Świąteczna wygrana akademiczek nad akademiczkami

- Jestem przeszczęśliwa! - mówiła wzruszona Irina Archangielska po meczu AZS AWF Poznań z AZS Białystok. Została najlepszą zawodniczką meczu. Jej zespół dzięki wygranej jest teraz w lidze bezpieczny.


Poznańskie akademiczki zarobiły trzy punkty znalazły się oto w środku tabeli. To może pomóc w rozmowach ze sponsorami, o ile znajdą się tacy, którzy zechcą rozwiązać także problemy finansowe drużyny z Poznania. Siatkarki AZS AWF pokazały, że na boisku tymi problemami głowy sobie nie zawracają.

A po pierwszym secie nic na to nie wskazywało. AZS Białystok był wtedy lepszy. Gonił poznanianki zagrywką, preczyjnie ustawiał blok, nawet potrójny. Różnica między tym elementem po stronie białostockiej a poznańskiej była wręcz miażdżąca. Niemal każda akcja AZS AWF natrafiała na co najmniej wyblok, natomiast rywalki rywalki odczytywały zamiary akademiczek, a swoje akcje kończyły. Poznaniankom brakowało armat - żadna z nich nie potrafiła efektownie kończyć akcji tak jak Joanna Szeszko czy Dominika Koczorowska, której zespółz Białegostoku zespół zawdzięcza wygranie pierwszej partii i problemy, jakie sprawiał Poznaniowi i w drugiej.

Dla Koczorowskiej tegoroczny kalendarz LSK był manną z nieba. Przyjazd do rodzinnego Poznania z dalekiego Białegostoku akurat na Wigilię wywołał uśmiech na jej twarzy. - Strasznie tęsknię za Poznaniem - mówiła była siatkarka AZS AWF Poznań. - Trener Tobolski pozwolił mi zostać po meczu na Wigilię. Przyszła zatem cała moja rodzina, by mnie odebrać i zabrać do domu.

O ile do gry poznanianek w pierwszych dwóch setach można mieć masę zastrzeżeń, o ile w dwóch ostatnich zmieniło się niemal wszystko. Emilia Reimus - dotąd nieskuteczna i poddenerwowana - zaczęła grać znakomicie. Jej ataki miały zupełnie inną siłę i energię niż chwilę wcześniej. Reimus walnie przyczyniła się do wygrania przez Poznań zwłaszcza trzeciego seta i miała wszelkie podstawy ku temu, by liczyć na tytuł MVP meczu. - Ale Ira dobrze rozrzucała - mówiła jednak. Tytuł dostała Irina Archangielska, co wyraźnie ją wzruszyło i uszczęśliwiło. - Ta nagroda, ten wynik i nasze miejsce w tabeli to wspaniały prezent na święta - mówiła roześmiana.

O ile drugi set poznanianki wygrały dość szczęśliwie głównie dzięki przewadze (6:2), jaką zdobyły na początku, o tyle w kolejnych były bezapelacyjnie lepsze. I to mimo tego, że grały przez długie fragmenty bez Joanny Frąckowiak. W drugim secie nie było jej w ogóle, ale za to w czwartym pojawiła się i odegrała kluczową rolę. Skończyła kilka piłek bardzo efektownie. Ona, Reimus i koleżanki były wówczas na fali, Białystok nie byłw stanie się im przeciwstawić. Prowadził jeszcze 8:7 po akcji Koczorowskiej (AZS Białystok doprowadziłwtedy do 8:7 ze stanu 3:7 dzięki zagrywce Tatiany Handzejewej!), potem 14:13. To wszystko. Po drugiej przerwie technicznej nie miał już nic do powiedzenia.

- Zależało mi na tej wygranej, po po trzeciej porażce będzie nam teraz trudno - mówił trener AZS Białystok, świetnie znany w Wielkopolsce Czesław Tobolski. - Odetchnąłem, bo Białystok to trudny przeciwnik. Gra wiele ciekawych kombinacji i nieszablonowych zagrań, jak choćby zamiana prawej skrzydłowej ze środkową, a także ciekawe ataki z krótkiej piłki - mówił trener AZS AWF Wojciech Lalek. - Mamy na szczęście zespół bardzo równy. I jeśli któ aś zawodniczka nie wytrzymuje spotkania, mogę ją wymienić na inną.

AZS AWF Poznań - AZS Białystok 3:1

Sety: 22:25, 25:23, 25:20, 25:17

POZNAŃ: Ordak, Gomułka, Szydełko, Frąckowiak, Reimus, Magatova oraz Styskal (libero), Kruk, Cieśla, Archangielska

BIAŁYSTOK: Palczewska, Szeszko, Kalinowska, Koczorowska, Hardzejewa, Hendzel oraz Saad (libero), Sachmacińska, Zabadała, Wierkin

MVP meczu: Irina Archangielska (AZS AWF Poznań)

rana