Marcin Bęben odnalazł się w V lidze niemieckiej

Razem z byłym bramkarzem Odry Wodzisław i Zagłębia Sosnowiec na życie zarabia inny znany w przeszłości piłkarz, Sławomir Wojciechowski.
Polacy stanowią o sile Viktorii Koeln - klubu z dzielnicy Bruck. Po rundzie jesiennej ich zespół jest liderem rozgrywek.

Dla Bębna, który przez ostatnie dwa lata miotał się po niższych ligach (epizody w Gosławiu Jedłownik i Unii Ząbkowice), wyjazd do Niemiec miał duże znaczenie.

- Musiałem zmienić otoczenie. Wielu życzliwych naopowiadało o mnie masę krzywdzących opinii [głównie o niesportowym trybie życia - przyp. red.]. Najbliżsi radzili mi, żebym wyjechał, odpoczął. Nie żałuję - tłumaczy.

Viktoria to półzawodowy klub. Trenerem drużyny jest pochodzący z Mazur Konrad Czarnecki. - Urodził się w Polsce, ale można się z nim dogadać tylko po niemiecku. Jego rodzice wyemigrowali, gdy miał zaledwie pół roku - opowiada Bęben.

Największą podporą dla bramkarza z Czeladzi jest Sławomir Wojciechowski. Były reprezentant Polski i zawodnik GKS-u Katowice grał już za naszą zachodnią granicą. W barwach słynnego Bayernu Monachium zdobył mistrzostwo, Puchar Ligi i Puchar Niemiec.

- Początki były trudne, ale Sławek pomagał mi na każdym roku. Na treningu, w sklepie, w rozmowach z kolegami z zespołu - wylicza Bęben.

Polacy jako jedni z nielicznych piłkarzy Viktorii mają zawodowe kontrakty. Klub wynajmuje im dom położony nieopodal słynnej kolońskiej katedry. Mają też do dyspozycji służbowy samochód. - Dobrze, że auto ma nawigację, bo już nieraz się zgubiliśmy - śmieje się Bęben. Większość zawodników drużyny pracuje, więc treningi odbywają się najczęściej późnym popołudniem. - Mamy fajny stadion, grupę oddanych kibiców. Wyjazdy nie są męczące, najdłuższy to raptem godzina - wyjaśnia.

Na początku sezonu w Viktorii było więcej Polaków, bo ważny kontrakt miał też Paweł Sobczak, były piłkarz Podbeskidzia. - Pawłowi dokuczała kontuzja i poprosił o rozwiązanie kontraktu - tłumaczy Bęben, któremu Niemcy już zaproponowali podpisanie nowej umowy. - Do czerwca zostaję, a potem zastanowię się co dalej. Może wrócę do Zagłębia? - śmieje się. - Jestem na bieżąco z tym, co dzieje się w moim starym klubie. Podsumuję to krótko: biednemu to i wiatr w oczy - kończy.