Montreux, na mecze Grand Prix, a ostatnio na finały mistrzostw Europy.

Milena była podstawową zawodniczką drużyny, która zajęła na ME w Beneluksie czwarte miejsce, nie oddała pozycji także na zawodach Pucharu Świata, które odbyły się w Japonii. Za poprzedniego trenera nie miała szans na występy w kadrze. Andrzej Niemczyk miał inną koncepcję, inny pomysł na drużynę. W BKS-ie też na początku siedziała na ławce rezerwowych, potem miała silne zmienniczki i grała połówki meczów. Teraz ma bardzo mocną pozycję zarówno w klubie, jak i reprezentacji. - Cenię sobie współpracę z trenerem Bonittą. To profesjonalista - uważa.

Wszechstronnie uzdolniona sportowo, miała smykałkę do lekkoatletyki. Jako uczennica w Szkole Podstawowej nr 52 na katowickim Giszowcu skoczyła w dal ponad cztery metry i nikt nie potrafi pobić tego rekordu. Wychowanka Kolejarza Katowice. Potem przeszła do SMS-u Sosnowiec, gdzie jeszcze w czasie pierwszego roku gry była atakującą. - Potem trener Zbigniew Krzyżanowski zdecydował, że mam być rozgrywającą. I dobrze, bo na pozycji atakującej kariery bym nie zrobiła - mówiła "Gazecie". Jeszcze jako zawodniczka SMS-u w 2002 roku zdobyła mistrzostwo Europy juniorek.Jest studentką Wyższej Szkoły Administracji w Bielsku-Białej.

pp

9. Paulina Ligocka (AZS AWF Katowice - snowboard)

- Niektórzy myślą, że snowboardowy freestyle to takie hop-siup i robienie fajnych trików. A to jest sport. Żeby do czegoś dojść, trzeba się nieźle napocić, złapać wiele guzów i siniaków, czasem się połamać - mówi Ligocka.

W styczniu w szwajcarskiej Arosie zdobyła brązowy medal mistrzostw świata w konkurencji half-pipe, a w Pragelato zdobyła złoty medal Uniwersjady. W lutym wygrała zawody Pucharu Świata w koreańskim Sungwo. Sukcesy przyszły dlatego, że nauczyła się nowego triku frontside 900. - Właśnie on był kluczem do trzeciego miejsca na styczniowych mistrzostwach świata w szwajcarskiej Arosie. To pierwszy medal polskiego snowboardu w historii. Wcześniej na podium stawaliśmy jako juniorzy - mówiła "Gazecie".

Co to jest frontside 900? - Frontside oznacza, że patrząc z góry, robię najazd w rynnie na prawą stronę. A 900 to stopnie, czyli że wybijam się na dwa i pół obrotu przez lewe ramię. Ten trik ma takie znaczenie, bo oprócz Ligockiej niewiele dziewczyn potrafi go wykonać. To bardzo trudna ewolucja, więc mocno podwyższyła mi noty u sędziów. Oprócz tego poprawiłam też wysokość wybicia, to też daje więcej punktów - tłumaczyła zawodniczka, która w Katowicach studiuje zarządzanie i marketing sportowy.

qbi

10. Dawid Jarka (Górnik Zabrze)

Niektórzy narzekają, że młodziutki 20-letni piłkarz jest przereklamowany. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego; przecież trener Michał Globisz nie zabrał go na mistrzostwa świata juniorów do Kanady, a Leo Beenhakker ani razu nie powołał do kadry.

Wszystkim malkontentom zadajemy pytanie: ilu 20-letnich piłkarzy Górnika strzeliło dotąd 10 ligowych goli w ekstraklasie w jednej rundzie? Owszem, osiągnięcie Dawida przebija Zygfryd Szołtysik, który zdobył 11 goli w mistrzostwach Polski w 1962 roku (odbyły się tylko wiosną). Ale inne gwiazdy? 20-letni Roman Lentner strzelił ich w 1957 roku osiem, 20-letni Erwin Wilczek w 1960 - siedem. Tylko z Włodzimierzem Lubańskim Jarka równać się absolutnie nie może. Co prawda w sezonie 1966/67 "cudowne dziecko Górnika" strzelało w obu rundach po dziewięć goli, ale sezon wcześniej - jako 19-latek - Lubański wiosną zdobył aż 16 bramek!

pacz

Wykorzystano teksty publikowane w "Gazecie"

Wyniki tegorocznego plebiscytu

1. Adam Małysz (KS Wisła Ustronianka - skoki narciarskie) - 42 pkt.

2. Robert Krawczyk (Czarni Bytom) - 31 pkt.

3. Justyna Kowalczyk (AZS AWF Katowice - biegi narciarskie) - 18 pkt.

4. Tomasz Sikora (Dynamit Chorzów - biatlon) - 16 pkt.

5. Sebastian Kawa (Aeroklub Bielsko-Bialski) - 12 pkt.

6. Witold Bańka (Budomark Mysłowice, lekkoatletyka) - 7 pkt.

7. Tomasz Zahorski (Górnik Zabrze, piłka nożna) - 4 pkt.

8. Milena Sadurek (BKS Aluprof Bielsko-Biała, siatkówka) - 2 pkt.

9. Paulina Ligocka AZS AWF Katowice, snowboard) - 2 pkt.

10. Dawid Jarka (Górnik Zabrze - piłka nożna) - 1 pkt

Uwaga: przy równej liczbie punktów o miejscu decydowała liczba jurorów głosujących na zawodnika

Dotychczasowi zwycięzcy

1994:Marek Garmulewicz (zapasy)
1995:Tomasz Sikora (biatlon)
1996:Ryszard Wolny (zapasy)
1997:Andrzej Cofalik (podnoszenie ciężarów)
1998:Marek Garmulewicz (zapasy)
1999:Agata Wróbel (podnoszenie ciężarów)
2000:Agata Wróbel (podnoszenie ciężarów)
2001:Adam Małysz (skoki narciarskie)
2002:Adam Małysz (skoki narciarskie)
2003:Adam Małysz (skoki narciarskie)
2004:Agata Wróbel (podnoszenie ciężarów)
2005:Tomasz Adamek (boks)
2006:Tomasz Sikora (biatlon)
Tak głosowali

"Dziennik", "Fakt", "Przegląd Sportowy" (Michał Zichlarz)

1. Małysz

2. Krawczyk

3. Zahorski

4. Bańka

5. Jarka

PAP (Piotr Girczys)

1. Krawczyk

2. Sikora

3. Małysz

4. Kowalczyk

5. Bańka

"Polska Dziennik Zachodni" (Jacek Sroka)

1. Małysz

2. Krawczyk

3. Kowalczyk

4. Bańka

5. Zahorski

Radio Katowice (Krzysztof Klepczyński)

1. Małysz

2. Sikora

3. Kowalczyk

4. Krawczyk

5. Kawa

"Sport" (Andrzej Grygierczyk)

1. Małysz

2. Krawczyk

3. Sikora

4. Kowalczyk

5. Bańka

"Super Express" (Paweł Rassek)

1. Małysz

2. Krawczyk

3. Sikora

4. Kowalczyk

5. Sadurek

TVP3 (Marcin Jaroszewski)

1. Małysz

2. Kawa

3. Krawczyk

4. Ligocka

5. Sadurek

Wydawnictwo GiA (Andrzej Gowarzewski)

1. Kawa

2. Małysz

3. Kowalczyk

4. Sikora

5. Krawczyk

"Gazeta Wyborcza" (Paweł Czado)

1. Małysz

2. Krawczyk

3. Kowalczyk

4. Kawa

5. Bańka