Widzew bez licencji

Widzew odwołał się do Trybunału Piłkarskiego przy PZPN od decyzji wydziału dyscypliny nakazującej mu spłatę długów sprzed lat. Zamiast korzystnego dla siebie orzeczenia, może stracić licencję na występy w ekstraklasie
O sprawie długów Widzewa pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu. - Spłacamy je, bo nie mamy innego wyjścia. Jeślibyśmy odmówili, to nie mielibyśmy szans na licencję - przyznał wtedy Grzegorz Bakalarczyk, wiceprezes klubu. "Gazeta" ustaliła też, że Widzew spłacił stary dług Wiśle Płock za transfery Grzegorza Bonka i Sławomira Nazaruka.

O sprawie zrobiło się głośno we wrześniu, kiedy Wydział Dyscypliny PZPN uznał, że Widzew musi płacić długi poprzedników (dotychczas, powołując się na orzeczenie sądu powszechnego, nie chciał ich uznać). Już wtedy łódzki klub został też ukarany 5 tys. zł grzywny.

Widzew odwołał się jednak od tej decyzji do Związkowego Trybunału Piłkarskiego. Ten obradował 11 grudnia, czyli w ubiegły wtorek. Działacze trybunału podtrzymali decyzję WD, a do tego już wtedy zawiesili Widzewowi licencję na grę w pierwszej lidze. Powołano się wówczas na regulamin dyscyplinarny PZPN - paragraf 9, ustęp 23, punkt 3: "Za rażące niewykonanie obowiązków uważa się w szczególności (...) nieregulowanie zobowiązań finansowych wobec zawodników i trenerów, a także wobec PZPN, związków piłki nożnej lub innych klubów przez kluby, które przejęły po poprzedniku miejsce w lidze lub innych rozgrywkach organizowanych przez PZPN(...)". Kary? Grzywna 5 tys. zł, zawieszenie lub pozbawienie licencji oraz wykluczenie z PZPN. Dwie pierwsze Widzew już poniósł.

- Nie wiem dokładnie, ile jest tych długów, bo nie my szczegółowo zajmujemy się tą sprawą - twierdzi Adam Gilarski, przewodniczący Związkowego Trybunału Piłkarskiego. - Z tego co wiem, nie jest ich tak dużo, chodzi chyba o zaległości wobec kilku piłkarzy. Widzew część już spłacił, choćby około 300 tys. zł Wiśle. Teraz ma czas na uregulowanie kolejnych. Jeśli to zrobi, to Komisja Odwoławcza do spraw licencji będzie mogła odwiesić pozwolenie na grę w lidze.

Proszący o zachowanie anonimowości działacz PZPN powiedział nam jednak, że Trybunał nie miał prawa występować o zawieszenie licencji. - Może to zrobić tylko komisja licencyjna - wyjaśnił.

Jak wiadomo, trwa przerwa w rozgrywkach i teraz licencja Widzewowi nie jest potrzebna. Szefowie klubu mają więc czas na spłacenie długów. - Nie wydaje mi się, byśmy zrobili cokolwiek, za co mogłaby być nam zawieszona licencja - twierdzi Zbigniew Boniek, udziałowiec Widzewa. - Podtrzymuję to, co zawsze mówiliśmy - jeśli ktoś przyjdzie do nas z wyrokiem sądowym, to oddamy dług. Moim zdaniem cała sprawa zostanie wyjaśniona w ciągu dwóch, trzech tygodni.