Kto okradł grób trenera Górskiego

Rodzina Kazimierza Górskiego i kibice są wstrząśnięci tym, co zrobili wandale z grobem legendarnego trenera na Cmentarzu Wojskowym.
- Kiedy zadzwonił do mnie dyrektor cmentarza i powiedział, co się stało, odebrało mi mowę. Musiałem usiąść i złapać powietrze. Nawet teraz brak mi słów - mówi Dariusz Górski, syn zmarłego w 2006 r. trenera reprezentacji Polski w piłce nożnej.

Około godz. 22 w czwartek do komendy na Żoliborzu wpłynęło zgłoszenie, że na Cmentarzu Wojskowym przy Powązkowskiej dokonano kradzieży. Przybyli na miejsce policjanci usłyszeli od ochroniarza obiektu taką wersję zdarzeń. Po godz. 21 wybrał się z kolegą na obchód. Rozdzielili się. Wtedy zauważył dwóch dwudziestokilkuletnich mężczyzn w pobliżu grobu Kazimierza Górskiego w tzw. Alei Profesorskiej w głębi cmentarza. Obrzucili ochroniarza wyzwiskami, byli agresywni i podpici, więc pobiegł po współpracownika. Gdy wrócili, agresorzy zniknęli, a wraz z nimi wykonana z brązu piłka. Była umieszczona na postawionym przed 1 listopada grobie trenera.

- Robimy wszystko, żeby jak najszybciej odnaleźć sprawców i odzyskać rzeźbę - mówi Anna Kędzierzawska z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Może to jednak okazać się trudne, bo ze względu na późną porę ochroniarz nie był w stanie podać dokładnego opisu złodziei.

- Przecież ja nawet nie ubezpieczałem grobu, tak byłem pewny, że nic się nie może stać - mówi Dariusz Górski. - Tata był w Polsce dobrem narodowym, jak mogło mi przyjść do głowy, że ktoś mógłby ograbić i zbezcześcić jego grób. Nie wierzę, że zrobił to złodziej, bo nawet taki ma swój honor. To musiała być jakaś hiena cmentarna, która sprzedała piłkę na złom, bo potrzebowała na flaszkę. Nie mógł to być nikt, kto znałby ojca. Wierzę, że kibice z całej Polski pomogą. Że jeżeli ktoś znajdzie, odkupi piłkę, zwróci ją. Wiem, że ludzie pomogą, przecież to był grób rodzinny, tam leży też moja mama. Brak mi słów.

Sfinansowanie renowacji grobu obiecał PZPN.