Zielone światło dla siatkarek z Dąbrowy

Siatkarki z Dąbrowy odniosły pierwsze historyczne zwycięstwo w ekstraklasie! Po wygranej nad drużyną Gdańska nasz zespół już nie jest ostatni w tabeli.
To był szczególnie ważny mecz dla beniaminka z Dąbrowy, który w poprzednich trzech spotkaniach ugrał ledwie jednego seta. Rywalki, drużyna Gedanii, też póki co były bez zwycięstwa, jednak miały na koncie dwa punkty za tie-breaki.

Przed meczem strona internetowa MKS-u pisała o...sygnalizacji świetlnej: "Od wyniku tego spotkania będzie zależało czy dla beniaminka zaświeci się zielone światło do dalszej jazdy w górę tabeli, czy też czerwone, które zatrzyma miejscową drużynę na ostatniej pozycji".

Miejscowe zawodniczki w sobotni wieczór były zdeterminowane. Pozwoliły gdańszczankom ugrać tylko jednego seta, w pozostałych trzech przeważały zdecydowanie. Najlepsza na parkiecie była Katarzyna Wysocka (wybrana zresztą MVP), ale pozostałe koleżanki niewiele jej ustępowały. Kluczowa okazała się precyzyjna zagrywka, z którą przyjezdne zupełnie sobie nie radziły. - Miałyśmy celować w przyjmującą stojącą w pierwszej linii i to w stu procentach się udawało - opowiadała o taktyce Wysocka.

W bloku bardzo dobrze radziła sobie Małgorzata Lis, natomiast w ataku udanie zaskakiwała rywalki Ewelina Sieczka. Bardzo dobre zawody rozgrywała również Ewa Cabajewska, liderka ekipy z Dąbrowy. - Usłyszałyśmy, że trener gdańszczanek, pan Milewski, mówił, że zagra w Dąbrowie z plażowiczkami. Chciałyśmy mu pokazać, że my tu w siatkówkę grać potrafimy - komentowała Cabajewska.

Przyjezdne były po meczu rozbite, niektóre ocierały z policzków łzy. - Przyjechałyśmy tu po trzy punkty. Nie ma dla nas wytłumaczenia - żałowała kapitan Energii, Ślusarz-Kasprów.

Trener Milewski porażki upatrywał w słabej ostatnio formie psychicznej swojej drużyny. - W meczu z AZS-em Poznań prowadziliśmy już 2:0 w setach. Tam przegraliśmy wygrane spotkanie, a takie wpadki niesamowicie dołują i nie da się po nich szybko odbudować - usprawiedliwiał swoje zawodniczki.

Z kolei Wiesław Popik był przed tym spotkaniem w niezbyt komfortowej sytuacji. Ewentualna porażka wprowadziłaby w klubie nerwowośc. - Taki mam zawód i to jest wkalkulowane w grę. Jednak wierzyłem i nadal wierzę, że dziewczyny potrafią grac w siatkówkę i tych punktów będzie nam cały czas przybywać - zapowiedział szkoleniowiec MKS-u.

MKS Dąbrowa Górnicza - Energa Gedania Gdańsk 3:1 (25:18, 22:25, 25:20, 25:15)

MKS: Cabajewska, Sieczka, Wysocka, Czerwińska, Lis, Piątek, Tkaczewska (libero) oraz Wilczyńska, Białobrzeska, Matyjaszek, Pazderska.

Energa: Kasprów, Kasprzak, Ziemcowa, Skowrońska, Wellna, Kondracjewa, Durajczyk (libero) oraz Pasznik, Nuszel.